Bez pracy i renty. 153 zł na miesiąc!

Na jaką pomoc państwa może liczyć młoda osoba na wózku inwalidzkim? 23-letni Marcin Rowiński od trzech lat jest niepełnosprawny. Na rentę z ZUS-u nie zdążył zapracować, urząd pracy nie przedstawił mu ani jednej oferty zatrudnienia, a pomoc społeczna przyznała zaledwie 153 zł zasiłku! Pan Marcin szuka pracy.

1 maja 2010 roku życie pana Marcina zmieniło bieg o 180 stopni. Tego dnia młody, ambitny mężczyzna, który niedawno podjął pracę, miał wypadek samochodowy. Od tamtej pory jeździ na wózku inwalidzkim.

- Jechaliśmy w trójkę i padał deszcz. Na zakręcie wpadliśmy w poślizg i koziołkowaliśmy. Obudziłem na polu, leżałem już skręcony – wspomina pan Marcin.

- Widzieliśmy go przykutego do wózka inwalidzkiego, ale pełnego optymizmu. Nie poddawał się, mówił nam, że chce pracować, coś robić – dodaje Marek Baluta, wujek pana Marcina.

Mężczyzna od wypadku jest bezrobotny. Wybraliśmy się do jednego z zakładów pracy chronionej w Suwałkach, by pomóc mu znaleźć pracę. Jak się okazało, nikt nie chce przyjąć osoby poruszającej się na wózku inwalidzkim.

Dyrektor zakładu pracy chronionej w Suwałkach: Trzeba być zdrowym, dobrze zbudowanym…
Reporterka: Ale to jest zakład pracy chronionej!
Dyrektor: To nie szkodzi. To mogą być osoby niepełnosprawne, ale na wózku na pewno nie.

- To przykre. Czym ja się różnię od innych ludzi? – pyta pan Marcin.

23-latek nie poddaje się. Chcąc poprawić swoje życie, w 2011 roku ukończył kurs grafika komputerowego i zarejestrował się w urzędzie pracy w Suwałkach. Liczył na pomoc. Niestety, czekało go rozczarowanie.

- Nie posiadamy ofert pracy dla osób poruszających się na wózku. Pracodawcy nie zgłaszają takich miejsc pracy – mówi Marta Naruszewicz, pośrednik pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Suwałkach.

- Dawali mi numery, żebym dzwonił, dowiadywał się. Ludzie nie chcą osób na wózku przyjmować – mówi pan Marcin.

Rozmowa z Martą Naruszewicz, pośrednikiem pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Suwałkach:

- My możemy rozpropagować wśród pracodawców, że mamy taką osobę, zachęcić ich do zatrudnienia, ale nie możemy ich zmusić.  Pracodawca musi dostosować takie miejsce pracy . 
Reporterka: Czy przez 2 lata nie można było o tym pomyśleć, np. żeby rozpocząć taką procedurę rozpropagowania?
Marta Naruszewicz: Ja jestem pośrednikiem pracy do spraw osób niepełnosprawnych, ale ja coś powiem i na tym moja rola się skończy.

Pan Marcin nie ma pracy, nie dostaje żadnej renty. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej daje mu 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego. Mężczyzna musi za to żyć przez miesiąc.

- Pan Marcin złożył podanie o przyznanie zasiłku w maju bieżącego roku. Uzyskał decyzję negatywną. Pan Marcin prowadzi wspólne gospodarstwo domowe ze swoją narzeczoną. Razem przekraczają kryterium dochodowe na rodzinę o ponad 150 procent – tłumaczy Wiesława Kwaterska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Suwałkach.

- Starałem się o rentę w ZUS-ie, ale mi odmówili, bo nie mam stażu pracy – mówi pan Marcin.

Mimo wielu starań, sytuacja pana Marcina się nie zmienia. Mężczyzna może jedynie liczyć na pomoc regionalnej fundacji, która daje mu jedzenie. 

- Jakbym miał o coś zaapelować, to żeby ktoś dał mi pracę, pomógł w jej znalezieniu, albo nawet pomógł w założeniu działalności gospodarczej – mówi pan Marcin.*

* skrót materiału

Reporterka: Klaudia Szumielewicz

kszumielewicz@polsat.com.pl