Batalia o polskie dzieci

Żona pana Romana odeszła do innego mężczyzny i próbuje odebrać mężowi dzieci. Kobieta mieszka w Niemczech. Wywiozła tam już młodszego syna, teraz próbuje sprowadzić tam córkę. „To polskie dzieci, tu urodzone i wychowane” – mówi pan Roman. Trwa sądowa batalia o rodzeństwo.

Pan Roman ma dwoje dzieci: 13-letnią córkę i 5-letniego syna. Do niedawna miał też szczęśliwą rodzinę. Kiedy się rozpadła, pojawił się problem, z kim dzieci mają mieszkać. Z ojcem czy matką?

Pan Roman razem z żoną i dziećmi w 2012 roku wyjechali do Niemiec do pracy. Po roku żona pana Romana postanowiła odejść i ułożyć sobie życie z innym mężczyzną. Pan Roman zabrał dzieci i wrócił do Polski.

- Córka mówi, żebyśmy się pogodzili i dali im normalną rodzinę. Oskar ma dopiero 5 lat. Co dajemy tym dzieciom, jakie poczucie bezpieczeństwa? Powinniśmy chronić dzieci przed takimi sytuacjami, a dajemy im stres – rozpacza pan Roman.

- Syn mówi: tato, tylko nie zawoź mnie do Niemców, proszę cię – opowiada pani Teresa, matka pana Romana.

Mężczyzna cały czas ma nadzieję, że uda się uratować rodzinę:

Reporterka: A chce pan się rozwiesić z żoną?
Pan Roman: Wie pani, to nie jest taka prosta decyzja, to jest decyzja na całe życie.
Reporterka: Tak, ale tam jest inny partner, więc sytuacja wydaje się klarowna,
Pan Roman: Ludzie takie sytuacje sobie wybaczają. Można żyć dalej, dzieci są najważniejsze.

W lutym tego roku żona pana Romana podczas odwiedzin w Polsce zabrała syna i wyjechała do Niemiec. Rodzeństwo zostało rozdzielone, a rodzice zaczęli sądową batalię o to, gdzie dzieci mają mieszkać.

- Syn jest w Niemczech, a córka ze mną. Sprawy są w sądach. Dzieci nie chcą mieszkać w Niemczech, wszyscy bardzo to przeżywają. W Polsce dzieci mają wszystkich, w przypadku gdyby żona zachorowała, ma się kto nimi zająć. A tam? Jak straci pracę? Czy ktoś się zastanowił, co wtedy? – pyta pan Roman.

- Chciałabym mieszkać w Polsce, jest łatwiej. W szkole sobie lepiej radzę, znam już język. Ciężko mi było w Niemczech – powiedziała nam córka pana Romana. 

- Sytuacja prawna jest bardzo skomplikowana, bo w obiegu prawnym funkcjonują dwa wykluczające się orzeczenia. Jedno, wydane w sądzie w Mrągowie, że dzieci mają być przy ojcu i późniejsze, wydane przez sąd niemiecki, który orzekł, że miejscem pobytu dzieci jest miejsce pobytu matki – informuje Marcin Kaczyński, pełnomocnik pana Romana.

- Ja nie będę rozmawiać, on się na mnie mści, bo od niego odeszłam i chce mi zabrać dzieci – powiedziała żona pana Romana. 

Dziś pan Roman i jego żona spotykają się jedynie w sądzie. Każde z nich chce mieć dzieci u siebie. I żadne nie chce ustąpić. Już wkrótce może rozpocząć się następna batalia o wydanie dzieci.

- Sąd Rejonowy w Mrągowie uznał, że nie należy wydawać tych dzieci do Niemiec, żona odwołała się od tego postanowienia. Sąd Okręgowy w Olsztynie wybrał najbardziej rozsądną drogę. Stwierdził, że należy wysłuchać 13-letniej córki, czy chce być w Niemczech czy nie – mówi Marcin Kaczyński, pełnomocnik pana Romana

- Chciałabym, żeby to wszystko się skończyło. To są polskie dzieci, a nie niemieckie, w Polsce urodzone, wychowane – podsumowuje pan Roman.*

* skrót materiału

Reporterka: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl