Trumna matki zniknęła!

Trumna matki zniknęła z grobu. Andrzej Talar przeżył szok podczas pogrzebu ojca. Gdy otworzono rodzinny grób, okazało się że nie ma w nim trumny matki, która zmarła pięć lat wcześniej! Ale to dopiero początek dziwnych zdarzeń na cmentarzu w Końskich w Świętokrzyskiem.

Państwo Krystyna i Stanisław Talerowie byli małżeństwem przez prawie 40 lat. Mieszkali w Starej Kuźnicy – małej wsi w województwie świętokrzyskim. Wszyscy ich tam znali i szanowali. Ale dopiero po ich śmierci, zrobiło się o nich naprawdę głośno.

- Człowiek po śmierci powinien spoczywać w spokoju, a tego nie ma. Trzeba przede wszystkim ustalić, gdzie jest mama. Mam nadzieję, że ojciec znajduje się tam, gdzie go pochowałem – mówi Andrzej Taler, syn pani Krystyny i Stanisława.

Jest maj 2009 roku. Pani Taler umiera na wylew. Jej pogrzeb odbywa się na cmentarzu w Końskich. Przy trumnie obecna jest cała rodzina. Licznie gromadzą się też mieszkańcy wsi.

Pięć lat po pani Krystynie, pierwszego stycznia tego roku, umiera również pan Taler. Syn postanawia pochować go razem z matką. Przygotowania odbywają się sprawnie i bez komplikacji. Do dnia pogrzebu…

- Grób zostaje otwarty, a w nim nie ma ciała matki. Pytam: gdzie ona jest i słyszę, że w grobie obok! Co miałem zrobić? Odwoływać pogrzeb? Chciałem pochować ojca, tak jak się należy – opowiada Andrzej Taler.

- Tutaj błąd popełnił kamieniarz, nie grabarz. Ja odpowiadam za porządek, ale nie upilnuję wszystkich. Nie będziemy przecież przy każdym grobie stać i patrzeć, co robią – mówi grabarz z cmentarza w Końskich.

Okazało się, że tuż po pogrzebie pani Taler na cmentarzu doszło do błędu. Rodzina, która za życia wykupiła sobie kwaterę obok, omyłkowo wybudowała swój pomnik na  grobie pani Taler. Chociaż prace przy budowie pomnika trwały kilka dni, nikt z obsługi cmentarza nie zainterweniował. Gdy po pięciu latach trzeba było rozwiązać problem, na cmentarzu zaczęły dziać się jeszcze dziwniejsze rzeczy.

Reporter: Najpierw dowiaduje się pan, że matki nie ma w jej grobie, że jest obok. Później okazuje się, że tu obok też jej nie ma.
Andrzej Taler: Też jej nie ma.
Reporter: To gdzie ona w tej chwili jest?
Andrzej Taler: Nie wiem. Może pod płotem jest zakopana.

- Grabarze poczynili czynności porządkowo-administracyjne. w trakcie których wyjęli trumnę z ciałem zmarłej kobiety i przełożyli do grobowca właściwego, rodzinnego pana, który zgłaszał.(Reporter: Po 5 latach wydobycie trumny, to już jest ekshumacja) Badamy teraz, czy doszło do przestępstwa czy wykroczenia – informuje Krzysztof Gaca z Komendy Powiatowej Policji w Końskich.

- Nie wydawaliśmy żadnej zgody zezwalającej na ekshumację. Jest to samowolne dokonanie ekshumacji. Jest więc nielegalna – dodaje Maria Warens, powiatowy inspektor sanitarny.

Grabarz z cmentarza w Końskich: To nie była ekshumacja.
Reporter: A co?
Grabarz: To są prace grabarsko-pochówkowe.
Reporter: Ma pan świadomość, że zgodnie z polskim prawem nie wolno wydobywać trumien z grobów, ot, tak sobie?
Grabarz: Na to pytanie najlepiej odpowie administrator cmentarza..
Reporter: Ksiądz proboszcz?
Grabarz: Tak.(…) Musieliśmy powiedzieć księdzu proboszczowi, jaka jest sytuacja!
Reporter: I co? Zgodził się na to, tak po prostu?
Grabarz: My tu pracujemy i przecież takie czynności…
Reporter: Robicie częściej takie rzeczy?!
Grabarz: Nie, nie częściej.
Reporter: To co chce mi pan powiedzieć?
Grabarz: Nie umiem panu wytłumaczyć. Do widzenia!

Ksiądz administrujący cmentarzem nie zgodził się na rozmowę.

- Chcę doprowadzić do ekshumacji. Jeżeli okaże się, że mamy tu nie ma, to nie wiem, będziemy chyba ekshumować cały cmentarz – mówi Andrzej Taler.*

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski

rzalewski@polsat.com.pl