Dobry zwyczaj, nie pożyczaj

Pan Jacek Kowalski w ramach przysługi koleżeńskiej pożyczył jeden z samochodów, będących własnością komisu, swojemu pracownikowi – panu Marcinowi. Jednak pan Marcin był dłużnikiem alimentacyjnym. W ramach czynności komorniczych samochód zostaje zajęty i sprzedany. Wszelkie działania komornika były zgodne z prawem, bowiem w czasie zajęcia samochód był we władaniu dłużnika. Pan Jacek oprócz straty samochodu, musi zapłacić 3 tysiące złotych kosztów sądowych.

Pan Jacek Kowalski jest właścicielem komisu samochodowego w Piastowie. Prawie dwa lata temu starał się sprzedać w swoim komisie stare volvo, za  które zapłacił właścicielowi 10 tysięcy złotych. Choć w dowodzie rejestracyjnym było jeszcze nazwisko starego właściciela, to formalnie samochód należał już do pana Jacka. Bez problemu  pożyczył więc samochód swojemu pracownikowi - panu Marcinowi.


- Umówiony byłem z  byłą żoną, że przyjadę do nich do domu na spotkanie ze swoim synem, ponieważ jesteśmy po rozwodzie. Owego wieczoru pożyczyłem od szefa samochód, ponieważ ja swojego nie mam i pojechałem na spotkanie – opowiada pan Marcin, były pracownik pana Jacka.


- Pozwoliłem mu, żeby wcześniej wyszedł, prosił mnie jeszcze czy  pożyczyłbym mu samochód na godzinę. Więc powiedziałem, żeby sobie wziął auto, które akurat przed kilkoma dniami wstawione było do nas do komisu -  mówi  Jacek Kowalski, właściciel komisu.


- Stanąłem na parkingu, za mną zatrzymał się samochód osobowy, z którego wysiadły dwie osoby.  Jeden z panów podbiegł do mnie od razu, powiedział, że jest komornikiem i proszę oddać kluczyki – mówi  pan Marcin, były pracownika pana Jacka.


Tłumaczenia, że auto jest pożyczone nie pomogły. Komornik zabrał kluczyki i samochód , jak twierdził  na poczet długów alimentacyjnych pana Marcina. Chcemy spytać komornika dlaczego zabrał auto, które nie należało do dłużnika. Odwiedziliśmy  go w jego kancelarii. Niestety, był nieuchwytny, a pracownicy komornika powiedzieli nam, że nie ma Sans na rozmowę z nim.


- Sąd Rejonowy doszedł do przekonania, że komornik może zająć ruchomość, która jest we władaniu dłużnika. Władanie, a własność to są dwa różne pojęcia - mówi Maja Smoderek, rzecznik prasowy  Sądu Okręgowy w Warszawie.


- Jeżeli  coś jest  we władaniu  dłużnika, to komornik może daną rzecz zająć. Tak stanowią przepisy i taka jest praktyka - mówi Andrzej Kulągowski z Rady Izby Komorniczej w Warszawie.


Właściciel komisu interweniował u byłej żony pana Marcina. Kobieta nie chciała pomóc. Nie chciała też rozmawiać z nami. Pan Jacek pokazał więc umowę komisową komornikowi i prosił o oddanie samochodu. Komornik odesłał go jednak do sądu. Sąd po przyjrzeniu się sprawie postanowił wstrzymać działania komornika, do zakończenia postępowania. Pan Jacek uznał sprawę za załatwioną i myślał, że samochód odzyska. Niestety przedwcześnie.


-  Mój klient uznał, że sam tego postanowienia nie musi zanosić do komornika, tylko sprawę uznał za wyjaśnioną, załatwioną. A tymczasem w świetle informacji sądu, to postanowienie nie dotarło do komornika i pan komornik czuł się zwolniony z obowiązku dokładnego zbadania sprawy, sprzedał samochód będący praktycznie własnością autokomisu - mówi Krystyna Makarska, radca prawny, pełnomocnik pana Jacka.


To nie koniec problemów pana Jacka. Kiedy okazało się, że komornik samochód sprzedał pan Jacek  postanowił  wycofać z sądu powództwo. Teraz musi  zapłacić niemal trzy  tysięcy złotych kosztów sądowych i adwokackich.


-  Zasada jest taka, że jeżeli powód cofa powództwo, a pozwany wniesie  o zasądzenie na jego rzecz poniesionych kosztów, to również sąd taki wniosek uwzględnia -mówi Maja Smoderek, rzecznik prasowy  Sądu Okręgowy w Warszawie.


- W momencie, gdy ja mu zawiozłem pismo, że ja jestem właścicielem i ksera dokumentów on powinien na drugi dzień do mnie zadzwonić i mnie przeprosić. I wydać mi samochód - mówi pan Jacek.


- W tym zakresie jest dosyć duże orzecznictwo Sądu Najwyższego, który mówi jednoznacznie, że komornik winien dokładnie przeanalizować wszystkie podstawy, co do dalszego prowadzenia egzekucji, czy jej wstrzymania - mówi Krystyna Makarska, radca prawny, pełnomocnik pana Jacka. *
* skrót materiału

Reporter: Michał Bebło

mbeblo@polsat.com.pl