Mały Kacper jest bity

Ojciec 2,5-letniego Kacpra walczy o odebranie go matce. Pan Tomasz mówi, że konkubent jego żony znęca się nad chłopcem. Kobieta uciekła przed agresją mężczyzny do pana Tomasza i o wszystkim mu opowiedziała. Teraz znów mieszka z konkubentem i wszystkiemu zaprzecza.

 
Rodzice Kacpra poznali się w zakładzie karnym w Białymstoku. Oboje odsiadywali tam wyroki więzienia. Oboje przyznają, że ta miłość była niekonwencjonalna i nie chodzi tylko o miejsce, w którym wówczas przebywali. 

- Ślub wzięliśmy 25 lutego 2008 roku w areszcie śledczym w Białymstoku. Poznaliśmy się korespondencyjnie. Pisała to, co chciałem przeczytać. O tym, że jest w ciąży dowiedziałem się w marcu 2010 roku. Początkowo chciałem badań DNA, nie wierzyłem jej. Później przekonała mnie, że to mój syn: kocham go i zrobię wszystko, żeby go odzyskać – mówi Tomasz Raczkowski.

- Ten ślub był wzięty tylko po to, żebym stamtąd wyszła. Tak tam robią. Dziecko nie było planowane, ale nie żałuję tego – dodaje Kamila R., mama Kacpra.

Pan Tomasz mówi, że małżeństwo z Kamilą nie należało do udanych. Żona zdradzała go. Trzykrotnie wnosił pozew o rozwód, jednak pani Kamila zawsze prosiła o kolejną szansę.

- Żona jest nieodpowiedzialna. Ona swojemu konkubentowi pozwala się bić, żeby uzyskać pieniądze. Pewnie wróciła do mnie, bo bała się rozwodu, wiedziała, że sprawę przegra. W pozwie złożyłem wniosek o pozbawienie jej władzy rodzicielskiej nad Kacprem – opowiada pan Tomasz.

We wrześniu tego roku Kamila R. wróciła do męża z synkiem i małą córeczką, której ojcem jest jej nowy partner. Wróciła na całe trzy tygodnie. Skarżyła się, że konkubent źle traktuje i ją i Kacpra. Panu Tomaszowi udało się wówczas nagrać jej rozmowę telefoniczną z konkubentem:

Konkubent: Dlaczego ty tam jesteś jeszcze? Dlaczego tam wracasz?
Kamila R.: A dlaczego mam być z tobą, skoro ty nas bijesz?
Konkubent: Ja cię biję?
Kamila R.: Po co ja mam z tobą być? Żebyś dalej mnie niszczył i dzieci?

- Żona opowiadała mi o sytuacji, kiedy przyszedł pijany i zaczęła się awantura. Ona zasłoniła się dziećmi, a on pchnął ich na ścianę. Przed jej odejściem cały czas były awantury, alkohol i towarzystwo spod ciemnej gwiazdy. Cierpiał na tym przede wszystkim Kacper, bo źle go traktowano, nazywano bękartem, uczono brzydkich słów – mówi Tomasz Raczkowski.

- Ostatnia nasza interwencja była 11 września. Po niej policjanci założyli rodzinie Niebieską Kartę i objęli rodzinę nadzorem. Sukcesywnie jeździ tam dzielnicowy i sprawdza sytuację – informuje mówi Robert Koniuszy, rzecznik policji w Bartoszycach.

Tomasz Raczkowski z żoną i dziećmi wynajmowali we wrześniu mieszkanie razem z inną parą – Katarzyną i Mariuszem. Oboje bardzo źle wypowiadają się o Kamili R. 

- Gdy wracałam nocą z pracy, to w autobusie mnie zobaczyła. Była z koleżanką i swoim bratem. Powiedziała, że mnie zabije, bo Tomkowi mówię wszystko, co ona robi. Mi również mówiła, że bije ją konkubent, a Kacpra też bił. Mały był nerwowy, w nocy się często budził – opowiada pani Katarzyna.

- Gdy przychodziłem z Tomkiem z pracy, to kupowaliśmy sobie piwo i dla Kamili. To dziecko podbiegało i było cały czas pojone alkoholem. Ona mu dawała, a on pił. Gdy wypił z pół kubeczka, to się trochę uspokajał – dodaje pan Mariusz. 

Kamilę R. znaleźliśmy w Bartoszycach. Nie zgodziła się wystąpić przed kamerą. Nie pozwoliła nam też spotkać się z małym Kacprem.

- Matka faktycznie pojechała do swojego byłego męża i mówiła o faktach znęcania się nad dziećmi. Natomiast teraz się z tego wycofuje, mówi, że konkubent nad dziećmi się nie znęcał. My to sprawdzamy. Jeżeli tak było, to oczywiście zostaną mu postawione zarzuty – informuje Robert Koniuszy, rzecznik w Bartoszycach.

W 2004 roku sąd pozbawił Kamilę R. władzy rodzicielskiej do jej wówczas półtorarocznej córeczki Wiktorii. Ówczesny mąż nie był zainteresowany opieką nad dziewczynką. Dziecko trafiło do rodziny zastępczej. 

- Uznano, że lepiej będzie, jak dziecko trafi do rodziny zastępczej – mówi Waldemar Pałka z Sądu Okręgowego w Olsztynie.

- Chwila nieuwagi i Kacprowi stanie się krzywda. Przecież ten człowiek jest nieobliczalny. Boję się, że pewnego dnia dowiem się, że coś się stało. Jestem bezradny, bezsilny – mówi pan Tomasz.*

* skrót materiału

Reporterka: Ewa Pocztar-Szczerba

epocztar@polsat.com.pl