Rachunki płacą, gazu nie mają

Na gdańskim osiedlu Matemblewo II mieszkają 32 rodziny. Choć sumiennie płacą rachunki, to części z nich odcięto gaz, a wkrótce może zostać odcięta też woda. Wszystko przez gigantyczne długi spółdzielni, której nie wyszła inwestycja.

Gdańsk Matemblewo: spokojne osiedle w sąsiedztwie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Kiedy mieszkańcy osiedla Matemblewo II wprowadzali się tu siedem lat temu, za metr kwadratowy mieszkania płacili wówczas Mieszkaniowej Spółdzielni Budownictwa Ekologicznego około 4 tys. złotych. Pięć lat po wybudowaniu osiedla mieszkańców zaskoczyła niepokojąca informacja.

- Jeden z mieszkańców chciał się dowiedzieć, dlaczego nie możemy się uwłaszczyć. Okazało się, że mieszkamy na placu budowy – opowiada Arkadiusz Pelc, mieszkaniec osiedla.

- Spółdzielnia dostała karę od Państwowej Inspekcji Nadzoru Budowlanego za to, że oddała lokale bez odbioru. Z tego co pamiętam, to było około 160 tysięcy złotych – dodaje  Jacek Milewski, mieszkaniec osiedla.

Okazało się, że to nie koniec zmartwień mieszkańców Matemblewa II. Spółdzielnia miała zaległości w opłatach za różne inwestycje na innych swoich osiedlach. W końcu pieniądze z konta spółdzielni zaczął przejmować komornik. Również te, którymi mieszkańcy Matemblewa płacili za swoją wodę i gaz.

- Spółdzielnia jest winna za dostawy wody, gazu i prądu między 400 a 500 tysięcy złotych – mówi Jacek Milewski, mieszkaniec osiedla.
W końcu w październiku tego roku w jednym z bloków na Matemblewie odcięto gaz. Dostawca zapowiedział też, że z końcem miesiąca odetnie wodę w 32 mieszkaniach.

-Jest zimna woda, wyłączony gaz, mamy zimno w domu. Zaczynają się mrozy, a my grzejemy w garnkach wodę do kąpania – opowiada Anna Niski, mieszkanka osiedla.

- Siedzimy w swetrach i kurtkach a przecież opłacamy wszystko jak trzeba – dodaje Anna Niski, mieszkanka osiedla.

Skąd wzięły się długi spółdzielni? Na ile opiewają?  Pytamy o to aktualnego prezesa spółdzielni.

- Długi powstały rykoszetem.  Na mieszkańcach odbiła się nasza inwestycja w osiedle Wodnik. Po roku, po dwóch  wyszedł bubel. Pozalewane piwnice, pozrywane dachy, zacieki, szyby windowe – mówi Sławomir  Ślusarczyk, p.o. prezesa spółdzielni.

Recepty na swoje kłopoty członkowie spółdzielni upatrują w ogłoszeniu przez sąd jej upadłości. Wtedy lokatorzy będą mogli podpisać odrębne umowy z dostawcami mediów i nie martwić się o niezapłacone rachunki spółdzielni.

- Na ostatniej sprawie sądowej pani kurator podała sumę zadłużenia. To było 6 milionów 300 tysięcy złotych, plus 1 milion 200 tysięcy tego dnia zasądzone – wylicza Marcin Plata, mieszkaniec osiedla.

Wniosek o upadłość został złożony przez jednego z wierzycieli. Póki co, lokatorzy mają odcięte media z powodu długów na innych osiedlach. Kiedy znowu będą mieli ciepłą wodę i ogrzewanie? Nie wiadomo. Wiadomo, że w ciągu trzech miesięcy mają zgłaszać się do sądu wierzyciele spółdzielni. *

* skrót materiału

11 października 2011 roku sąd uznał upadłość spółdzielni a mieszkańcom udało się podpisać indywidualne umowy z gazownią.

Reporterka: Sylwia Kozłowska- Sierpińska

ssierpinska@polsat.com.pl