Budowa po polsku: dom się wali, pozwolenia sfałszowane

Sylwia Lisińska z Mirosławca mieszka w domu, którego oficjalnie… nie ma. Budowę realizował Lucjan R., a całą dokumentację budowlaną i projekt, zdaniem pani Sylwii, miał sporządzić Waldemar K. W zeszłym roku okazało się, że dokumenty są sfałszowane, a nadzór budowlany o domu pani Sylwii nic nie wie! Kobieta musi go rozebrać lub uiścić 50 tys. zł opłaty legalizacyjnej.

Pani Sylwia Lisińska od 15 lat prowadzi w Mirosławcu salon fryzjerski. W 2008 roku postanowiła dobudować do salonu część mieszkalną. Budowy podjął się sąsiad kobiety, właściciel firmy budowlanej Lucjan R.

- Obawiałyśmy się, że same nie podołamy z całą dokumentacją budowlaną. Wtedy on nam powiedział: idźcie do Waldemara K. – opowiada Halina Lisińska, mama pani Sylwii.

- Pan K. podjął się, że wszystko załatwi – dodaje Sylwia Lisińska.

Jak twierdzą panie Lisińskie po niedługim czasie Waldemar K. przyniósł im wydane przez starostwo pozwolenie na budowę. Budowa ruszyła.

- Umowa była podpisana 15.12.2008 roku, a już w marcu córka tu mieszkała. To szło błyskawicznie – opowiada Halina Lisińska, mama pani Sylwii.

- Pan Waldemar wziął od nas ponad 10 000 zł, za każdy papierek brał pieniądze – mówi Sylwia Lisińska.

Po kilku miesiącach pani Sylwia z córeczką wprowadziła się do nowego domu. Kłopoty zaczęły się, gdy po dwóch latach na jaw zaczęły wychodzić fuszerki.

- Wszystko było pięknie do czasu, kiedy nie powstał problem ze ścianą. Ściana zaczęła wisieć w powietrzu, podłoga się uginała, że chodziliśmy jak po gąbce. Pamiętam jak sprzątałam w domu… ile razy stawałam, odkurzałam, tyle razy był huk, tak jakby te belki się rozchodziły, trzaskały strasznie – opowiada Halina Lisińska, mama pani Sylwii.

- Nie mogę się wypowiadać, bo sprawa jest w prokuraturze. Nie mogę, bo jeszcze komuś zaszkodzę albo za dużo powiem, prawda? – powiedział Lucjan R., wykonawca budowy.

Nie mogąc się dogadać z wykonawcą i projektantem, który był jednocześnie inspektorem budowy, kobiety zwróciły się o pomoc do nadzoru budowlanego. Tu usłyszały, że ich domu zgodnie z dokumentami… nie ma!

- Przejrzeliśmy wszelkie nasze archiwa, rejestry i nie znaleźliśmy żadnego śladu tej sprawy – mówi Robert Sas, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Wałczu.

- Cała dokumentacja została sfałszowana, pieczątki zostały sfałszowane, a podany numer należy do innej inwestycji – dodaje Bogdan Wankiewicz, Starosta Wałecki.

- Wszystko jest w dokumentach, nie rozmawiamy w tej chwili – powiedziała Waldemar K,, który projektował dom i zdaniem pani Lisińskiej pomagał jej uzyskać pozwolenia.

Jakby tego było mało, nielegalnie postawiony dom zaczął się walić. W Boże Narodzenie 2012 roku w czasie rodzinnego śniadania doszło do tragedii.

- Siostra stała przy stole… widziałam, jak podskoczyła, bo strasznie się wystraszyła. Miałam wrażenie, jakby spadała w dół. Mam takie wyrzuty sumienia, bo siostra przyjechała do mnie, przestraszyła się i straciła dziecko. Dziesięć lat się leczyła, to jest straszne – rozpacza Sylwia Lisińska.

- Okazało się, że pękła wtedy belka w stropie – dodaje Halina Lisińska, mama pani Sylwii

- Ja nie miałem z czym oszukać, ja uczciwie robiłem. Co się należało, to zrobiłem. Uważam, że nie żadnej fuszerki – twierdzi Lucjan R., wykonawca budowy.

Sprawa trafiła do prokuratury. Śledczy badają, kto podrobił pozwolenia na budowę i użytkowanie. Zajęli się też sprawą pękniętej belki. Waldemar K. dostał zarzut sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa wystąpienia katastrofy budowlanej.

- Zgromadzone materiały pozwoliły na sformułowanie i przedstawienie Waldemarowi K. zarzutu. Po złożeniu przez niego wyjaśnień zaszła konieczność przeprowadzenia badań sądowo-psychiatrycznych – informuje Piotr Łosiewski z Prokuratury Rejonowej w Wałczu.

Mimo że pani Lisińska i jej mama zostały oszukane, konsekwencje poniosą one. Kobiety czeka opłata legalizacyjna – 50 000 zł lub rozbiórka domu.

- Żeby oszukany człowiek ponosił konsekwencje? To jest śmiechu warte, to tylko w Polsce tak może być – komentuje Halina Lisińska, mama pani Sylwii.*

* skrót materiału

Reporterka: Irmina Brachacz

ibrachacz@polsat.com.pl