Wójt fałszuje – prokuratura umarza

Wójt Krasnopola sfałszował podpis bezrobotnego! Jarosław Karpowicz nie mógł się podpisać, bo był wtedy w USA. W tym czasie żona nielegalnie pobierała za niego zasiłek dla bezrobotnych. Mężczyzna zawiadomił prokuraturę. Okazało się, że świadczenia zostały wyłudzone, a jeden z podpisów sfałszował sam wójt Krasnopola. Sprawa została jednak umorzona.

W sierpniu 2002 roku Jarosław Karpowicz stracił pracę. Poszedł zarejestrować się do Urzędu Pracy w Sejnach. Miesiąc później znajomy zaproponował mu pracę w USA. Wyjechał od razu. Po powrocie okazało się, że kiedy przebywał w Nowym Jorku, wypłacano mu przez prawie rok zasiłek dla bezrobotnych. 

- Pieniądze wpływały na konto mojej żony. Mniemam, że zostały przez nią skonsumowane – mówi pan Jarosław.

Według obowiązujących wówczas przepisów, aby odebrać zasiłek, należało raz w miesiącu przychodzić osobiście z dowodem tożsamości do Urzędu Pracy i podpisać się na tak zwanej „liście gotowości do pracy”.

- Osoba bezrobotna w ciągu 7 dni musi zawiadomić urząd o wszelkich zmianach odnośnie swojej osoby, jeżeli podejmie pracę, wyjedzie lub przestanie być bezrobotną. Gdy nie podpisze listy, wstrzymujemy wypłatę zasiłku – informuje Lucyna z Powiatowego Urzędu Pracy w Sejnach.

Jarosław Karpowicz rozstał się z żoną i powiadomił prokuraturę. Ta stwierdziła, że 15 podpisów na dokumentach zostało sfałszowanych, kiedy mężczyzna był za oceanem. Śledztwo nie pozostawiło wątpliwości. Jeden podpis nakreślił Józef Stankiewicz, wieloletni pracownik Powiatowego Urzędu Pracy w Sejnach, dziś wójt gminy Krasnopol.

- Opinia biegłego była kategoryczna. Jeden podpis został nakreślony przez Józefa S., co do innych podpisów opinia nie była tak kategoryczna – mówi Ryszard Tomkiewicz z Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.

Czy wójt Józef Stankiewicz i żona pana Jarosława znają się?

- Nieraz byliśmy razem na imprezach. Dodatkowo wójt jest pracodawcą mojej żony. W Krasnopolu wszyscy się znają – odpowiada pan Jarosław.  

- Ja nie pamiętam, co robiłem w zeszłym roku, a mam pamiętać, co było kilkanaście lat temu? Ja sobie nie przypominam, bym fałszował jakiś podpis – twierdzi Józef Stankiewicz, wójt gminy Krasnopol.

Augustowska prokuratura nie postawiała urzędnikowi zarzutów i po roku dochodzenia umorzyła całkowicie postępowanie w sprawie sfałszowanych podpisów, mimo że Skarb Państwa stracił ponad 4 tysiące złotych na skutek bezpodstawnych wypłat zasiłku.

- Postępowanie zostało umorzone ze względu na znikomą szkodliwość czynu. Prokurator uznał, że był to charakter incydentalny, a  rozmiar szkody nie był wielki – tłumaczy Ryszard Tomkiewicz z Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.

- Jeżeli nie karzemy fałszowania podpisów przez urzędników, to jest to szkodliwe społecznie. Nie może być sytuacji, że człowiek popełnia przestępstwo, ale mówią, że to jest przestępstwo mało ważne – mówi prof. Jerzy Regulski, doradca Prezydenta RP do spraw samorządu.

- Złożyłem zażalenie, ale go nie uwzględniono, bo nie ja jestem stroną pokrzywdzoną, tylko urząd pracy – mówi pan Jarosław.

Przeglądając akta sprawy zorientowaliśmy się, że Józef Stankiewicz kiedy sfałszował podpis nie był, jak twierdzi prokuratura, inspektorem Powiatowego
Urzędu Pracy, tylko pełnił już funkcję wójta gminy Krasnopol. Jak to możliwe, że prokurator nie zauważył tak istotnego faktu? Nie wie tego nawet osoba, która prowadziła dochodzenie.

- Przyznaję, że nie zauważyłem tego faktu. Jednak nie miało to znaczenia dla postępowania - powiedział Krzysztof Siemienowicz z Prokuratury Rejonowej w Augustowie.
Prokurator nie wyjaśnił nam, jakim cudem wójt urzędujący w innej miejscowości, miał dostęp do dokumentów w urzędzie pracy w Sejnach.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl