Porwali taksówkę

Trwają poszukiwania trzech mężczyzn, którzy napadli w Oświęcimiu na taksówkarza. Sterroryzowali go bronią i nagiego zamknęli w bagażniku. Pan Roman otworzył bagażnik od środka i wyskoczył z pędzącego auta. Porywacze uciekli do Czech. Ich złapanie jest kwestią czasu, zapowiadają policjanci.

29 listopada tego roku, centrum Oświęcimia. Do taksówki 71-letniego pana Romana wsiada trzech młodych mężczyzn. Wkładają plecak do bagażnika i zamawiają kurs do Brzezinki. Po przejechaniu kilku kilometrów proszą o zatrzymanie się i wyciągnięcie
bagażu.
- Wysiadłem z samochodu, a ten z pistoletem i wepchnęli mnie do bagażnika. Po chwili zatrzymali się ponownie i kazali się rozebrać, zabrali telefon i z powrotem do bagażnika - opowiada pan Roman.

Na zabezpieczonym przez śledczych filmie z monitoringu prywatnej firmy widać porwany samochód. Widoczne są emblematy taxi. Kilka minut później pojazd wraca tą samą drogą, ale oznakowania zostały już zdjęte. Przez cały czas w bagażniku więziony jest taksówkarz.

- W pewnym momencie zaczęli mówić, że benzyna będzie się lepiej palić niż ropa. Myślałem, że to już koniec. Doszedłem do wniosku, że lepiej żeby mnie zastrzelili niż piec się na żywca w samochodzie. Oderwałem tapicerkę z bagażnika i natrafiłem na zameczek - opowiada taksówkarz.

- Kierowca zdołał otworzyć bagażnik, poczekał aż samochód zwolni i wyskoczył, a oni nawet tego nie zauważyli, pojechali dalej - dodaje Dariusz Nowak rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Mężczyzna pobiegł do najbliższego domu i wezwał pomoc. Policja zorganizowała blokady dróg, przeszukiwano samochody. Niestety, sprawcom udało się zbiec bocznymi drogami. Samochód kilka godzin później został odnaleziony na terenie Republiki Czeskiej przez tamtejszą policję.

Sprawcy dokładnie zaplanowali rozbój i porwanie. Według kolegów porwanego taksówkarza, napastnicy czekali, aż inne taksówki odjadą z postoju. W ten sposób sprawcy zapewne chcieli pozbyć się ewentualnych świadków.

- Ja pojechałem, kolega za mną też. On został sam. Widzieli, że jest starszy - opowiada Józef Walus, taksówkarz z Oświęcimia.

Złapanie sprawców bandyckiego napadu jest kwestią czasu. Czeska policja w porzuconym samochodzie odnalazła dowód osobisty młodego mężczyzny. Być może należy on do jednego z napastników. Zabezpieczono także mnóstwo innych śladów.

- W środku samochodu zabezpieczono szereg przydatnego materiału. Nie tylko rzeczy, które prawdopodobnie należały do sprawców, ale również materiał biologiczny, który może od nich pochodzić - informuje Mariusz Słomka z Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu.

- Raczej nie chodziło tutaj o samochód, bo to 10-letni mercedes. Bardziej zależało im na szybszym przekroczeniu granicy. Być może palił im się grunt pod nogami - dodaje Dariusz Nowak rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl