Najpierw zburzą, później zapłacą

Najpierw zburzą dom, później wypłacą odszkodowanie! Dom państwa Jarosińskich ma zostać zrównany z ziemią przez drogowców. Rodzina nie protestowała. Sądziła, że pieniądze z odszkodowania pozwolą jej godnie żyć w innym miejscu. Problem w tym, że drogowcy każą jej wyprowadzić się natychmiast, bez pieniędzy! Jak to możliwe?

- Ja to określiłam jako prawo dżungli. Kali może kraść, ale Kalemu ukraść nie można – mówi Halina Jarosińska, która ma opuścić swój dom.

W domu w Muninie na Podkarpaciu rodzina Jarosińskich mieszka od kilkudziesięciu lat. Obok posesji znajduje się warsztat samochodowy syna państwa Jarosińskich. W 2008 roku okazało się, że w pobliżu domu będzie przebiegała droga.

- Bez naszej zgody zabrano nam działki. Przyszły wypisy z ksiąg wieczystych, że działki nie są już naszą własnością. Wycena była niezadowalająca. Rzeczoznawca wycenił to na 3 tysiące za ar, gdzie tego typu działki, blisko drogi, kosztują 10-12 tysięcy za ar – opowiada Tadeusz Jarosiński.

W marcu tego roku Jarosińscy dostali kolejne pismo z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Dowiedzieli się, że w miejscu, gdzie stoi ich dom będzie znajdować się rondo.

- To rondo ma być częścią obwodnicy i autostrady A4 i ma rozładować ruch w mieście Jarosław – tłumaczy Bartosz Wysocki z oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Rzeszowie.

- Ja to rozumiem, dlatego nie robiliśmy problemów. Trzy razy były zmieniane plany inwestycji i nigdy nie robiliśmy problemu. Niech ta droga sobie idzie, bo wiemy, że miasto jest zakorkowane – mówi Ryszard Jarosiński, właściciel warsztatu samochodowego.

Jarosińscy pogodzili się z tym, że dorobek ich życia zostanie zburzony. Myśleli, że dostaną odszkodowanie, kupią sobie mieszkania i spokojnie się wyprowadzą.

- Przyjechało dwóch panów z Generalnej Dyrekcji, żeby pokazać nam lokal zastępczy. Powiedzieli, że jeśli go nie weźmiemy, to zrobią eksmisję – mówi Tadeusz Jarosiński.

- Mieszkamy w domu jednorodzinnym, w którym  są dwa oddzielne mieszkania. Oni próbują uszczęśliwić nas mieszkaniem zastępczym w szeregówce, nieocieplonym. Tam jest jedna kuchnia i cztery pokoje – dodaje Halina Jarosińska

- Dostałem propozycję od burmistrza miejsca, gdzie mógłbym otworzyć mój warsztat samochodowy, ale to było szczere pole. Musiałbym poświęcić przynajmniej 1,5 roku, żeby to uzbroić i postawić coś na tym, zrezygnowałem – opowiada Ryszard Jarosiński.

W sierpniu Jarosińscy dostali kolejne pismo z żądaniem natychmiastowego wymeldowania i wyprowadzki. Bez żadnego odszkodowania. Jak to możliwe?

- Zostało złożone odwołanie od decyzji Generalnej Dyrekcji. Złożył je pan który, jest naszym sąsiadem. Takie odwołanie załatwiłbym w trzy godziny, bo ono nie ma nic wspólnego z rondem, dotyczy łącznika – mówi Tadeusz Jarosiński.

- Oni interpretują to tak, że decyzja wojewody jest prawomocna, żeby nas wyrzucić, ale nieprawomocna, żeby wypłacić nam pieniądze. Ja tego do końca życia nie zrozumiem – dodaje Halina Jarosińska.

- Decyzja na realizację inwestycji drogowej posiada rygor natychmiastowej wykonalności. W tym momencie mamy podpisaną już umowę z wykonawcą i wykonawca zaczyna tam prowadzić prace – opowiada Bartosz Wysocki z oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Rzeszowie.

Odwołanie sąsiada państwa Jarosińskich nadal nie zostało rozpatrzone. Nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy sąd się tym zajmie. Tymczasem codziennie koło domu Jarosińskich pojawiają się robotnicy i wybucha awantura.

- Myślimy, że rekompensata i zarządzone odszkodowanie będzie satysfakcjonowało państwa Jarosińskich. Ja też bym nie chciał wyprowadzić się z domu nie wiedząc, jakie otrzymam odszkodowanie, ale my musimy działać zgodnie z prawem – tłumaczy Bartosz Wysocki z oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Rzeszowie.*

* skrót materiału

Reporterka: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl