Córka nie wpuszcza jej do domu!

Nie chce wpuścić matki do domu! 23-letnia kobieta wymeldowała panią Renatę z domu a jej rzeczy wyrzuciła! Tak samo postąpiła z młodszą siostrą. Kobiety nie mają gdzie mieszkać, bo mąż pani Renaty przed śmiercią przepisał dom tylko starszej córce. Wcześniej mężczyzna znęcał się nad rodziną.

Pani Renata ma czterdzieści trzy lata. Mieszka w Ozorkowie niedaleko Łodzi. Ma dwie córki. 23-letnią Annę i 20-letnią Sylwię. Życie pani Renaty nigdy nie było łatwe. Jej mąż nadużywał alkoholu i, jak twierdzi kobieta, znęcał się nad nią i dziećmi.    

- Zdarzało się, że podnosił na mnie rękę, szarpał, wyzywał i groził, że nas pozabija. Nie spałyśmy całe noce. Bałam się, że jak wróci to będzie tłukł meble, czy dzieciom znów wyrzuci komputer lub telewizor przez okno, bo też się zdarzało – opowiada pani Renata.

Pani Renata, bojąc się o życie dzieci, wielokrotnie uciekała z domu. Czasami na kilka godzin, niekiedy na tygodnie. Mieszkała wtedy u znajomych i koleżanek.

- Był bardzo agresywny, pierwsza chętna do ucieczki była Anna, do wnoszenia sprawy przeciwko niemu również – opowiada pani Renata.

- Ja ją za każdym razem przyjmowałam z dziećmi. Ode mnie chodziły prosto do szkoły. Wracała do domu, jak się uspokoił – opowiada pani Halina, znajoma pani Renaty.

- Robiła wszystko, by nie były głodne, by miały książki, zeszyty do szkoły, ubrania. Miała maszynę na strychu, było zimno, ale szyła – dodaje pani Grażyna, kuzynka męża pani Renaty.

Trzy lata temu pani Renata kolejny raz uciekła z córkami z domu. Niestety, starsza córka pani Renaty -Anna, po kilku miesiącach zostawiła matkę oraz siostrę i wróciła do domu rodzinnego. Do ojca i babki.

- Córka zaczęła się oddalać, nie chciała ze mną rozmawiać, odcięła się zupełnie – mówi pani Renata.

- Bardzo mamę kocham, życie za nią oddam i nie wyobrażam sobie, by miało być inaczej. Do siostry nigdy nie pałałam miłością, zresztą mama o tym wiedziała, próbowała nas pogodzić – opowiada Sylwia, córka pani Renaty.

Pani Anna zamieszkała z ojcem. Po kilku miesiącach pan Janusz zapisał jej dom rodzinny i wkrótce zmarł. Pani Renata wierzyła, że po śmierci męża wróci do domu na stałe i zamieszka z córkami. Okazało się jednak, że to był początek kolejnego dramatu. Starsza córka nie wpuściła matki do domu, wyrzuciła  jej rzeczy i wymeldowała ją.

- Ona nie jest warta chodzić po tej ziemi. Chyba nie ma uczuć. Może jak będzie miała dzieci, to może zrozumie– mówi pani Katarzyna, znajoma pani Renaty.

Razem z panią Renatą próbujemy porozmawiać z jej córką:

Reporterka: Uważa pani to za normalne, że wymeldowała pani matkę i siostrę?
Pani Anna: Proszę wyjść, nie mam nic do powiedzenia.
Reporterka: Nie interesuje panią matka? Nawet pani na nią nie spojrzy?
Pani Anna: To nie jest moja matka.
Reporterka: Jest pani matką, wychowała panią.
Pani Anna: Proszę stąd odjechać.

Niestety, sytuacja pani Renaty i jej młodszej córki jest bardzo trudna. Po wielu latach pracy kobieta nie ma domu oraz meldunku. Mieszka tymczasowo u znajomych. Zarabia niewiele i boi się o każdy dzień swojego życia.     

- Boję się zachorować, bo wtedy nie zapłacę za mieszkanie, boję się, że nie pomogę córce, że coś mi się stanie – rozpacza pani Renata.

- Będę starał się im pomoc, bo de facto jest bezdomna..  Postaram się przekonać komisję mieszkaniową do przyznania jej lokalu, ale to są procedury – mówi Jacek Socha, burmistrz Ozorkowa.

- Ja ją kocham. Jak ona tak mogła… - rozpacza pani Renata.*

* skrót materiału

Reporterka: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl