Ojciec bliźniąt zatrzymany. Chłopiec walczy o życie

Zaledwie 3,5-miesięczny chłopczyk walczy o życie w szpitalu w Katowicach. Denis i jego bliźniacza siostra Daria trafili pod opiekę lekarzy z objawami pobicia! Stan dziewczynki jest stabilny, jej brat utrzymywany jest w śpiączce farmakologicznej. Dziećmi opiekował się ojciec, matka pracowała za granicą. Mężczyzna został zatrzymany.

- Zostawcie mnie w spokoju. Mnie nie obchodzi, co mówi lekarz. Lekarz lekarzowi ręce myje. Tak zawsze było, jest i będzie. Dziecko umrze przy porodzie, a powiedzą, że to matki wina – mówi pani Anna, matka bliźniaków.

Trzy dni temu 3,5-miesięczne bliźniaki Denis i Daria trafiły do szpitala w Zabrzu z objawami pobicia. Lekarze oceniają stan dziewczynki jako dobry, ale chłopiec był w bardzo ciężkim stanie. Dziećmi opiekował się ojciec. Matka niemowląt pracowała w tym czasie za granicą. Co wydarzyło się w mieszkaniu przy ul. Grabskiego?

- W miniony wtorek do domu rodzinnego bliźniąt przyszła z odwiedzinami ich babcia. To ona zauważyła, że na głowie jednego z bliźniąt są jakieś obrażenia, przede wszystkim zauważyła jednak, że dziecko ma drgawki. Rozmawiała z ojcem i nakłoniła go, żeby udał się do przychodni. Zresztą sama mu towarzyszyła w drodze, była obecna podczas badań. Zdecydowano, aby jedno z dzieci przetransportować do Centrum Pediatrii w Zabrzu - informuje Marek Wypych z Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu.

- Następnie chłopiec został przewieziony do Katowic. Podejrzewaliśmy u niego krwawienie śródczaszkowe, w takim stanie dziecko powinno być przekazane do ośrodka, gdzie jest oddział neurochirurgiczny. W Katowicach taki jest. Natomiast Daria czuje się dobrze, rokowania są pomyślne, niedługo będzie mogła opuścić szpital. Zostało skierowana do nas z podejrzeniem zespołu dziecka maltretowanego. Ma niewielkie podbiegnięcia krwawe na klatce – opowiada Jacek Karpe, lekarz naczelny szpitala w Zabrzu.

- Najpewniej obrażenia dzieci są wynikiem urazów mechanicznych, ale jakich urazów - trudno powiedzieć. Wszystko na to wskazuje, ale trudno powiedzieć, bo nikt z lekarzy przy tym nie był – mówi Ludwik Stołtny z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Niemowlęta przybywają obecnie w dwóch różnych szpitalach. Denis jest w śpiączce farmakologicznej. Oddycha przez respirator. Jego stan jest bardzo ciężki. Ojciec dzieci został zatrzymany. Rodzina mieszka na małym osiedlu w Zabrzu. Ludzie się tam znają i wszystko o sobie wiedzą.

- Ja się wczoraj dowiedziałam. Wierzyć się nie chce. Tacy ludzie nie powinni mieć dzieci. On wyglądał mi na kryminalistę. Oni mało wychodzili z tymi dziećmi, raz tylko ich widziałam – opowiada jedna z mieszkanek osiedla przy ul. Grabskiego. 

- Oni są nowi na osiedlu. Z dziećmi ja go nie widziałem ani razu. Jemu czasem odbijało, nie chciałbym mieć z nim nic wspólnego, a jak jeszcze kielicha by wypił, to...  Ona jest w porządku, czasami się pośmialiśmy. Wszystko wyglądało normalnie, a co za murami się dzieje, to już nie wiadomo – mówi pan Henryk, mieszkaniec osiedla.

- Radiolog stwierdził zmiany w ośrodkowym układzie nerwowym, które są chronologiczne i niejednorodne. To może świadczyć o jakiejś powtarzalności urazu. Nie wiemy, jaki to był uraz, ale skoro był, to nie sprawowano należytej opieki nad tym dzieckiem. Jest szansa, że będzie zdrowy, choć statystyki są nieubłagane, część z tych dzieci bardzo źle kończy – twierdzi Ludwik Stołtny z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Babcia bliźniąt zapewnia, że przemocy w domu nie było: U Denisa nie było żadnych obrażeń. Nie zostało pobite. Ja nie widziałam, żeby było bite, pielęgniarka też tego nie stwierdziła. Wystąpił atak i dziecko przewieźli do szpitala.

- Zachodzi bardzo duże podejrzenie, że dzieciom ktoś wyrządził krzywdę, pobił. Sprawa jest bardzo poważnie traktowana zarówno przez policjantów, jak i prokuratorów – zapewnia Marek Wypych z Komendy Miejskiej Policji w Zabrzu.*

* skrót materiału

Reporterka: Małgorzata Pietkiewicz

mpietkiewicz@polsat.com.pl