Dwulatek sam w mieszkaniu! Matka wyjechała

Szok! Matka dwuletniego chłopca zostawiła go na kilka dni pod opieką obcego mężczyzny. Znała tylko jego imię! Ponieważ długo nie wracała, mężczyzna porzucił dziecko w pustym mieszkaniu. Dopiero po kilku godzinach zawiadomił policję.

Wtorek 8 kwietnia br. Na policję w Olsztynie zgłasza się mężczyzna i informuje oficera dyżurnego, że sześć godzin wcześniej zostawił w mieszkaniu w Ełku dwuletniego chłopca. Twierdził, że matka dziecka kilka dni wcześniej poprosiła go o zajęcie się chłopcem przez weekend. Nieobecność matki przedłużyła się o kolejne dwa dni – opiekun postanowił wrócić do rodzinnego Olsztyna.

- Zrobił mi z domu melinę, wyszedł oknem, gdy dziecko spało – opowiada Małgorzata W., matka chłopca.

- Policjanci weszli do mieszkania przez otwarte okno, w środku znaleźli dwulatka, który spał w łóżeczku – mówi Dorota Kowalczyk z policji w Ełku.

- Dziecko nie wymagało hospitalizacji, ale ze względów na brak opieki, trafiło na oddział pediatryczny – dodaje Maciej Wojciechowski, lekarz ze szpitala w Ełku.

Jak się okazało, matka dwuletniego Eryka powierzyła opiekę nad chłopcem przygodnie poznanemu mężczyźnie, o którym nic nie wiedziała!

Reporter: Pani go znała tylko z imienia?
Małgorzata W.: No, tak.
Reporter: Nie bała się pani zostawić dziecka z zupełnie obca osobą?
Małgorzata W.:  Nie wiedziałam, że dojdzie do takiej sytuacji. Teraz żałuję, że tak się stało.

- Teraz taka moda, że młodzi żyją bez ślubu. Z jednym facetem miała tego Eryczka, potem znalazła drugiego, z którym wyjechała na weekend – mówi babcia Małgorzaty W.

- Jest klientką naszego ośrodka. W zeszłym roku była objęta pomocą finansową, jest też wsparta specjalistycznym poradnictwem – mówi Aneta Ruszczyk, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Ełku.

W bloku Małgorzaty W. mieszkają także jej rodzicie i dziadkowie. Jednak jak twierdzi kobieta, nie chcieli się oni zająć dwulatkiem. Jak powiedziała naszemu reporterowi, musiała wyjechać z Ełku do oddalonego o ponad 150 kilometrów Górowa Iławeckiego.

- Mogłam wziąć dziecko ze sobą, ale nie chciałam go męczyć – stwierdziła Małgorzata W.

- Ja pilnowałam małego cały styczeń, luty i połowę marca. Ona jechała, robiła co trzeba i wracała. Wszystko było w porządku. Teraz, gdzieś od dwóch tygodni już nie pilnujemy małego – powiedziała babcia Małgorzaty W. Rodzice kobiety nie chcieli z nami rozmawiać.*

* skrót materiału

Reporter: Leszek Tekielski

ltekielski@polsat.com.pl