Zmarł nagle - odszkodowania nie będzie

Adrian miał 20 lat i wyglądał na okaz zdrowia. Nie chorował, przechodził badania, uprawiał sport. Na początku sierpnia chłopak nagle zasłabł. Natychmiast trafił do szpitala, ale nie udało się go uratować. Przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążenia. Ubezpieczyciel odmówił rodzicom wypłaty odszkodowania, uznając, że nie był to nieszczęśliwy wypadek.

- Zamiast mu upiec tort, to trzeba było iść na cmentarz i świeczkę zapalić – rozpacza Joanna Żłobińska, matka Adriana.

20-letni Adrian w ubiegłym roku ukończył szkołę zawodową w Namysłowie. Dorosłe życie zaczynał z konkretnymi planami. W wakacje odbywał praktyki, później miał pracować ze swoim tatą.

- Prowadzę drobną działalność gospodarczą, chodzi o budowlankę. Razem z synem planowaliśmy to kontynuować – opowiada Krzysztof Żłobiński, ojciec Adriana.

- Był dekarzem z zawodu, uwielbiał robić te dachy. Projekty to było jego życie, lubił też sport – dodaje Joanna Żłobińska, matka Adriana.

Chłopak lubił także ćwiczyć. Wspólnie z kolegami zorganizował małą siłownie. Na początku sierpnia ubiegłego roku Adrian właśnie tam spędzał czas z przyjaciółmi.

- Później spotkaliśmy się ławce. Rozmawialiśmy o tym, co będziemy robić w weekend. W pewnym momencie Adrian osunął się na mnie, myślałem, że to wygłupy, spadł mi na kolana – opowiada Michał, przyjaciel Adriana.

Koledzy natychmiast przewieźli Adriana do szpitala w Namysłowie. Niestety, chłopak zmarł. Lekarz nie był w stanie wskazać przyczyny zgonu. Rodzice Adriana byli w szoku. Problemy z sercem ma ich młodsza córka. Syn nigdy nie chorował.

- Syn również miał badania zrobione, USG wykazało, że wszystko jest w porządku, że nie ma wady serca. Miał też badania wysokościowe przed praktyką na dachu. Gdyby chorował, to żaden lekarz nie podpisałby zgody – mówi Joanna Żłobińska, matka Adriana.

- Badania nie wykazały udziału żadnych środków chemicznych, narkotyków, sterydów. Pani prokurator powiedziała nawet, że syn był okazem zdrowia – dodaje Krzysztof Żłobiński, ojciec Adriana.

- Biegły uznał, że mamy prawdopodobnie do czynienia z jakimś procesem chorobowym, który toczył się w organizmie młodego człowieka i nie był zauważony albo nawet nie było szans go zauważyć – informuje Lidia Sieradzka z Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążenia. Adrian ubezpieczony był w szkole na kwotę 10 tys. zł przez ACE European Group. Pośrednikiem była Nauczycielska Agencja Ubezpieczeniowa.

- Ubezpieczyciel trzy razy odmówił nam wypłaty odszkodowania, twierdząc, że nie widzi do tego podstaw. Nie traktuje tego jako nieszczęśliwy wypadek - mówi Olga Lewicka-Gawle, pełnomocnik rodziny Adriana.

Nikt z Nauczycielskiej Agencji Ubezpieczeniowej nie chciał z nami rozmawiać przed kamerą. Zostaliśmy odesłani do firmy ACE European Group.

- Zmuszony jestem odmówić komentarza w tej sprawie, to jest związane z polityką naszej firmy w zakresie ochrony prywatności osób zgłaszających do nas wnioski o wypłatę świadczenia – powiedział Tomasz Rynkiewicz, manager działu ubezpieczeń osobowych ACE European Group oddział w Polsce.

- Nauczyliśmy się żyć z tym, że syna nie ma, nie jest to łatwe. Najtrudniejsze są święta, urodziny syna, córki, wszystko się przypomina – mówi Krzysztof Żłobiński, ojciec Adriana.*

* skrót materiału

Reporter: Grzegorz Kowalski

gkowalski@polsat.com.pl