Spór o dom opieki

On chce pomagać starszym, schorowanym ludziom i zarabiać - oni chcą spokojnie żyć. W podszczecińskim Plichowie trwa spór o rodzinny dom opieki, który buduje Adam Kędra. Inwestycji sprzeciwiają się okoliczni mieszkańcy, twierdząc, że ośrodek będzie zakłócał im odpoczynek. Pan Adam ostrzega, że kiedyś też mogą potrzebować pomocy na starość.

- O kulturze narodu świadczy stosunek do starych ludzi – mówi Adam Kędra.

- A ja uważam, że miarą kultury jest szacunek do wszystkich ludzi, również do sąsiadów. Nieważne, ile ktoś ma lat – uważa Urszula Schemionek, przeciwna budowie domu opieki w Pilchowie.

W Pilchowie Adam Kędra rozpoczął budowę rodzinnego domu opieki dla ludzi starszych. Ma go prowadzić z córką i zięciem, którzy mają już doświadczenie w prowadzeniu takiej działalności.

- Cały parter będzie przeznaczony do rehabilitacji. Będziemy przyjmować ludzi, którzy nie chodzą, są po wylewie, z którymi rodzina nie ma co zrobić. My ich postawimy na nogi i zadbamy o to, żeby w dobrej kondycji przeżyli swoje ostatnie lata – opowiada Adam Kędra.

Kiedy ruszyła budowa, zaczęły się problemy. Sąsiedzi zaczęli protestować przeciwko powstającemu ośrodkowi.

- To miało mieć charakter wiejski, taka sielska miejscowość to miała być. Tu nawet domy szeregowe nie wchodzą w grę – mówi Julianna Gładysz, przeciwna budowie domu opieki w Plichowie.

Zdaniem protestujących mieszkańców budynek powstaje niezgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego. Mają pretensje do urzędników starostwa w Policach, którzy wydali inwestorowi pozwolenie na budowę.

- W planie jest wyraźny zapis o działalności mieszkalno-usługowej ze wskazaniem na usługi nieuciążliwe. Nie wiem czy można ludzi starszych, chorych uznać za uciążliwych dla otoczenia. Tam nie będzie dyskotek, to jest dom pomocy – mówi Szczepan Sawiński, naczelnik wydziału architektury i budownictwa Starostwa Powiatowego w Policach.

- To nie musi być wymierne zaraz, że hałas. Może być oddziaływanie psychiczne, czy zakład pogrzebowy musi być szkodliwy? Nie, ale działa depresyjnie – twierdzi Ryszard Gładysz,  przeciwny budowie domu opieki w Plichowie.

Obok powstającego ośrodka Adama Kędry od kilku lat działa już prywatny dom opieki. Kiedy powstawał, sąsiedzi nie mieli nic przeciwko temu.

- To są ludzie. Oni nie są szkodliwi, nie zagrażają naszemu zdrowiu, ale często słyszymy płacz, lament, przyjeżdżają karawany, samochody dostawcze. Czasami słychać nieprzyjemne odzywki do opiekunów. To jest uciążliwe – mówi Urszula Schemionek, przeciwna budowie domu opieki w Pilchowie.

- Jęki i krzyki pojedyncze może się zdarzają. Jeśli ktoś jest na terenie obiektu, to może je słyszy, ale nie wierzę, żeby było to słyszalne na zewnątrz. Nie przyjmujemy osób chorych psychicznie – mówi Anna Wielebińska-Kujawa, współwłaścicielka domu opieki nad osobami starszymi Wielmed w Pilchowie.

W powstającym domu opieki ma mieszkać około czterdziestu osób. Protestujący mieszkańcy Pilchowa uważają, że inwestor kieruje się jedynie chęcią zysku.

- Pobyt w takim miejscu kosztuje około 4 tysięcy złotych miesięcznie. Kogo będzie stać na przebywanie w takim ośrodku? Ilu jest emerytów, rencistów, którzy pozwolą sobie na przebywanie w takim miejscu? – zastanawia się Ryszard Gładysz, przeciwny budowie domu opieki w Plichowie.

Konflikt w Pilchowie trwa. Ani inwestor, ani protestujący mieszkańcy nie zamierzają się poddać.

- Będziemy składali odwołanie do Sądu Administracyjnego, do Głównego Inspektora Nadzoru Budowlanego, zostaje jeszcze powództwo cywilne – zapowiada Ryszard Gładysz, przeciwny budowie domu opieki w Plichowie.

- Oni myślą, że zawsze będą młodzi. Jakoś tak Bogu starość nie udała się, że wychodzimy z pieluch i do nich wracamy. Takie jest życie. Należy uszanować każdego starego człowieka, który potrzebuje pomocy –  mówi Adam Kędra.*

* skrót materiału

Reporterka: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl