Notariusz ponad prawem? Domu nie odda

Olga Włodarczyk chciała sprzedać dom jednej z poznańskich notariuszek. Podpisała z nią umowę przedwstępną, ale dostała jedynie 80 000 zł zaliczki. W sprawie od dwóch lat nic się nie dzieje. Notariusz wymieniła zamki w drzwiach i nie wpuszcza właścicielki do domu. Nie wpłynęły na nią nawet przegrane sprawy w sądzie. Kobieta powiedziała nam, że klucze przekazała już innej osobie! Co z tego ma?

36-letnia pani Olga Włodarczyk jest właścicielką domu w Rogalinku koło Poznania. Mimo to, od dwóch lat może go oglądać tylko zza ogrodzenia.

- Sytuacja po dwóch latach walki wygląda tak, że do domu nadal wejść nie mogę, sprawy wygrałam, mam wyroki, nie mam domu, nie mam pieniędzy. Straciłam dom, za który cały czas płacę kredyt, straciłam możliwość zamiany tego domu na mieszkanie. Praktycznie nie mam gdzie mieszkać - mówi pani Olga.

Jej historię pokazaliśmy państwu dwa lata temu. Problemy kobiety zaczęły się wiosną 2011 roku, kiedy postanowiła sprzedać swój dom. Na jej anons odpowiedziała jedna z poznańskich notariuszek.

- Byłam szczęśliwa, dlatego że kto w tych czasach, jak nie notariusz, może to wszystko bezpiecznie przeprowadzić i jeszcze zapłaci, ponieważ jest osobą wiarygodną finansowo. Niestety pomyliłam się – mówiła we wrześniu 2011 roku pani Olga.

Kobiety podpisały u notariusza umowę przedwstępną. Chcąca kupić dom pani notariusz zapłaciła pani Oldze 80 000 złotych zadatku. W zamian dostała klucze i zmieniła zamki. Problemy zaczęły się przy próbie podpisania ostatecznej umowy. Pani Olga twierdzi, że pani notariusz stawiała przed nią kolejne nierealne wymagania.

- Przygotowano kolejne oświadczenia, zaświadczenia, kolejne dane rozszerzone o kolejne wypisy, które nadal jednak nie znajdowały uznania w oczach mojej klientki – opowiadała pani Olga.

Prawdziwy szok pani Olga przeżyła jednak w połowie lipca 2011 roku. Wtedy dowiedziała się, że w księdze wieczystej jej domu pojawiło się roszczenie nieznanego jej Edmunda Thiela na milion złotych! Kobieta pojechała do Nowego Tomyśla pod jego adres. Usłyszała to samo, co my… Taka osoba nigdy tam nie mieszkała.

- Dodatkowo udałam się na komisariat policji. Okazało się, że panów o tym imieniu i nazwisku było w Polsce czterech, z czego trzech nie żyje, a jeden jest jeszcze w okresie dziecięcym – opowiadała pani Olga.

Kto podpisał się za nieistniejącego Edmunda Thiela? To od dwóch lat próbowała ustalić Prokuratura Rejonowa w Śremie. Próbki swych podpisów złożyli wszyscy, którzy o transakcji wiedzieli. Z jednym wyjątkiem.

- Cały czas prokuratorzy nie mogą doprowadzić męża pani notariusz, który również jest w kręgu osób przeze mnie wskazanych jako podejrzane, do złożenia próbek podpisu. On tłumaczy się chorobą, tłumaczy się brakiem zaufania do prokuratury – mówi pani Olga.

Po interwencjach pani Olgi sprawę przeniesiono do Prokuratury Rejonowej w Gostyniu. Nowi prokuratorzy zapowiadają, że zmobilizują męża pani rejent do złożenia podpisu. 

- W swojej praktyce nigdy nie spotkałem się z takim zachowaniem ze strony świadka - mówi Roch Waszak z Prokuratury Rejonowej w Gostyniu.
 
Pani notariusz za wszelką ceną próbowała skłonić panią Olgę do sprzedaży domu. Także sądownie.

- Kupująca pozwała sprzedającą, czyli panią Włodarczyk o to, aby sąd złożył za nią oświadczenie woli o tym, iż przenosi na nią prawo własności domu, który był przedmiotem umowy przedwstępnej. Sąd jednak tego roszczenia nie uznał – informuje Joanna Ciesielska-Borowiec, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu.

- Wyroki nie pozostawiają cienia wątpliwości. Ja nie uchyliłam się od zawarcia tej umowy, a pani notariusz, jak wyrok jasno wskazuje, nie posiadała środków finansowych, aby tę transakcję dopiąć – mówi pani Olga.

Co na to pani notariusz?

- Chce pani zobaczyć stan mojego prywatnego konta? Powiem pani szczerze, ja z dzisiejszego konta oszczędnościowego mogę kupić dwa domy pani Olgi – twierdzi notariusz.

Mimo przegranych spraw, pani notariusz kluczy do domu nie chce nadal oddać. Dlaczego? Tu niespodzianka...

Pani notariusz: Ale ja nie mam tego domu, czy pani nie rozumie? Posiadaczem jest ten, kto faktycznie rzeczą włada, ja tą rzeczą nie władam.
Reporterka: To kto jest teraz fizycznym posiadaczem tego domu, kto ma klucze, kto może tam wejść fizycznie?
Pani notariusz: Osoba inna, fizyczna. Proszę udać się do prawnika.
Reporterka: Co to znaczy: inna fizyczna?
Pani notariusz: Ja nie mam uprawnienia, aby przekazywać dane osobowe.
Reporterka: Pani Olga klucze przekazała pani.
Pani notariusz: Ale ja miałam prawo je przekazać w posiadanie dalej.

- Rzeczą bardzo niepokojącą jest to, że podmiotem, który powinien zastosować się do wyroków nie jest zwykły, szary obywatel, ale osoba posiadająca wszechstronne wykształcenie prawnicze, osoba pełniąca funkcję notariusza – zauważa Robert Dakowski, pełnomocnik pani Olgi.

Reporterka: Pani jest notariuszem, etyka notariusza nie obowiązuje?
Pani notariusz: Nie, ja jestem notariuszem w swojej kancelarii, a cała reszta to jest moje życie prywatne, chronione również konstytucją.

Zdesperowana pani Olga złożyła pozew o eksmisję pani notariusz. Jednak i tu pojawiły się problemy…

- Pani notariusz zakwestionowała wartość przedmiotu sporu. Jednak do tej pory nie wpuściła biegłego na teren nieruchomości, co uniemożliwia biegłemu wydanie oceny, a co za tym idzie kontynuowanie postępowania – tłumaczy Joanna Ciesielska-Borowiec, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu.

- To na pewno nie jest jej pierwszy wyskok, bo opinia, która chodzi wśród notariuszy jest niesamowita. Gdziekolwiek tylko powiem: pani M., słyszę: Aleś pan trafił, aleś pan trafił – dodaje Ryszard Włodarczyk, ojciec pani Olgi.*

* skrót materiału

Reporterka: Irmina Brachacz

ibrachacz@polsat.com.pl