Ksiądz wykorzystał niepełnosprawną

Marzena Ofman z Podlasia, to upośledzona dziewiętnastoletnia dziewczyna. Jej koszmar zaczął się kilkanaście miesięcy temu. Pani Marzena była wykorzystywana seksualnie przez prawosławnego duchownego. Choć ksiądz wypierał się zażyłości z panią Marzeną, badania DNA potwierdziły, że jest on ojcem jej dziecka. Prokuratura postawiła księdzu zarzuty. Interwencji jako pierwszej udało się porozmawiać z rodziną pokrzywdzonej dziewczyny oraz z nią samą.

Dziewiętnastoletnia Marzena Ofman z Bociek koło Bielska Podlaskiego nie potrafi się podpisać, nie umie liczyć. Dwa lata temu poznała Witalisa G., proboszcza miejscowej parafii prawosławnej. Ksiądz poprosił ją by przychodziła sprzątać plebanię, gdy jego żona wyjeżdżała do Warszawy opiekować się wnukami.


- Nie narzekała na to, że coś  dzieje się. Jedyną rzeczą, na którą   skarżyła się było to,  że  do niej dzwonił i chciał, żeby  przyszła do niego. Ale myśleliśmy, że to jest w takim sensie, żeby posprzątać - mówi Natalia Ofman,  bratowa  pani Marzeny. 


Pani Marzena mówi, że sprzątanie przerodziło się wkrótce w bardziej zażyłe relacje. Najpierw wspólnie obejrzeli film. 

 
- Puszczał jej filmy pornograficzne, mówił: tak będziemy robić - mówi Natalia Ofman,  bratowa  pani Marzeny. 


- Kilka razy   puszczał ten sam film,  patrzył i śmiał się. Kazał się położyć na łóżko  i  on na mnie  kładł się -  opowiada  Marzena Ofman, ofiara Witalisa G.


W czerwcu ubiegłego roku okazało się, że Marzena Ofman  spodziewa się dziecka. To był już piąty miesiąc ciąży.


- Powiedziałam   wtedy do Marzeny: Mów jak było - mówi  Rozalia Ofman,  matka pani  Marzeny.


-  Pojechaliśmy  do księdza proboszcza   z mężem. Powiedział, że  tego problemu trzeba się pozbyć -  mówi pani Natalia Ofman,  bratowa  pani Marzeny. 


-  On  by sobie wyjechał. A  ja bym popełniła samobójstwo, ja bym nie mogła żyć bez tego dziecka - mówi pani Marzena.


 Syn pani  Marzeny Szymon urodził się w listopadzie. Ma poważną wadę serca i Zespół Downa. W tym samym czasie zaczął się proces przeciwko jego ojcu - księdzu Witalisowi G.


-  Pokrzywdzona nie była w stanie rozpoznać znaczenia swojego czynu, ani pokierować swoim postępowaniem. Właśnie księdzu zarzucono to, że wykorzystał ten stan pokrzywdzonej - mówi Adam Naumczuk z Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim.


- Marzena jak na sprawie była, jak go zobaczyła, to od razu się trząść zaczęła,  płakać zaczęła. Ona nawet nie wiedziała, co on jej zrobił. Dopiero jak wytłumaczyliśmy, że jest w ciąży -  mówi Wojciech Ofman,  brat  pani Marzeny.


Witalis G. nie jest już proboszczem w parafii prawosławnej w Boćkach. Został zawieszony, mieszka w domu swoich rodziców. Następca księdza Witalisa nie chce o nim rozmawiać. 

Reporter :  Czy  Witalis G. wróci do kapłaństwa, jak ksiądz myśli?


-  Nic wam nie powiem. Jest rzecznik w Warszawie - mówi  obecny proboszcz parafii w  Boćkach.  


-  Ja chcę, żeby jego upokorzyć, żeby siedział w więzieniu. Nie chcę, żeby on chodził na wolności - mówi pani Marzena. *

*skrót materiału

Reporterka: Ewa Pocztar - Szczerba

epocztar@polsat.com.pl