Ksiądz, bezdomni i urzędnicy

Ksiądz Stanisław Będzieszak, proboszcz parafii starokatolickiej w Kamiennej Górze korzystał z pomieszczeń należących do starostwa. Oprócz magazynowania żywności, w pomieszczeniach pojawili się także bezdomni, do których ksiądz Stanisław wyciągnął pomocną dłoń. Jednak kiedy o bezdomnych dowiedzieli się urzędnicy, umowa księdzu Stanisławowi nie została przedłużona. Jak sami tłumaczą się, budynki są przeznaczone pod inwestycję, a problem bezdomnych w ich mieście nie istnieje.

W sierpniu ubiegłego roku ksiądz Stanisław Będzieszak,  proboszcz parafii starokatolickiej w Kamiennej Górze poprosił starostwo o udostępnienie mu pomieszczeń, w których miał prowadzić magazyn żywności. Starostwo zgodziło się na nieodpłatne użyczenie księdzu do końca roku części tego budynku.  Ksiądz Stanisław  budynek udostępnił także bezdomnym.


- Przyszedł pan i zapytał, czy  może  przenocować, że  nie ma gdzie spać. Dlaczego miałem powiedzieć nie,  skoro budynek stał  pusty - mówi ksiądz Stanisław Będzieszak, który  pomaga bezdomnym.


- Mieszkałem z tatą, wyjechałem do Anglii, przed śmiercią tata przepisał mieszkanie na moją córkę, a po powrocie z Anglii nie miałem gdzie pójść. Mieszkałem  komórce – mówi pan Witold, bezdomny.


 - Nie mogę pracować jeśli widzę, że jest bieda ludzka.  Tylko odprawienie mszy nic nie daje, więc zrobiłem, tak jak każe Chrystus i zostałem ukarany – mówi ksiądz Stanisław Będzieszak, który  pomaga bezdomnym.


W listopadzie w budynku pojawili się urzędnicy ze starostwa. Odkryli, że śpią w nim bezdomni. Ksiądz Stanisław został wezwany na rozmowę.


- Powiedziałem, że są tam bezdomni i  co, miałem ich  wyrzucić? A pan starosta powiedział,  że nie jest Bozią,  nie będzie pomagał - mówi  ksiądz Stanisław Będzieszak, który  pomaga bezdomnym.


- W sytuacji, kiedy doszłoby  tam do jakiegoś nieszczęścia , to nam grozi kryminał.  Nie mogłem się zachować inaczej – mówi Tadeusz Rycharski, wicestarosta powiatu kamiennogórskiego.


- Poprosiłem starostwo pisemnie o przedłużenie umowy, dostałem odpowiedź: nie – mówi ksiądz Stanisław Będzieszak, który  pomaga bezdomnym.


Starosta twierdzi, że nie mógł przedłużyć księdzu umowy nawet do końca zimy. Powód? Urzędnicy mają wobec budynku inne plany. Mają tam powstać warsztaty terapii zajęciowej.


- Rozpoczęliśmy już prace projektowe,  bo chcemy pozyskać 4 miliony z PFRON-u - mówi Tadeusz Rycharski, wicestarosta powiatu kamiennogórskiego.


- Nie, jeszcze ich nie ma, może będą za 5 lat, może  za 2 lata. Potrzebne są pieniędzy i może być problem z realizacją – mówi  Kazimierz Kawa,  zastępca burmistrza Kamiennej Góry.


Przed świętami Bożego Narodzenia nad podopiecznymi księdza Będzieszaka zawisła groźba, że znowu znajdą się na ulicy. Na szczęście tak się nie stało.


 - Stał się cud. Spotkaliśmy dobrego człowieka, bardzo prosiliśmy,  żeby przygarnął nas z tymi ludźmi i nie pozostał obojętny - mówi  Beata Żółkiewicz, żona księdza Stanisława.


Ksiądz Stanisław prowadzi noclegownię za pieniądze, które dostaje od sponsorów. Urząd Miasta nie widzi potrzeby dofinansowania jego działalności.


-  Uważam, że u nas nie ma problemu bezdomności. Naprzeciwko ratusza spał taki gość, lokalna  gazeta opisywała, że on nie ma gdzie spać. Co zrobiliśmy? Rozebraliśmy  komórki, żeby się przeniósł tam, gdzie potrzeba -  mówi Kazimierz Kawa,  zastępca burmistrza Kamiennej Góry.


-  Myślę, że nie wykazują chęci pomocy. Nie wiem, czy jesteśmy wyrzutkami,  gardzą nami, może dlatego, że mają dobrze, ciepło i to o czym my marzymy – rodzinę – mówi pan Krzysztof, bezdomny. *

*skrót materiału

Reporterka: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl