Macierzyństwo nie dla niepełnosprawnej

Sąd odebrał rodzicom noworodka i umieścił w rodzinie zastępczej. Zrobił to, bo mama Natalki cierpi na dziecięce porażenie mózgowe, a tata pracuje. Pan Mariusz wykazał niezwykłą determinację, by zapewnić dziecku opiekę. Czy to wystarczy?

- My się staraliśmy o to dziecko, było kochane od samego początku – mówi Mariusz Pers, ojciec Natalki.

- To, że pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, nie może przesądzać tego, że odmawia jej się prawa do macierzyństwa. Tej rodzinie z całą pewnością trzeba pomóc – dodaje Mirela Mazurkiewicz, dziennikarka Nowej Trybuny Opolskiej.

29-letnia pani Danuta cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. Kobieta jest pod opieką 42-letniego męża Mariusza. Małżeństwo mieszka w Rozwadzy niedaleko Kędzierzyna-Koźla. Na początku roku dowiedzieli się, że będą rodzicami.

- Bałem się o żonę i dziecko, ale poszliśmy do ginekologa oraz zrobiliśmy
badania genetyczne, które wyszły dobrze. Dziecko miało nie mieć żadnych wad wrodzonych. Na początku to tylko żonę kopała, ale jak już przyzwyczaiła się do mojej ręki to i mnie podkopywała. To bardzo fajnie, ja głaskałem ten brzuszek, gadałem do niego – opowiada Mariusz Pers.

Pod koniec sierpnia, miesiąc przed terminem, urodziła się córka państwa Persów,  Natalia. Szpital w Kędzierzynie-Koźlu zawiadomił sąd, że niepełnosprawna kobieta urodziła dziecko. Ten zaczął sprawdzać rodzinę i uznał, że dziecko trzeba zabrać.

- Przychodzimy do szpitala, a dziecka nie ma, nie ma! Żona rozpłakała się. Umiem zaopiekować się dzieckiem, w razie czego mamy od żony kuzynkę, która by tu przyjechała. Ja już mam załatwiony żłobek dla dziecka, którego nie ma w domu, które nie osiągnęło jeszcze odpowiedniego wieku, a ja mam już załatwiony dla niego żłobek – mówi pan Mariusz.

- Pani nie jest w stanie samodzielnie pełnić pieczy nad dzieckiem, a ojciec dziecka jest zatrudniony w systemie zmianowym, nie ma więc osoby dorosłej, która byłaby w stanie cały czas sprawować opiekę nad dzieckiem – tłumaczy Maciej Bainczyk, prezes sądu rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu.

- Nie mogłam się pogodzić, uwierzyć w to, że mi je zabrali – mówi Danuta Pers, matka dziecka.

- Pięć dni po złożeniu tej informacji do sądu odpisaliśmy, że od 14 września ojciec jest wdrażany w opiekę nad tym dzieckiem. Pod opieką pielęgniarek wykonuje czynności zarówno karmienia, przewijania, jak i pielęgnacji. Była informacja dla sądu, że ojciec jest przygotowany do opieki nad dzieckiem – dodaje Adriana Nurzyńska, rzecznik szpitala w Kędzierzynie-Koźlu.

Mała Natalia trafiła do rodziny zastępczej. W postanowieniu czytamy m.in., że warunki mieszkaniowe nie są odpowiednie, oraz że pan Mariusz nadużywa alkoholu. Niejednokrotnie pijany miał być widziany w miejscowym barze.

- Powiem panu, że nas się nikt nie pytał, a było napisane, że pije w miejscowym barze – mówi pracownik baru, a drugi dodaje: wypije jedno piwo i idzie do domu. My znamy dokładnie tego pana. Jak przychodzi z żoną, to zamawiają soki, frytki albo pizzę na wynos i idą do domu. Przy mnie stąd jeszcze pijany nie wyszedł, proszę mi wierzyć. Jak mu się córka urodziła, to zaprosił dwóch kolegów na piwo. Powiedział, że wypije to piwo i leci do domu, bo musi zrobić remont zanim wyjdą ze szpitala.

- My jako sąd, opieramy się na treści wywiadu kuratora. Zakładamy, że on jest rzetelny – mówi Maciej Bainczyk, prezes sądu rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu.

Pan Mariusz jest zdziwiony opinią kuratora i decyzją sądu. Sam jest jedynym opiekunem 16-letniego syna z poprzedniego małżeństwa. Dziecko przyznał mu sąd,  alimenty płaci jego była żona. Małą Natalię im odebrano. Widzą ją tylko na wcześniej umówionych spotkaniach.

Pan Mariusz dawniej prowadził biuro kredytowe, które jednak upadło. Pojawiły się długi i teraz część pensji zabiera komornik. Rodzinie na życie zostaje nieco ponad tysiąc złotych. Według przepisów nie jest to mało, urzędnicy obiecali jednak pomoc.

- Pomoc w postaci usług opiekuńczych, osobę do pomocy w pracach domowych, myślę, że również opiekunkę do dziecka – mówi Renata Nachtygal, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zdzieszowicach.

- Widać ich ogromną determinację, zwłaszcza pana Mariusza, który poruszy niebo i ziemię, żeby odzyskać to dziecko. Zaangażował w to burmistrza, radnego, szuka jeszcze innych sposobów. Dlatego takiej osobie trzeba pomóc, a nie stawiać na niej krzyżyk. Jeżeli masz niepełnosprawną żonę i nie zarabiasz milionów, to znaczy, że prawa do dziecka nie masz – podsumowuje Mirela Mazurkiewicz, dziennikarka Nowej Trybuny Opolskiej.

Nie wiadomo, kiedy córka wróci do rodziców. Sąd postawił im warunki. Muszą wyremontować łazienkę, uzyskać „środki i sprzęt niezbędny do częstych wyjazdów i konsultacji lekarskich”. Rodziny jednak na kupno samochodu nie stać.

- Dziecko ma ciuszki, łóżeczko, zabawki, zasypki, butelki, wszystko praktycznie jest zakupione. Czekałem na córkę, chciałbym przy niej wszystko robić – mówi Mariusz Pers, ojciec dziecka.*

* skrót materiału

Reporter: Grzegorz Kowalski

gkowalski@polsat.com.pl