Z pomocą zakonnikowi

Zakonnik z Ukrainy, którego matka jest Polką wyrzucony z naszego kraju! Choć na Ukrainie wydano mu dokumenty potwierdzające jego polskie pochodzenie, to nasi urzędnicy ich nie zaakceptowali. Brat Aleksander mieszkał w Polsce od 12 lat. Ruszyliśmy z pomocą…

Brata Aleksander urodził się 50 lat temu we Lwowie. Jego mama jest Polką, a ojciec był obywatelem Jugosławii. Studiował w Kijowie i Wiedniu. Jest bezhabitowym zakonnikiem - orionistą.

- Rodzinę Oriońską tworzą duchowni, zakonnicy, siostry zakonne i orioński ruch świecki. Tam są tacy jak Olek bezhabitowi bracia i siostry, świeccy związani z naszą oriońską  rodziną – opowiada ksiądz Antoni Wita, przełożony prowincjalny Zgromadzenia Małe Dzieło Bożej Opatrzności Orioniści (Zgromadzenia Orionistów).

12 lat temu brat Aleksander przyjechał do Polski. Tu studiował na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Obecnie studiuje teologię ewangelicką na Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie.

- Olka znam 12 lat. Wcześniej byłem proboszczem w parafii, a on organistą. Dał się poznać jako osoba dyspozycyjna, niosąca pomoc. Był moim reprezentantem na konferencjach, również katechizował – opowiada ks. Antoni Wita, przełożony prowincjalny Zgromadzenia Małe Dzieło Bożej Opatrzności Orioniści 

Brata Aleksander wystąpił do Wojewody Mazowieckiego o tak zwane Osiedlenie Konstytucyjne. Może je otrzymać osoba, której jedno z rodziców lub dziadków, ewentualnie dwoje pradziadków miało polskie obywatelstwo.

- Ustawa repatriacyjna mówi o dokumentach źródłowych, a  wnioskodawca nie wykazał dokumentów źródłowych, które potwierdzałyby jego polskie pochodzenie. Dlatego musieliśmy mu odmówić. Dokumenty wystawiane przez inne państwo współcześnie, nie mogą być uwzględniane – tłumaczy Ivetta Biały z Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie.

- To są dokumenty odtworzone. Są wydane na podstawie ksiąg wieczystych i zapisów archiwalnych. Nie ma dokumentów z tamtej epoki – mówi brat Aleksander.

Brat Aleksander ma dokumenty wydane przez ukraiński Urząd Stanu Cywilnego oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Kijowie. W dokumentach napisane jest, że jego przodkowie byli Polakami. Mimo to, odmowną decyzję Mazowieckiego Wojewody podtrzymał Urząd do Spraw Cudzoziemców.

- Za każdym razem oceniamy wartość dokumentów. W tym wypadku była niewystarczająca. .Nie wiemy, na jakiej podstawie zostały wydane, a chcielibyśmy to wiedzieć. Jeżeli jednak nasze postępowanie było błędne, to każdy cudzoziemiec może decyzję zaskarżyć do sądu. W tym przypadku to zrobiono – tłumaczy Tomasz Cytrynowicz z Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

- Niewłaściwe, niezgodne z prawem jest postępowanie Urzędu Wojewódzkiego i Urzędu do Spraw Cudzoziemców, które podważają dokumenty wydane we współczesnym państwie, oznaczone pieczęciami. Z powodu międzynarodowych konwencji powinny być respektowane, a nie są – mówi brat Aleksander.

Brat Aleksander dwa miesiące temu musiał przerwać studia i wrócić na Ukrainę. Od miesiąca staramy się mu pomóc. To dzięki nam bez kolejki dostał się do konsulatu we Lwowie. I tu miła niespodzianka. Polski konsul zapewnił, że Olek dostanie Kartę Polaka. Dla niego i jego rodziny to olbrzymie szczęście.

- Bardzo dziękuję, że nie zostałem sam w tej sytuacji. Dziękuję Telewizji Polsat za to, że zorganizowała spotkanie, za szybki kontakt i przejście przez bariery, które czasem są nie do przejścia – mówi brat Aleksander.

Zdaniem Karola Chudoby, prezesa Krakowskiego Stowarzyszenia Pomocy Polakom na Wschodzie „Kresy”,  nie tylko brat Aleksander ma takie problemy. Nasi rodacy na wschodzie często skarżą się, że traktowani są przez polskich urzędników po macoszemu.

- Rodacy skarżą się na długie kolejki, długie terminy załatwiania spraw konsularnych, duże trudności w uzyskaniu Karty Polaka, długie oczekiwanie na wizy i duże koszty - wylicza Karol Chudoba.

- Załamują się ręce przy współpracy z urzędami. Ma się poczucie, że tu nie jest się u siebie, że nie jest się Polakiem. W tym sensie jest przykro – podsumowuje brat Aleksander.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl


Brat Aleksander otrzymał wreszcie od lwowskiego konsulatu wizę studencką, ważną na pół roku. Nie rozwiązuję to problemu, gdyż wiza ważna jest jedynie przez pół roku.