Szkoła kosztuje, więc… zlikwidowali

Radni gminy Świlcza zlikwidowali szkołę z ponad stuletnią tradycją. Według wójta podstawówka w Błędowej Zgłobieńskiej była zbyt kosztowna i za słabo kształciła. Innego zdania jest kuratorium oświaty, a przede wszystkim rodzice uczniów. Twierdzą, że lokalnej władzy zależy na pieniądzach z przekształcenia budynku w zakład opiekuńczo-leczniczy.

Szkoła podstawowa w Błędowej Zgłobieńskiej koło Rzeszowa już nie istnieje. Po 102 latach została zlikwidowana przez władze gminy Świlcza. Mieszkańcy Błędowej w proteście przeciw tej decyzji postanowili okupować salę konferencyjną urzędu. Protest zaczął się po ostatnim spotkaniu z wójtem.

Według wójta szkoła w Błędowej jest za mała, za droga i ma złe wyniki. Wójt chce, by pięćdziesięcioro dzieci z tej placówki  chodziło do szkół w innych miejscowościach. 

- Dlaczego rozwozić dzieci po innych miejscowościach, skoro jest szkoła na miejscu? To nie jest jakiś stary, rozlatujący się budynek tylko nowa szkoła – mówi Elżbieta Białek, która protestuje przeciw likwidacji szkoły.

- Szkołę budowali nasi dziadkowie, nasi rodzice. W większości była zbudowana w czynie społecznym, a wójt w tej chwili dysponuje tym, jakby to była jego własność – dodaje Iwona Dziobak, protestująca.

Jesienią ubiegłego roku władze gminy zwróciły się do kuratorium o opinię na temat likwidacji szkoły. Kurator był temu przeciwny.

- Podkarpacki kurator oświaty wydał negatywną opinię o likwidacji szkoły w Błędowej. Było kilka powodów, przede wszystkim dobry stan budynku, brak na ówczesny moment zapewnienia dojazdu dzieci do pobliskich szkół, troska o rodziców, którzy na miejscu mieli szkołę, ale także niepewny los nauczycieli – wylicza Jacek Wojtas, podkarpacki kurator oświaty.

- Opinia kuratora oświaty nie jest wiążąca – ucina Wojciech Wdowik, wójt gminy Świlcza.

Mieszkańcy Błędowej mieli zapewnienie wójta, że jeśli stworzą stowarzyszenie, to będą mogli szkołę prowadzić. Zgodę na to wyraziło też kuratorium. Niestety, wtedy wójt zdanie zmienił.

- Obiecał nam, że jeśli utworzymy stowarzyszanie, to nasze dzieci będą mogły się tu dalej uczyć. W tej chwili zmienił zdanie, nie chce nam w ogóle udostępnić budynku – opowiada Iwona Dziobak, która protestuje przeciw likwidacji szkoły.

- Nie ukrywam, że takie rozmowy były prowadzone, ale kiedy wgłębiłem się w te dokumenty… na dzisiaj moje stanowisko jest na „nie” – mówi wójt.

- Uważam, że to nie tylko samorządy powinny decydować o likwidacji szkoły, w samorządzie są ludzie, którzy nie mają pojęcia o oświacie,  a podnoszą ręce. Mam na myśli przede wszystkim radnych. Podnoszą ręce za likwidacją szkół, co jest wielką krzywdą dla wielu małych miejscowości – uważa Helena Kopciuch, dyrektorka zlikwidowanej szkoły.

Wójt nie ukrywa, że dzięki likwidacji szkoły zaoszczędzi pieniądze z subwencji państwowej i tymi pieniędzmi dofinansuje inne szkoły. Tymczasem protestujący wywiesili transparent „Zostawcie szkołę, gdzie indziej budujcie ZOL-e”.

- Taki jest plan wójta, chce, by powstał tu zakład opieki leczniczej (ZOL – przyp. red.) -  tłumaczą protestujący.
Po dziesięciu dniach protestu mieszkańcy Błędowej zmienili strategię. Zakończyli protest i złożyli wniosek o referendum w sprawie odwołania wójta.*

* skrót materiału

Autor: Michał Bebło

mbeblo@polsat.com.pl