„Proszę o pomoc, nie mam na opał”
Dramatyczny apel 26-latka bez środków do życia. Pan Maciej miał groźny wypadek samochodowy, po którym lekarze wycięli mu część czaszki i mózgu. Mężczyzna nie może pracować, nie ma też renty, bo wcześniej zarabiał bez umowy. Pan Maciej napisał do nas wzruszający list, prosi widzów Interwencji o pomoc, bo nie ma na opał, by przetrwać zimę.
Wypadek pana Macieja zrujnował i tak już trudne życie jego i jego niepełnosprawnej matki. Oboje mieszkają na skraju małej wsi niedaleko Płocka. Pan Maciej przed wypadkiem pracował dorywczo na budowie. Teraz na pracę nie ma żadnych szans.
- Miałem połamaną z lewej strony kość czaszki. Wycięto mi w tym miejscu część mózgu. Do dziś w tym miejscu nie mam kości. Tylko skóra chroni mózg – opowiada Maciej Kacprzycki.
- Pani Jolanta z Maćkiem mieszkają w trudnych warunkach, dom jest do generalnego remontu, drzwi, okna, wszędzie wieje, ogrzewają się piecykami. Nie mają bieżącej wody, a studnia jest w stanie opłakanym – dodaje pani Monika, znajoma rodziny.
Pan Maciej próbował podjąć pracę, by odciążyć matkę i móc płacić alimenty na swoje dzieci. Niestety, nie był w stanie przepracować nawet jednego dnia.
- Znalazł sobie pracę, miał rwać wiśnie. Wytrzymał tylko półtorej godziny. Zaraz mu się kręciło w głowie. Jest całkowicie bezsilny – mówi Jolanta Kacprzycka, matka pana Macieja.
- Już nie dawałem rady, byłem cały czerwony, dostałem zawrotów głowy. Niewiele brakowało, bym z drabiny spadł – opowiada mężczyzna.
- Zgodnie z zaleceniami neurologa, pacjent nie może wykonywać pracy związanej z obsługą maszyn, nie może pracować na wysokości, nie może prowadzić pojazdów mechanicznych – mówi Mirosław Dudziak, kierownik Ośrodka Zdrowia w Małej Wsi.
Pan Maciej nie może liczyć na rentę, bo pracował bez umowy i ubezpieczenia. Ale brak pieniędzy, to nie jedyny kłopot. Mężczyzna stracił też kontakt ze swoimi dziećmi.
- Nie dają mi nawet przez telefon z nimi porozmawiać. Ich matka powiedziała, że mogę krzywdę dzieciom zrobić. Nieraz budzę się w nocy, popatrzę na ich zdjęcia i płaczę, bo tęsknię – mówi Maciej Kacprzycki.
Rodzinę Kacprzyckich pokazaliśmy już Państwu pół roku temu. Wtedy walczyli z rodziną zmarłego ojca pana Macieja o dom. Budynek w spadku przypadł panu Maciejowi i jego siostrze, ale krewni ojca nadal nie chcą się wyprowadzić.
- Dom, w który mieszkamy nie jest naszą własnością, a swojego domu odzyskać nie możemy. To nowy budynek, który postawił mój mąż – mówi Jolanta Kacprzycka, matka pana Macieja.
- Napisałem do Interwencji list z prośbą o pomoc, bo zbliża się zima, nie my mamy nawet na jedzenie. Opału nie mam za co kupić. Bardzo dziękuje w moim i mamy imieniu – dodaje pan Maciej.
Autor: Michał Bebło
Wszystkich, którzy chcą pomóc, prosimy o kontakt z redakcją: (22) 514 41 26 lub interwencja@polsat.com.pl