"Leczy" wszystko, nawet raka - ostrzegamy!

„Zioło życia” lub „ziele długowieczności” - tak nazywa się nowy hit na rynku ziół i suplementów diety. Sprzedawcy twierdzą, że za kilkanaście złotych cudowna roślina wyleczy wszystkie dolegliwości - nawet raka! Eksperci ostrzegają: lek na wszystko nie istnieje, a suplementy diety nie są właściwie kontrolowane przez instytucje państwowe i mogą być groźne dla zdrowia.

„Zioło życia” lub „ziele długowieczności” – to drzewko jiaogulan. Setki osób uwierzyły, że właśnie ono ma nadzwyczajną moc leczniczą.

- Zioło trzeba suszyć i pić jak herbatę. Na pewno wzmacnia ogólnie organizm, tak że dożyje się setki, ale może nie odmłodzić - mówi pracownica sklepu ogrodniczego, w którym można kupić jiaogulan.

Niestety, ziele długowieczności bez problemu można nie tylko kupić w sklepach ogrodniczych, ale i na targach, w centrach handlowych oraz przez internet. Cudowny lek dostępny jest także w postaci kapsułek oraz herbaty. Za kilka, kilkanaście złotych sprzedawcy obiecują nam wyleczenie z praktycznie wszystkich chorób. Rozmawiamy z pracownikiem sklepu internetowego oferującego jiaogulan:

Reporterka: Czy tabletki są mocniejsze niż herbata?
Sprzedawca: Tak. Mogą być lepsze, bo w tych tabletkach jest ekstrakt.
Reporterka: Te tabletki są trochę drogie, bo 40 złotych za opakowanie.
Sprzedawca: Ja nie wiem, jak mocny jest ekstrakt zawarty w tych kapsułkach, ale ja proponowałbym jednak mimo wszystko herbatkę.
Reporterka: Czy ta herbata jest sprawdzona?
Sprzedawca: Tak, nie otrzymaliśmy żadnych negatywnych uwag od klientów. To zioło jest popularne u nas.

- Jeśli takie herbaty, zioła miałyby działać na wszystko, to nie umieralibyśmy, nie potrzebaby lekarzy i szpitali. To jest kłamstwo i to perfidne. Ci ludzie robią to tylko po to, by zarabiać pieniądze - mówi Zofia Ulz z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego w Warszawie.

- Żeby preparat był uznany za bezpieczny i skuteczny, czyli leczący chorobę, potrzeba około miliarda dolarów i dziesięciu lat badań. Suplementy diety albo inne "cudowne” preparaty wchodzą na rynek tylnymi drzwiami. Można to robić w zagrzybionej piwnicy z osobą, która ma świerzb obu dłoni i miesza daną substancję w warunkach urągających podstawowym zasadom higieny osobistej - ostrzega prof. Paweł Januszewicz z Narodowego Instytutu Leków.

Sprzedawcy reklamują się, ogłaszają, chwytają się każdego sposobu, by klienci kupili zioła. Niestety, skutki są czasami tragiczne. Chorzy ludzie często zarzucają chemioterapię, gdyż wierzą, że suplementy wyleczą także poważne choroby np. nowotwory. To fragment rozmowy w sklepie zielarskim:

Reporterka: Czy dostanę jiaogulan? Potrzebuję dla koleżanki, ona gdzieś w internecie wyczytała, że to działa przeciwnowotworowo.
Sprzedawczyni: Tak, jest bardzo mocnym antyoksydantem, więc hamuje komórki.
Reporterka: A ile to kosztuje?
Sprzedawczyni: 38 złotych.
Reporterka: A słyszała pani, że to działa?
Sprzedawczyni: To trzeba dużo zmienić w swoim życiu, żeby było dobrze. Jedno, drugie i do tego książka!
Reporterka: Wie pani, ale jak ona ma już zaawansowany...
Sprzedawczyni: Podstawa to jest zmieniać głowę.

- Nie są mi znane żadne zioła, które leczą nowotwór. Cudowne środki, które są dostępne w szarym obiegu albo w internecie są w 99,9 procent preparatami sfałszowanymi - mówi prof. Paweł Januszewicz z Narodowego Instytutu Leków.
Sprzedaż suplementów nie jest zakazana. Nikt ich nie kontroluje i nie bada. Zakazana i karalna  jest tylko forma, w jakiej sprzedaje się dany produkt.

- Ktoś, kto prezentuje jakąś substancję lub mieszaninę substancji, jako posiadającą cechy leku,  podlega karze - informuje Zofia Ulz z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego.

- Istnieje potężna luka w prawie europejskim i polskim, która dopuszcza na rynek suplementy diety albo inne produkty, które są dopuszczone do obiegu wyłącznie na podstawie oświadczenia producenta. Producent oświadcza , a organ rządowy zgadza się z tym oświadczeniem i dopuszcza to do obrotu - dodaje prof. Paweł Januszewicz z Narodowego Instytutu Leków.

Sprawą nieuczciwych sprzedawców, przede wszystkim internetowych, zajęła się prokuratura. Czy uda się zatrzymać nieuczciwy proceder - nie wiadomo. Wiadome jest jedno. Nie istniał i nie istnieje lek na wszystko.*

* skrót materiału

Reporterka: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl