1000 zł zniknęło. Bank milczy

Jadwiga Józefczyk z Krosna próbowała wybrać z bankomatu tysiąc złotych. Bankomat gotówki nie wydał, ale z konta kobiety pieniądze zniknęły. Pani Jadwiga od listopada czeka na zwrot środków. Odwiedza placówkę banku, składa reklamacje, dzwoni na infolinię, wszystko na nic... Tysiąc złotych to prawie cała jej pensja.

- Transakcja niby dokona, karta wyszła, potwierdzenie wyszło, a pieniądze nie wyszły – opowiada pani Jadwiga.

Pani Jadwiga złożyła w siedzibie banku jedną reklamację, potem następną i nic… Żadnej odpowiedzi. Zdesperowana kobieta czekała kilka tygodni i w końcu poprosiła naszą redakcję o pomoc. Kobieta pracuje jako sprzątaczka, tysiąc złotych to jej miesięczna pensja.

- Co ja mam państwu powiedzieć? Ja nie mam na to wpływu i tyle. Mogę tylko przyjąć reklamację i wysłać ją do Bydgoszczy – powiedział pracownik Banku Pocztowego.

Kobieta próbowała dowiedzieć się czegoś więcej na infolinii banku:

Pracownica infolinii: Te transakcje kartowe są długo rozpatrywane. To zależy od firmy, gdzie dokonywano transakcji, bo to nie jest nasz bank, więc my nie możemy sami wyszukać sobie rozliczeń czy wyjaśnić sprawę u nas. Jesteśmy zależni od tamtego banku.
Pani Jadwiga: Pierwszą reklamację składałam 20 listopada, później  10 grudnia i wysłałam jeszcze faks.
Pracownica infolinii: Ale ona jest wprowadzona zaledwie kilka dni temu, a nie ma tej z listopada.
Pani Jadwiga: Ja to w biurze obsługi klienta zgłaszałam….
Pracownica infolinii: To musi tam pani do nich podejść i się dowiedzieć, w jaki sposób oni to wysyłali. Jedyny ślad, jaki jest w tej sprawie, to jest teraz ze stycznia, sprzed kilku dni.

Po raz kolejny idziemy do siedziby banku. Chcemy dowiedzieć się, czy wszystkie dokumenty dotarły do centrali.

Pracownik banku: 20 listopada była wysłana reklamacja.
Reporterka: Dlaczego oni tego nie widzą, co mamy teraz zrobić?
Pracownik banku: Nie wiem, dlaczego oni tego nie zarejestrowali. Trzeba jutro dzwonić. Zadzwonię i zapytam, dlaczego oni tego nie widzą. Wtedy powiem pani o co chodzi, o ile będę wiedział, bo nie obiecuję, że będę wiedział.

- To jest zbywanie klienta. Za każdym razem co innego słyszę. Pięknie obiecują, a potem co innego wychodzi.  Ten sam dokument muszę wypełniać jeszcze raz… - denerwuje się pani Jadwiga.

- Bank powinien rozpatrzeć reklamacje w terminie 30-dniowym. Jeżeli pani wypłacała z bankomatu innego banku, to postępowanie jest znacznie dłuższe, bo trzeba się zwrócić do innego banku – mówi  Katarzyna Marczyńska, arbiter bankowy.

O komentarz prosimy przedstawicieli Banku Pocztowego. Odpowiedź dostajemy e-mailem.

„Ze względu na obowiązujące prawo bankowe i wynikający z niego obowiązek zachowania tajemnicy bankowej, nie mogę odnieść się do konkretnego przykładu złożonej reklamacji. Bank Pocztowy zawsze stara się dochować wszelkiej staranności i rozpatrzeć reklamacje w najkrótszym możliwym terminie”.

- Każdy tylko chce zbyć klienta. Nerwy mam zszarpane, ale nie popuszczę – mówi pani Jadwiga.*
* skrót materiału

P.S. Dzień po naszej interwencji bank zwrócił pani Jadwidze pieniądze.

Reporterka: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl