Tu rządzi rzeczoznawca

W ubiegłym roku część mieszkańców Przemyśla musiała oddać swoje działki oraz domy pod budowę obwodnicy i do dziś nie dostała odszkodowań. Wysiedlone osoby nie godzą się na zaniżoną ich zdaniem wycenę gospodarstw. Rację przyznał im nawet Minister Infrastruktury. Niestety, rzeczoznawca jest zupełnie innego zdania.

- Każdy mówi, że mamy rację, że mamy się odwoływać, ale ile jeszcze? W nieskończoność? Rok już się poniewieramy - mówi Anna Borowska, która nie zgadza się z wyceną swojej nieruchomości.

W ubiegłym roku rozmawialiśmy z osobami, które musiały opuścić swoje domy w Przemyślu, w związku z budową obwodnicy. Mieszkania zastępcze dla osób, które straciły dach nad głową udało się znaleźć. Nie udało się jednak uniknąć kolejnych problemów. Część rodzin wciąż czeka na pieniądze za utracone nieruchomości.

- My nie protestowaliśmy. Wiedzieliśmy, że będzie budowana obwodnica, ale liczyliśmy, że to będzie jak w normalnym państwie, a to się dzieje w dzikim kraju - mówi Janina Balicka, która nie zgadza się z wyceną swojej nieruchomości.

Nasi rozmówcy nie zgodzili się z operatami czyli wycenami ich domów lub działek, które zostały sporządzone przez rzeczoznawcę. Zaczęli się więc domagać sprawiedliwych ich zdaniem odszkodowań.

- Pani rzeczoznawca stwierdziła, że dom przestał być przystosowany dla dziecka niepełnosprawnego, bo zabrałam z domu pionizator, czyli urządzenie do rehabilitacji mojego dziecka. Operatów mam 4, jeżeli chodzi o sam dom. W pierwszej wersji była to kwota 330 tys. zł, później pani Sz. obniżyła ją do 202 tys. zł - opowiada Alicja Prokop, która nie zgadza się z wyceną swojego gospodarstwa.

- Ja dostałem operat szacunkowy wypełniony przez panią Sz., gdzie cena mojej działki wynosiła 6000 zł za ar. Działka przylegająca do mojej kosztowała 7300 zł za ar, więc odwołałem się. Pani odpowiedziała, żebym zainteresował się swoją działką, a nie sąsiada - opowiada Maciej Wywrot. 

- Odwołaliśmy się do Ministra Infrastruktury. Minister przyznał nam rację, że operaty są źle sporządzone. Rzeczoznawca miała te operaty poprawić. Jednak poprawiła na naszą niekorzyść - dodaje Anna Borowska.

Problemy ma także firma transportowa. W miejscu gdzie kiedyś był jej parking teraz powstaje wiadukt. Odszkodowania również brak. Są za to kolejne uwagi dotyczące pracy rzeczoznawcy.

- Sprawiała dziwne wrażenie. Gdy przyjechała, to od razu zakomunikowała nam, że ma tylko 10 minut czasu dla nas, bo czeka na nią taksówka. Dokonała pobieżnych oględzin naszych nieruchomości - opowiada Maciej Fac, współwłaściciel firmy transportowej.

Rzeczoznawcę w drodze przetargu wybrał Podkarpacki Urząd Wojewódzki. Pieniądze wypłaca natomiast Urząd Miejski w Przemyślu, który buduje obwodnicę. Urzędnicy twierdzą jednak, że na prace rzeczoznawcy wpływu mieć nie mogą.

- Wojewoda nie może ingerować w merytoryczną stronę operatów szacunkowych. Może jedynie sprawdzić ten operat pod kątem zgodności z prawem - informuje Małgorzata Oczoś, rzecznik prasowy Wojewody Podkarpackiego.

- Ja nie rozumiem, dlaczego żaden urzędnik nie ma wpływu na człowieka, którego sami powołali. Przecież to jest osoba, która u nich pracuje - mówi Anna Borowska, która nie zgadza się z wyceną swojego gospodarstwa.

Chcieliśmy osobiście porozmawiać z osobą, która dokonuje wycen. W jednym z bloków w Jarosławiu mieści się jej biuro.

- Nie udzielam żadnych informacji, wszystkie informacje są w operatach. Moją pracę może ocenić tylko ten, kto mi wydał uprawnienia - powiedziała Danuta Sz.

- Wygląda to tak, jakbyśmy żądali od miasta jakiejś jałmużny, a przecież my nie byliśmy ludźmi bezdomnymi - podsumowuje Alicja Prokop, która nie zgadza się z wyceną swojego gospodarstwa. *

* skrót materiału

Reporter: Grzegorz Kowalski

gkowalski@polsat.com.pl