Siemianowice Śląskie: Gigantyczne dopłaty do wody

Mieszkańcy 50 kamienic w Siemianowicach Śląskich dostali gigantyczne dopłaty do wody, mimo iż mieli w domach liczniki i na ich podstawie opłacali rachunki. Pani Barbara, choć żyje w niewielkiej kawalerce bez łazienki i zawsze miała nadpłatę za wodę, teraz musi dopłacić 1500 zł! Skąd takie zamieszanie?

Barbara Kozłowska mieszka w komunalnej kamienicy w Siemianowicach Śląskich. Kobieta  bardzo się zdziwiła, kiedy w kwietniu zobaczyła rachunek za wodę. Musi dopłacić 1500 zł za stratę wody w całym budynku. Pani Barbara ma licznik w mieszkaniu i regularnie płaci za wodę, którą zużyje.

- Nie zapłacę tego. Nie zużyłam tyle wody. Po co mi licznik, skoro administracja chce mnie obarczać wszystkimi stratami wody? – pyta pani Barbara.

- Wspólnie z urzędem miasta podejmiemy decyzję, czy ta forma rozliczenia jest poprawna czy też nie. W wielu przypadkach może być poprawna – mówi Andrzej Prochota z Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Siemianowicach Śląskich.

Pani Elżbieta mieszka na niecałych 25 metrach kwadratowych, na strychu. Nie ma łazienki w mieszkaniu. Za wodę płaci regularnie, a też dostała dopłatę za stratę wody – 400 zł. Kobieta jest na rencie. Miesięcznie ma 300 zł, więc musi dorabiać, żeby przeżyć.

- Rozliczenie wody zawsze miałam z nadpłatą 200, 300 zł. Oszczędzam wodę, bo jest droga, nie otwieram kranu, żeby leciało. Nie mam łazienki, korzystam tylko z toalety – mówi pani Elżbieta.

- Nas nie stać zapłacić takie rachunki. Człowiek nie ma z czego, nie zarabia 5 tysięcy, czy ileś – mówi Beata Czupala, mieszkanka Siemianowic Śląskich, która także musi dopłacić za wodę.

- Administracja plombowała te liczniki. Założyliśmy je, żeby było taniej – dodaje Ewa Eichhorst, mieszkanka Siemianowic Śląskich.

Dlaczego mieszkańcy muszą zapłacić kolejne rachunki za wodę mimo liczników w domu? Urzędnicy tłumaczą się stratą wody. Wskazanie licznika głównego było większe, niż wskazania z liczników mieszkańców. Za stratę ktoś musi zapłacić. Jak nie miasto, to lokator. 

- Do ubiegłego roku urząd miasta pokrywał różnicę miedzy licznikiem głównym a odczytami u mieszkańców. Pod koniec ubiegłego roku rada miasta podjęła uchwałę, że ta różnica ma być pokrywana przez mieszkańców – informuje Andrzej Prochota z Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Siemianowicach Śląskich.

- To zarządzenie absolutnie nie wskazywało, że to mają płacić mieszkańcy. Problem polegał na tym, że zarządca pospieszył się wysyłając te rachunki do ludzi – mówi Michał Tabaka z Urzędu Miasta w Siemianowicach Śląskich.

Sprawą gigantycznych rachunków za wodę zajął się siemianowicki magistrat. Na razie lokatorzy 50 kamienic w mieście zapłacić nie muszą, aż do wyjaśnienia, skąd takie duże rachunki. Niestety, może to zająć nawet kilka miesięcy.

- Zarządca musi sprawdzić, czy ta strata to magnes na liczniku, czy może była awaria. Mieszkańcy nie muszą płacić, aż do wyśnienia sprawy, muszą czekać na pismo – uspokaja Michał Tabaka z Urzędu Miasta w Siemianowicach Śląskich.*

* skrót materiału 

Reporterka: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl