10-latek dba o chorych rodziców

Maciek mówi, że nie jest bohaterem, bo bohaterowie latają, a on tylko pomaga swoim rodzicom. Ma zaledwie dziesięć lat i sam opiekuje się swoimi niepełnosprawnymi rodzicami. Jego mama choruje na stwardnienie rozsiane, a ojciec na rdzeniowy zanik mięśni. Maciek pomaga mamie przesiadać się, karmi ją, podaje leki. Poza tym gotuje i opiekuje się domem. Jest największą dumą swoich rodziców.

- Najważniejsze, że mamy Maćka, wszystkim życzyłbym takiego syna – mówi Ryszard Konstanski, ojciec chłopca. 

- Da się żyć, już się do tego przyzwyczaiłem. Jak jestem zmęczony, to idę w kimę (spać- przyp. red.), czasem pogram na laptopie, pojeżdżę na sankach i mam też czas dla rodziców – opowiada 10-letni Maciek.

Pani Jolanta i pan Ryszard Konstancy mają po 46 lat. Poznali się na turnusie rehabilitacyjnym. Oboje byli już wtedy chorzy.

- Zawsze byłem narwany, po czterech dniach oświadczyłem się. Pomyślała, że coś jest nie tak z tym facetem. Pierwszy skończyłem turnus. Gdy Jola wróciła, zaprosiła mnie na kawę. Ta kawa trwa już 14 lat. Wzbranialiśmy się, nie chcieliśmy mieć dziecka. Przy naszych chorobach każdy może to zrozumieć. Nie chcieliśmy narażać Maćka na chorobę, ale zabezpieczenia nie wypaliły i pojawił się – opowiada wzruszony pan Ryszard.

Pani Jolanta i pan Ryszard najbardziej bali się o zdrowie dziecka. Odetchnęli z ulgą, kiedy Maciek urodził się zdrowy. Ale dzieciństwo chłopca wygląda zupełnie inaczej, niż dzieciństwo jego rówieśników.

- Mamę muszę przesadzić z fotela, obiad gotuję, karmię mamę – wylicza Maciek.

- Biega do dzieci, pogra w piłkę, ale dzwoni co jakiś czas i pyta, czy przyjść pomóc, bo Jolę trzeba na bok położyć, ja nie dam rady – mówi Ryszard Konstanski, ojciec Maćka.

- Ja przychodzę tylko na pięć godzin, a on jest tu cały czas, na każde zawołanie. Dla siebie ma bardzo mało czasu – dodaje Irena Woźniak, opiekunka z PCK.

Ale Maciek nie narzeka. Cały czas się uśmiecha. Jedyne, co go martwi, to pogarszający się stan zdrowia rodziców.

- Widzę, że z rodzicami jest coraz gorzej. Z mamą może trochę mniej, ale taty choroba bardzo postępuje. Kiedyś tata chodził, mama też, potem się wszystko zmieniło – mówi.

- To jest choroba nieuleczalna, nie ma na nią lekarstwa. Żona ma stwardnienie rozsiane, teraz jest nowy lek, ale też nie daje gwarancji wyleczenia – opowiada Ryszard Konstanski, który choruje na rdzeniowy zanik mięśni.

Panu Ryszardowi i pani Jolancie potrzebna jest przede wszystkim codzienna rehabilitacja. Ale na to niepełnosprawnych małżonków nie stać.

- Limit to jest 80 godzin, 80 moich przyjść w ciągu roku, tylko tyle możemy zrobić. Za więcej trzeba płacić. Prywatna rehabilitacja kosztuje 80-100 złotych za jedną godzinę, a ich zarobki nie pozwalają na to – mówi Anna Pek, rehabilitantka z przychodni Doktor Krasicki w Gdyni.

- Jestem na rencie socjalnej, odliczając podatki wychodzi 590 zł plus 180 zł zasiłku pielęgnacyjnego. Żona jest na rencie. Wraz z zasiłkiem pielęgnacyjnym wychodzi 1000 zł z groszami. Najbardziej smutne jest to, że jak jadę do opieki społecznej, to pracownik socjalny mówi, że my jesteśmy zamożni – opowiada Ryszard Konstanski, ojciec Maćka. 

Pani Jolanta i pan Ryszard myślą o przyszłości swojego ukochanego syna. Chcieliby, żeby Maciek kiedyś miał normalne życie. Niestety, nie mogą liczyć na pomoc swoich bliskich – rodzice pani Jolanty i ojciec pana Ryszarda nie żyją od wielu lat, a mama niepełnosprawnego mężczyzny jest starszą schorowaną osobą.

- Maciek kiedyś powiedział, że śniła mu się babcia i obiecał jej, że będzie się nami opiekował do końca życia. Ja go zwolniłem z tej obietnicy. Czekamy do 18 roku życia, zrobimy mu badania i będziemy starali się usunąć w cień, może do ośrodka pomocy społecznej pójdziemy, już nam proponowano taki ośrodek – mówi pan Ryszard.

- Nie, nie pozwolę im iść do domu opieki. Jak dorosnę, to jakoś dam sobie radę, już się do tego przyzwyczaiłem i będzie spoko. Nie, nie czuję się bohaterem, nie umiem latać, a bohaterowie… latają – podsumowuje Maciek.*

* skrót materiału

Jeśli ktoś chce pomóc rodzinie, prosimy o kontakt w redakcją: interwencja@polsat.com.pl lub 22 514 41 26 


Reporterka: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl