Kupuje wille, nie płaci odszkodowania

Właściciel okazałych posiadłości ukrywa swój majątek. Dwa lata temu sąd nakazał mu zapłacić 60 tys. zł kierowcy, którego staranował na skrzyżowaniu. Wojciech K. twierdził, że jest biednym emerytem, którego nawet nie stać na prawnika. I do dziś nie zapłacił ofierze ani złotówki. Pożyczył za to z banku 1,7 mln zł i stał się współwłaścicielem imponujących nieruchomości. Wcześniej był właścicielem sieci prywatnych klinik okulistycznych Korvita.

6 stycznia 2008 roku, jedno ze skrzyżowań w Warszawie. Państwo Pawlikowscy, jak w każdą niedzielę, jechali do kościoła, gdy w ich samochód uderzyło inne auto. Wypadek, którego ofiarą był pan Ładysław drastycznie zmienił jego życie.

- Zapaliło się zielone światło, to ruszyłem. W pewnym momencie straciłem przytomność, nie wiedziałem, co się ze mną dzieje – opowiada pan Ładysław Pawlikowski.

- Usłyszałam huk, spojrzałam w kierunku męża. Leżał nieprzytomny, z ust lała mu się krew. Dowiedziałam się, że dają mu 5 procent szans na przeżycie – dodaje Anna Pawlikowska.

- Miałem połamane żebra, w dwóch miejscach załamany kręgosłup, krwiak w mózgu i na śledzionie, odmę płucną, a potem zapalenie płuc – dodaje pan Ładysław.

Kiedyś aktywny zawodowo i sportowo, dzisiaj jest 67-letnim inwalidą pierwszej grupy. Cały czas zmaga się z potwornym bólem i musi być intensywnie rehabilitowany, a to wiąże się z ogromnymi wydatkami. Walkę o życie pan Pawlikowski wygrał. Niestety cały czas toczy kolejną, w sądzie, ze sprawcą wypadku.

- Sąd Rejonowy w Warszawie wyrokiem z 15 lipca 2010 roku uznał pana Wojciecha K. za winnego i wymierzył mu karę dwóch lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 3 lat. Ponadto uwzględnił częściowo powództwo cywilne zasądzając na rzecz osoby uprawnionej 60 tysięcy złotych – informuje Igor Tuleya, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.

- W dalszym ciągu robi różne cyrki i nie chce zapłacić tych 60 tysięcy na rehabilitację. Wiadomo, że na to są potrzebne pieniądze – mówi pan Ładysław.

- Od wypadku minęły już ponad 4 lata i wszystkie nasze oszczędności wyczerpały się. Zmagamy się z kłopotami finansowymi – dodaje Anna Pawlikowska, żona Ładysława.

Skazany w przeszłości był właścicielem sieci prywatnych klinik okulistycznych Korvita.
Przed sądem 5 stycznia 2010 roku złożył oświadczenie, że jest biednym emerytem.

Mimo prawomocnego wyroku sądu, do dzisiaj poszkodowany nie otrzymał pieniędzy. Co więcej ówczesny komornik prowadzący egzekucję umorzył postępowanie stwierdzając, że sprawca nie posiada żadnego majątku. Od kilku miesięcy sprawą pana Pawlikowskiego zajmuje się inna kancelaria prawna, która ustaliła nowe szokujące fakty. Wojciech K. kilka miesięcy po wyroku zaciągnął kredyt w wysokości aż 1 mln 700 tysięcy złotych. Stał się współwłaścicielem dwóch nieruchomości.

- Zajęliśmy się sprawą, ustaliliśmy, że jest to człowiek bardzo zamożny. Ma ośrodki w dwóch najpiękniejszych miejscach w kraju: w Kamieniu Pomorskim, dla tych którzy chcą z morza korzystać, w Szklarskiej Porębie w górach i jeszcze w Poznaniu. Są to nieruchomości, w których jest współwłaścicielem wraz z żoną – mówi Lech Obara, nowy pełnomocnik pana Ładysława.

- Oskarżony podaje, co ma czego albo czego nie ma, a w praktyce sądy tego nie weryfikują. Można się zwracać do wydziału ksiąg wieczystych, można do Urzędu Skarbowego, do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, poprosić o wywiad kuratora, ale tego się nie robi – przyznaje mecenas Krzysztof Dmowski, adwokat.

- Sąd po różnych postępowaniach, jakie trwają, dał mu jeszcze 6 miesięcy. Jeżeli w grudniowym terminie nie zapłaci tych 60 tysięcy, to absolutnie nasza kancelaria zrobi wszystko, by kara została odwieszona – dodaje  Lech Obara, nowy pełnomocnik pana Ładysława.

- On uważa, że może wcale nie płacić, bo wyrok sądu go nie obowiązuje! Jemu wszystko wolno. Zabijać wolno, bo przecież on by mnie zabił, niewiele brakowało! Dla niego człowiek jest niczym – podsumowuje pan Ładysław.*

* skrót materiału

Reporterka: Małgorzata Frydrych

mfrydrych@polsat.com.pl