Nie płaci alimentów - dostanie pieniądze!

Pani Marlena dostała po rozwodzie mieszkanie, ale musiała zapłacić za nie byłemu mężowi 20 tys. zł. Mężczyzna przez lata nie płacił alimentów i dziś jest winny już 30 tys. zł. Pani Marlena swój dług chciała odliczyć od długu byłego męża, ale okazało się to niemożliwe. Mężczyzna robi wszystko, aby jego dzieci i była żona stracili dach nad głową.

Pani Marlena Cyra mieszka z mężem i trojgiem swoich dzieci w Nowej Soli. 35-letnia kobieta wynajmuje mieszkanie, chociaż w oddalonym o 3 kilometry Otyniu ma własne lokum. Pani Marlena straci je, a wszystko przez byłego męża.

- Nie wiem, gdzie będę mieszkała, jeżeli tego lokalu nie zatrzymam. Na razie jestem na wynajmie, ale opłaty są tak duże, że nie zawsze starcza nam pieniędzy – mówi pani Marlena.

Po rozwodzie sąd przyznał mieszkanie pani Marlenie. Kobieta musi jednak zapłacić byłemu mężowi 20 tysięcy zł. Ten jest jej winien 30 tysięcy zł za alimenty, a funduszowi alimentacyjnemu prawie 100 tysięcy zł. Pani Marlena swój dług chciała odliczyć od długu byłego męża, ale nie może.

- On mi zalega 30 tys. zł, a ja mam mu oddać 20 tys. zł. Z jakiej racji? Coś tu jest nie tak. Prawnik napisał mi pismo o potrąceniu wierzytelności. Wysłałam je do byłego męża i 1 lipca zaniosłam oświadczenie do komornika. Gdyby komornik mi odpisał, że nie mogę tych pieniędzy odjąć od alimentów, bo to są alimenty na dzieci, to spłacałabym męża po te 500 zł – opowiada pani Marlena.

- Co prawda orzeczone alimenty nie są spłacane, są długiem, ale tu wierzycielem nie jest pani Marlena, tu wierzycielem są dzieci – wyjaśnia Robert Damski, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej w Warszawie.

Były mąż pani Marleny wyprowadził się z mieszkania w lipcu 2013 roku. Według kobiety nie nadawało się już ono do zamieszkania. Z obecnym mężem zaczęła generalny remont. Małżeństwo zamierza wprowadzić się tam z dziećmi.

- Mój były mąż zrobił z tego melinę. Trzeba było tynki skuwać, żeby się pozbyć nieprzyjemnych zapachów, podłogi trzeba było zrywać, bo podpalił to mieszkanie – mówi pani Marlena.

- W trakcie remontu dowiedzieliśmy się, że mieszkanie pójdzie pod licytację. A zaczynając prace, żona była u komornika i pytała czy lokal jest zadłużony, czy możemy coś w nim robić. Komornik powiedział, że nic z tego mieszkania już nie będzie – dodaje Robert Cyra, obecny mąż pani Marleny.

Jeśli pani Marlena nie zapłaci 20 tysięcy złotych komornikowi, straci mieszkanie. Nie będzie miała gdzie mieszkać ze swoimi synami. Patową sytuację może rozwiązać jedynie były mąż.

- Wystarczy, że były mąż pani Marleny złoży wniosek u komornika o umorzenie postępowania egzekucyjnego, w tedy komornik je zamknie. Przecież do niego nie trafi ani złotówka z licytacji. Natomiast swoją postawą może spowodować, że jego była małżonka i dzieci stracą dach nad głową – mówi Robert Damski, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej w Warszawie.*

* skrót materiału

Reporterka: Angelika Trela

atrela@polsat.com.pl