Jest w ciąży. Koczuje u koleżanki

Pani Magdalena jest osobą niepełnosprawną, mierzy nieco ponad metr wzrostu. Kobieta jest w ciąży i tymczasowo mieszka u koleżanki. Ojciec dziecka trafił do więzienia. Z jego powodu pani Magda pokłóciła się z rodzicami. Została sama. Od państwa dostała niewiele - 600 zł renty i dodatki z opieki społecznej. Jak za te pieniądze ma wychować dziecko?

 

- To było moje marzenie, które wreszcie się spełniło. Wiem, że mogę mieć tylko jedno dziecko. Dla mnie to jest dar od Boga – mówi pani Magdalena.

Ma dwadzieścia dwa lata. Mieszka we Wrocławiu. Jest osobą niepełnosprawną.  Mierzy zaledwie 103 centymetry wzrostu. O swoim życiu mówi jedno: to walka z brakiem zrozumienia.

- Mówią: „zobacz mamo, jaka mała”, „jaki facet mały”. Denerwuje mnie to, rani. Polacy nie akceptują niepełnosprawnych, a powinni, bo któregoś dnia może im się trafić niepełnosprawność – mówi pan Magdalena.

Kobieta marzy o normalnym życiu, o znalezieniu pracy i własnym lokum. Kiedy miała dziewiętnaście lat, złożyła wniosek o mieszkanie socjalne. Niestety, do dziś go nie otrzymała.

- Walczę o to, żeby politycy zmienili przepisy. Oni nie mają serc, z mieszkań chcą robić biura, hotele, a po co? – pyta.

- Pani Magdalena długo oczekuje na przydział mieszkania, ponieważ nie spełnia wszystkich warunków. Na 24 punkty, które może zdobyć, ma teraz 10 – informuje Krystyna Pisarek z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wrocławiu.

Jak twierdzi pani Magdalena, jej życia do końca nie rozumie też rodzina. Trudno jej dojść do porozumienia z rodzicami. Żyjąc pod jednym dachem z nimi, choć jest dorosła,  czuje się traktowana jak małe dziecko. 

- Tato powiedział słowa, które mnie zraniły: „Nie wracaj do domu, tam są drzwi. Jak chcesz to bądź z nim, ale jak będziesz w ciąży, to nie wracaj” – mówi pani Magdalena.

- Takie dzieci są bardzo kochane przez rodziców, w tej miłości rodzice są nadopiekuńczy. Później takie dorosłe dziecko pozostaje dzieckiem i idzie w świat bardzo ufne, wierzy, że ludzie są dobrzy i go nie wykorzystają – twierdzi Maria Rotkiel, psycholog.

Pani Magdalena kilka miesięcy temu spotkała pana Zbigniewa. Wyprowadziła się z domu. Zaszła w ciążę. Niestety, mężczyzna kilkanaście dni temu trafił do więzienia. A pani Magdalena została sama w ciąży. Tymczasowo przygarnęła ją koleżanka.

- Zbigniew R. został warunkowo zwolniony z odbycia trzech kar: za kradzież, rozbój i znieważenia funkcjonariusza policji. Łącznie wymierzono mu cztery lata pozbawienia wolności. W 2011 roku sąd odwołał warunkowe zwolnienie. Z tego co wiem, to ma przebywać jeszcze półtora roku w więzieniu – informuje Marek Poteralski, rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

- On mi opowiadał, że to są stare wyroki, za które już siedział – mówi pani Magdalena.

- Chciałem się, jakby to powiedzieć… utrzymać się na wolności. Nie jest to dobre postępowanie, ja tego żałuję – powiedział pan Zbigniew, ojciec dziecka pani Magdaleny.

- Córka jest w ciąży, ja tego pana nie chcę i dlatego powiedziałem, żeby zabierała swoje rzeczy i przeprowadziła się do niego. Jest pełnoletnia, nie jest ubezwłasnowolniona, nie mogę jej ciągnąć za rękę – przekonuje ojciec pani Magdaleny.

Sytuacja 22-latki jest bardzo trudna. Próbujemy więc porozmawiać z jej matką.

- Ona jest jak małe dziecko, chociaż ma swoje lata. Oczywiście, nikt pomocy jej nie odmówi – powiedziała matka pani Magdaleny.

Po naszej interwencji pani Magdalena zamieszkała w domu rodzinnym. Dziewczyna nadal marzy o własnym mieszkaniu. Chce zrobić wszystko, by dziecko pozostało przy niej. Nie jest to jednak łatwe. Ma niecałe 600 złotych renty. Wspomaga ją także Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

- Dla dziecka zrobię wszystko. Nawet oddam swoje życie. Gdyby byłoby chore, nie oddam go. Jest najważniejsze – mówi pani Magdalena. *

* skrót materiału

Reporterka: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl