Psychiatrzy leczą na czas...

Wizyta u psychiatry na czas! Ministerstwo Zdrowia określiło czas w jakim lekarze mają przyjmować swoich pacjentów. W zależności od celu wizyty to 15, 30 lub 45 minut. Specjaliści ostrzegają: rozporządzenie piętrzy kolejki i ogranicza liczbę terapii, co może doprowadzić do tragedii.

- Jeżeli taka osoba popełni samobójstwo, to kto odpowie? Minister zdrowia czy NFZ? – pyta pani Anna, która od 10 lat choruje na depresję.

Choroby psychiczne… Ludzie borykający się z trudną  walką pokonania schorzeń. Wśród nich, choroba cywilizacyjna, depresja. Zdaniem lekarzy, dotykająca coraz więcej osób.

Pani Anna z Grudziądza choruje na depresję. Choroba zaatakowała kobietę nagle. Niestety, pani Anna musi leczyć się psychiatrycznie. Od dziesięciu lat korzysta z porad specjalisty.

- Pojawiły się stany lękowe. Bałam się wychodzić do ludzi, bałam się z nimi rozmawiać, Było tak, że siedziałam w domu i czułam, że coś mnie nęka, ale nie wiedziałam, co mi jest. Tak zaczyna się płacz, zamykanie się w domu, a później pojawiają się myśli samobójcze – opowiada pani Anna.
       
Ratunkiem dla kobiety jest stałe korzystanie z porad lekarza i ciągłe przyjmowanie leków. Niestety, kilkanaście dni temu, kiedy pani Anna udała się na standardową wizytę do poradni, do doktora Lewandowskiego, lekarz odmówił przyjęcia jej.

- Stwierdził, że jest mu przykro, ale nie może mi wypisać recepty. Musiałam opuścić ośrodek bez tabletek – wspomina pani Anna.
Od wielu lat doktor Lewandowski pracuje jako psychiatra.  Niestety, od lipca, jak twierdzi, zamiast leczyć, musi walczyć z systemem i odmawiać przyjęcia wielu pacjentów.

- Ważne są suche liczby i to jest zupełnie nieprzemyślana decyzja urzędników – mówi dr Sławomir Lewandowski, psychiatra.

Problemy spowodowane są rozporządzeniem Ministerstwa Zdrowia, które określa sztywne ramy czasowe wizyt u lekarza psychiatry. Wizyta w zależności
od przeznaczenia miałaby trwać piętnaście, trzydzieści lub czterdzieści pięć minut.  Zdaniem lekarzy jest to absurd, który ogranicza liczbę przyjmowanych pacjentów w ciągu dnia.

- Od lipca NFZ wprowadził rygorystyczne przestrzeganie dziennego limitu punktów. Przekroczenie go o jeden punkt powoduje zerwanie kontraktu na dany dzień, czyli lekarz nie otrzymuje wynagrodzenia za dany dzień. O czasie trwania wizyty powinien decydować lekarz – mówi dr Sławomir Lewandowski, psychiatra.

- Jeżeli pacjent nie zostanie przyjęty do poradni, to może dojść do tragedii – ostrzega pani Anna, pacjentka dr Lewandowskiego.

- Wszystko można doprowadzić do absurdu. Ja mogę powiedzieć, by zoperować dziecko w 15 minut albo, żeby lekarz był dokładny, nakażę operować półtorej godziny. Czy ktoś się zastanowił w tym momencie, że dziecko może nie wytrzymać – dodaje dr  Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu.

Zdaniem lekarzy system nie pomógł ani pacjentom, ani lekarzom. Wręcz przeciwnie: wydłużył kolejkę. To dla leczących się psychiatrycznie może okazać się zabójcze. 

- Ja tego nie rozumiem. Mieliśmy około 25 procent ponadlimitowych przyjęć, za które NFZ nie płacił, ale się przynajmniej nie czepiał – mówi dr Sławomir Lewandowski.

- Przez te ograniczenia pacjenci mogą czuć dyskomfort, ale jest to dla ich dobra. Mamy pewne zastrzeżenia, ale musimy wykonywać zapisy rozporządzenia – informuje Mirosław Jeleniewski z mazowieckiego oddziału NFZ.

Zdaniem Ministerstwa Zdrowia system jest przyjazny pacjentowi. Lekarze są odmiennego zdania i zapowiadają walkę, choćby i w sądzie.  Stanowisko ministerstwa w tej sprawie otrzymaliśmy od rzecznika przez e-mail:

„Nie może budzić wątpliwości, iż rozróżnienie 3 rodzajów porad lekarskich, do których przypisane zostały odmienne cele terapeutyczne, i których udzielanie wiąże się z różnym nakładem pracy lekarza, wymagało wprowadzenia narzędzia umożliwiającego kontrolę realizowanych świadczeń przez płatnika oraz dawało gwarancję pacjentowi, że udzielone mu świadczenia będą świadczeniami odpowiedniej jakości”.

- Mam taką prośbę do urzędników… Wielkością człowieka jest dokonywanie zmian, ale przyznawanie się do niepowodzeń również – podsumowuje dr Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu.*

* skrót materiału

Reporterka: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl