"Był psychopatą, bił na trzeźwo"

Mąż był psychopatą, bił na trzeźwo – mówi pani Patrycja. Kobieta uciekła z domu z córkami, wzięła rozwód, a jej byłego męża skazano za znęcanie się nad rodziną. Mężczyzna usłyszał wyrok w zawieszeniu. Niestety, nie dość, że nie płaci alimentów, to jeszcze zadłuża rodzinną firmę. A ZUS pieniędzy szuka u pani Patrycji! Zajął jej środki z funduszu alimentacyjnego, choć nie miał do tego prawa.

Na pozór stanowili rodzinę idealną. Żyli dostatnio, prowadzili firmę transportową. Ale tego, co działo się w czterech ścianach domu, pani Patrycja i jej trzy córki: 8-letnia dziś Emilia, 11-letnia Nikola i 15-letnia Wiktoria nigdy nie zapomną...

- Myśmy się z Nikolą na strychu chowały, żeby tylko nic nie słyszeć i nie widzieć – mówi 8-letnia Emilia.

- Nie był alkoholikiem, był psychopatą, na trzeźwo (bił - przyp. red). Jemu sprawiało radość, kiedy płakałam, widziałam, że czerpie z tego satysfakcję - opowiada pani Patrycja, ofiara przemocy domowej. 

- Awantura ciągnęła się przez całą noc. Szarpał mamę, bił, a wszystko o to, że przefarbowała włosy – dodaje 15-letnia Wiktoria.

Czara goryczy przelała się trzy lata temu. Pani Patrycja uciekła z córkami do ośrodka pomocy dla ofiar przemocy. Spędziła w nim półtora roku. Sprawę znęcania zgłosiła policji.

- Poczułam wtedy ulgę, ale czasem przyjeżdżał do ośrodka. Pamiętam jak zaczął obrzucać cały ośrodek i nasz samochód kamieniami – wspomina 11-letnia Nikola.

W lipcu 2011 roku pani Patrycja formalnie rozwiodła się z mężem. Trzy miesiące po rozwodzie zapadł wyrok w sprawie o znęcanie się nad rodziną.

- Sąd w październiku 2011 roku uznał winę oskarżonego. Wymierzył mu karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Sąd wprowadził obowiązek nieutrzymywania kontaktów z pokrzywdzonymi oraz wykonywania obowiązku alimentacyjnego, czyli łożenia na utrzymanie dzieci – informuje Joanna Kasicka, rzecznik Sądu Okręgowego w Płocku.

- U nas nie było żadnej przemocy, żadnych awantur. Nigdy w życiu mój syn nie uderzył żadnej córki ani żony – zapewnia matka byłego męża pani Patrycji.

Po wyjściu z ośrodka pani Patrycja wraz z córkami wyjechała kilkaset kilometrów dalej, by rozpocząć nowe życie. Utrzymują się z funduszu alimentacyjnego, bo ojciec zasądzonych alimentów – 1250 zł na troje dzieci – nie płaci.

- Bywają takie chwile, że zastanawiam się, za co zrobić dzieciom kanapki do szkoły, czy je w ogóle posłać, bo głodnych nie poślę do szkoły – mówi pani Patrycja.

- Nie tęsknię za tatą. Po prostu ja się go nadal boję – rozpacza 8-letnia Emilka.

Dwa tygodnie temu pani Patrycja doznała szoku. Konto, na które wpływają alimenty, zostało zajęte przez ZUS! Za długi firmy transportowej, którą kiedyś pani Patrycja prowadziła ze swoim mężem.

- Mąż tych długów nie spłaca. Wręcz przeciwnie. Z tego, co się zorientowałam, wyzbywa się majątku osobistego – twierdzi pani Patrycja.

Zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, alimentów zajmować nie można. Dlaczego więc zajęto alimenty i zasiłek? Pani Patrycja próbowała to sprawdzić.

- My mamy obowiązek wysłać każde pieniądze. Według nas to ZUS powinien wystawić dokument, że alimenty i świadczenia nie podlegają egzekucji – usłyszała pani Patrycja w banku, gdzie wpływają pieniądze z funduszu alimentacyjnego.

- To jest nieprawda. Jest tytuł i zajęcie. Na zajęciu jest napisane to, co jest napisane, my nie dopisujemy (że kwota alimentów i świadczeń nie podlega egzekucji – przyp. red.), nie mamy takiego obowiązku – usłyszała pani Patrycja od pracownika ZUS-u.

Okazuje się, że, mimo, iż alimenty są chronione, ani bank, ani ZUS nie musi weryfikować tego co zajmuje.

- My zgodnie z przepisami zajmujemy rachunek bankowy ubezpieczonego, bądź płatnika składek i nie mamy żadnych informacji o tym, czy te środki pochodzą z funduszu alimentacyjnego czy z innego źródła finansowania – tłumaczy Monika Pawłowska, rzecznik III Oddziału ZUS w Warszawie.

A to fragment oświadczenia Banku Millennium:

„Bank nie analizuje wszystkich wpływów na rachunki Klientów. Bank jest zaledwie pośrednikiem między organem egzekucyjnym a dłużnikiem i jest prawnie zobowiązany do natychmiastowego zajęcia.”

- Ustawodawca mógł pomyśleć o przepisie jeszcze bardziej chroniącym tego typu świadczenia, aby komornik czy wierzyciele byli zobligowani do sprawdzenia, z jakiego tytułu pochodzą te środki. Natomiast w świetle obowiązujących przepisów, takiego obowiązku nie mają – wyjaśnia Iwona Kusio-Szalak, radca prawny.

ZUS zapowiada, że jeśli pani Patrycja złoży podanie, rozpatrzy jej pismo o ewentualnym zwolnieniu pieniędzy spod egzekucji. Ale to potrwa. Tymczasem pani Patrycja i jej córki pozostają bez środków do życia...*

* skrót materiału

Reporterka: Irmina Brachacz

ibrachacz@polsat.com.pl