NFZ nie miał pieniędzy, zmarła w samotności

NFZ nie zgodził się, by syn zabrał ze szpitala umierającą matkę! Fundusz tłumaczy, że nie miał pieniędzy, by sfinansować jej transport z Ostródy do oddalonego o 100 kilometrów Grudziądza. 83-letniej pani Czesławie nie było dane przeżyć ostatnich chwil z bliskimi. Zmarła w szpitalu. Pieniądze w NFZ-cie znalazły się… w dniu jej pogrzebu.

- Najbardziej boli, że  nie spełniliśmy jej ostatniego życzenia – mówi Wojciech Kawiecki, syn pani Czesławy.

Pani Czesława miała 83 lata. W marcu zasłabła i trafiła do szpitala. Stan kobiety był poważny.

- Pacjentka trafiła do nas z wieloma schorzeniami,  leżała na oddziale intensywnej terapii – mówi Wojciech Gudaczewski, rzecznik szpitala w Ostródzie.

- Miała niewydolność krążenia i oddechu i te dwie choroby przyczyniły się, że musiała być podłączona pod respirator – dodaje Wojciech Kawiecki, syn pani Czesławy.

Syn i synowa dojeżdżali do pani Czesławy z oddalonego o sto kilometrów Grudziądza. Po miesiącu lekarze stwierdzili, że nie mogą już nic więcej zrobić.

- Od razu zdecydowałam, że zabierzemy mamę do domu. Za bardzo jest z nami związana, żeby ją oddać, skoro ma nas. Poruszyliśmy niebo i ziemię, żeby stworzyć godne warunki dla mamy. Wypożyczyliśmy łóżko, materac przeciwodleżynowy, kupiliśmy odpowiednie środki higieniczne – wylicza Regina Kawiecka, synowa pani Czesławy.

Kiedy byli już gotowi na przyjęcie chorej mamy, pojawił się problem. Ponieważ pani Czesława leżała w szpitalu w województwie warmińsko-mazurskim, a Kawieccy chcieli zabrać mamę do swojego mieszkania w Grudziądzu w województwie kujawsko-pomorskim, potrzebna była zgoda bydgoskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

- Problem polegał na tym, że kiedy rodzina zwróciła się do nas z prośbą o zgodę na sfinansowanie łóżka wentylowanego mechanicznie, nie było na to pieniędzy - mówi Jan Raszeja, rzecznik kujawsko-pomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

A to właśnie bydgoski NFZ musiałby zapłacić za transport pani Czesławy, potrzebny sprzęt i wizyty lekarskie. Kawieckim kazano czekać.

- Jest jeden NFZ, środki z centrali są lokowane w jakichś szufladach, ale mnie to nie interesuje, bo oni mają się dogadać i zrealizować potrzebę, jaka jest – mówi Wojciech Kawiecki, syn pani Czesławy.

- Dysponujemy pieniędzmi publicznymi i wszystkie wydatki muszą być udokumentowane. Wiem, że to źle brzmi, ale tak jest, jak się gospodaruje publicznymi pieniędzmi. Procedury są nie do przeskoczenia. Mieliśmy nadzieję, że w drugim półroczu uda się to sfinalizować i pani Kawiecka trafi do domu – tłumaczy Jan Raszeja, rzecznik kujawsko-pomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Ale tak się nie stało. 14 czerwca pani Czesława zmarła w ostródzkim szpitalu.

- W dniu pogrzebu otrzymaliśmy informację od NFZ z Bydgoszczy, że mogą przejąć całą opiekę i zapewnić transport mamy do domu. Było już za późno – mówi Wojciech Kawiecki.

- Chcemy to jakoś nagłośnić, może to komuś pomoże. Może za dzień, dwa matka będzie czekać na syna, żona na męża i przejdzie jeszcze większy dramat niż my – dodaje Regina Kawiecka.*

* skrót materiału

Reporterka: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl