Na lekcje wnoszone są na rękach

Niepełnosprawni uczniowie proszą o windę. W Niepublicznej Szkole "Zawsze Razem" w Poznaniu uczy się ich 40. Dzieci są niepełnosprawne ruchowo i intelektualnie. Opiekunowie codziennie wnoszą je po schodach na pierwsze piętro, gdzie odbywają się lekcje. W budynku nie ma bowiem windy. Jej koszt to 200 tys. zł. Szkoła liczy na pomoc ludzi dobrej woli.

Marcin Gałęcki ma 18 lat. Uczy się w szkole prowadzonej przez Stowarzyszenie „Zawsze razem” w Poznaniu.

- Dwa lata przed rozpoczęciem jego edukacji szkolnej odwiedziłam wszystkie szkoły integracyjne. Stwierdziłam, że nasz syn nie odnajdzie się tam, bo ma dziecięce porażenie mózgowe i to jest postać najgorsza, czterokończynowy niedowład spastyczny. Dlatego wybraliśmy tę placówkę i cieszymy się. Dziecko jest już tam dziewiąty rok. Stanowią wspaniałą wspólnotę: dzieci, młodzież, jak i rodzice, którzy tam przychodzą – opowiada Hanna Gałęcka, mama Marcina

- W tej chwili placówka liczy 40 uczniów. Zajęcia trwają od godziny 9 do 14. W tym czasie odbywają się zajęcia dydaktyczne przeplatane specjalistyczną rehabilitacją, zamiast lekcji WF-u -  mówi Maria Warda, dyrektor szkoły „Zawsze razem”.

- Uczymy dzieci samodzielności, uczymy funkcjonowania w życiu codziennym, poprawiamy ich funkcje życiowe – wylicza Magdalena Stawiarska, kierownik ośrodka rehabilitacji „Zawsze razem”.

Szkoła powstała w budynku, w którym wcześniej istniał oddział szpitala dziecięcego im. Krysiewicza w Poznaniu. Obecni pracownicy szkoły również pracowali w poprzedniej placówce.

- Dyrektor szpitala powiedział, że jesteśmy nierentowni. Musiał do nas dokładać, więc powiedział, że albo się od niego oddzielimy i zostaniemy niepubliczną placówką, albo nas zlikwiduje – opowiada Magdalena Stawiarska, kierownik ośrodka rehabilitacji „Zawsze razem”.

- Ideą wyodrębnienia i usamodzielnienia placówki była możliwość uzyskiwania środków z innych źródeł – twierdzi Jacek Profaska, dyrektor szpitala im. Krysiewicza w Poznaniu.

Mimo że to szkoła niepubliczna, rodzice nie ponoszą żadnych kosztów jej funkcjonowania.

- Już od 8 lat funkcjonujemy jako placówki niepubliczne, utrzymując się z dotacji oświatowej, a także kontraktu z NFZ-em - mówi Maria Warda, dyrektor szkoły ”Zawsze razem”.

Są jednak problemy, którym pracownicy szkoły podołać nie mogą. Największym jest brak windy, która pozwoliłaby niepełnosprawnym dzieciom dotrzeć do sal lekcyjnych i na rehabilitację.

- Zatrudniamy trzech opiekunów, którzy po prostu wnoszą dzieci, jak w Średniowieczu. Bardzo brakuje windy. Jest krzesło, ale porusza się w tak wolnym tempie, że gdybyśmy chcieli przewieźć nim wszystkich uczniów, to ostatni przyjechałby na zakończenie zajęć – mówi Maria Warda, dyrektor szkoły ”Zawsze razem”.

- Musimy wnosić dzieci na własnych barkach, bądź we dwóch na wózku inwalidzkim, ponieważ są zbyt ciężkie, żeby podnieść je samemu. Dzieci zjeżdżają się od godziny 7 i do 8 wszystkie muszą być wniesione, bo zaczynają się zajęcia – opowiada Radosław Bemowski, pracownik szkoły.

Koszt budowy windy to około 200 tysięcy złotych. Dyrekcja placówki liczyła, że budowę dźwigu wesprze szpital, który jest właścicielem budynku. Na przeszkodzie jednak stanęły przepisy.

- Szpital ma swoje określone zadania do wykonania, czyli leczenie pacjentów i nie może współfinansować innych podmiotów, niezależnie od tego jak szczytne zadania one realizują – tłumaczy Jacek Profaska, dyrektor szpitala im. Krysiewicza w Poznaniu.

Dyrekcja szkoły szukała pieniędzy w samorządzie i Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Wszędzie bezskutecznie. Jedyna dziś nadzieja to hojność darczyńców.

- Jest mi przykro, kiedy sobie uświadomię, że żyjemy w XXI wieku, w centrum Europy, w dużym mieście, które nie należy do biednych. Trudno pogodzić się z tym, że nie mogą się znaleźć środki, żeby nasze dzieci godnie wjeżdżały na zajęcia – mówi ze łzami w oczach Maria Warda, dyrektor szkoły ”Zawsze razem”.*

* skrót materiału

Jeśli chcą państwo pomóc w sfinansowaniu windy, prosimy o kontakt ze szkołą:

tel. (061) 823 58 41 lub http://www.szkolazawszerazem.pl/

 

Autor: Michał Bebło

mbeblo@polsat.com.pl