Cudowne „uzdrowienie” w ZUS-ie

Zabrali rentę upośledzonemu z epilepsją! Gdy Rafał Kołodziej miał dwa lata, wpadł pod motocykl. Kierownica maszyny wbiła mu się w głowę. 32-letni dziś mężczyzna jest upośledzony umysłowo i ma padaczkę. Mimo to, na ZUS-owskiej komisji usłyszał, że ma iść do pracy! Pan Rafał stracił rentę po 11 latach. Z powodu choroby nikt nie chce go zatrudnić.

- Mam pretensje do tych ludzi z ZUS-u, nie mają serca – mówi Czesław Kołodziej, ojciec pana Rafała.

- Zgodnie z przepisami ustawy organ rentowy wydał taką a nie inną decyzję – informuje Karol Jagielski, rzecznik oddziału ZUS w Szczecinie.

- W moim życiu się nic nie zmieniło, ale nie dla lekarzy orzeczników. Oni uzdrowili mnie po prostu – mówi Rafał Kołodziej, któremu po 11 latach odebrano rentę.

Rafał Kołodziej ma 32 lata. Kiedy miał zaledwie dwa lata, cudem uniknął śmierci. Blizna na czole do dziś przypomina o z pozoru zwyczajnym spacerze z dziadkiem, który zakończył się tragicznie.

- Teść przeszedł przez ulicę i syn mu się wyślizgnął z ręki. Poleciał na drogę. Wpadł prosto pod motor – opowiada Czesław Kołodziej, tata pana Rafała.

- Motor uderzył go w głowę. W czaszkę wbiła mu się kierownica motocykla. Czaszka pękła od brwi do karku. Stwierdzono ubytek i stłuczenie mózgu – dodaje Teresa Kołodziej, mama pana Rafała.

Chłopiec cudem przeżył. Na efekty wypadku nie trzeba było jednak długo czekać. Ubytek mózgu zaowocował upośledzeniem umysłowym. Wkrótce pojawiła się także padaczka.

- Ataki ma 4-5 razy tygodniowo.  Na każdym kroku trzeba go pilnować, bo leci obezwładniony na ziemię – opowiada Czesław Kołodziej, tata pana Rafała.

Ze względu na swoją niepełnosprawność, Rafał otrzymywał niewielką rentę socjalną - niecałe 500 zł. Tak było aż do 2009 roku, kiedy to na ZUS-owskiej komisji, po 11 latach, nagle świadczenie mu odebrano...

- Lekarz orzecznik wydaje orzeczenie na podstawie przepisów ustawy o emeryturach i rentach – tłumaczy Karol Jagielski, rzecznik oddziału ZUS w Szczecinie.

- No, fizycznie jest zdrowy. Chodzi, mówi, to sprawny. Nikt nie bada jednak jego stanu umysłu, jego głowy – zauważa Teresa Kołodziej, mama pana Rafała.

Pan Rafał pozostał bez środków do życia. Ponieważ od pięciu lat uczestniczy w warsztatach terapii zajęciowej, które przygotowują go do pracy, postanowił znaleźć zatrudnienie.

- Znaleźliśmy ofertę pracy, pomogliśmy załatwić formalności i Rafał podjął pracę. Zapowiadało się bardzo dobrze – opowiada Wioletta Lewandowska, kierownik Warsztatu Terapii Zajęciowej Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym,  Koło Terenowe Police.

- To było latem. Kosił i grabił trawę w zakładach chemicznych. Nikt go nie przeszkolił z używania tej maszyny. Maszyna chodziła, noże chodziły, a on sobie czyści. Całe szczęście że tylko poduszeczki mu zdarło, a nie rękę ucięło. Miał dwa wypadki. Kierownik się przestraszył i mu podziękował za pracę – mówi Czesław Kołodziej, tata pana Rafała.

- Miałem wypadek, dostałem wtedy ataku. Byłem sam i uderzyłem o kamień – dodaje Rafał Kołodziej.
Pan Rafał szukał kolejnej pracy. Ze względu na upośledzenie i ataki padaczki, nikt nie chce go jednak zatrudnić.

- Starał się Rafał o pracę w agencji ochrony mienia, bez licencji, jako ochroniarz. Niestety z powodu epilepsji nie zdobył zgody lekarza – mówi Wioletta Lewandowska, kierownik Warsztatu Terapii Zajęciowej Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym, Koło Terenowe Police.

- Na ten moment na terenie powiatu polickiego nie ma zakładu pracy chronionej. Nie dysponujemy ofertami pracy tego typu – informuje Paweł Wieczorkowski z Powiatowego Urzędu Pracy w Policach.

Pan Rafał pozostaje na utrzymaniu rodziców. Oni jednak też są schorowani. Tata przeszedł dwie operacje kręgosłupa, mama walczy z rakiem piersi. Oboje pytają - co stanie się z Rafałem, kiedy ich zabraknie? Upośledzony mężczyzna próbuje walczyć. W kwietniu 2010 roku decyzję ZUS-u zaskarżył do sądu. Wyrok jeszcze nie zapadł.

- Ja bym bardzo prosił prezesa ZUS-u w Szczecinie, żeby odkręcił tę sprawę, żeby syn mógł jakoś żyć, żeby miał na chleb – apeluje Czesław Kołodziej, tata pana Rafała.*

* skrót materiału

Reporterka: Irmina Brachacz

ibrachacz@polsat.com.pl