Zablokowali kompostownię

W Ciółkowie koło Płocka strach wyjść na ulicę, czy otworzyć okno. Wszystko przez fetor z pobliskiej kompostowni. Spółka Ecoriver ma wszelkie pozwolenia do prowadzenia działalności. Mieszkańców dokumenty nie przekonują. Smród zatruwa im życie, więc całą dobę strzegą drogi dojazdowej do zakładu i blokują ciężarówki z odpadami.

Protest mieszkańców trwa od miesiąca. Twierdzą oni, że odkąd kompostownia funkcjonuje z powodu wydobywającego się smrodu, ludzie dostają torsji i mdleją.

- Ja mieszkam najbliżej. Smród odczuwalny jest na 4 kilometry. To smród padliny, na wymioty się zbiera – mówi Ryszard Umiński, mieszkaniec Ciółkowa.

- Zakład ruszył 1 stycznia tego roku na podstawie wszystkich wymaganych zezwoleń. Dwa i pół roku zajęła nam ścieżka legislacyjna – tłumaczy Paweł Żeleźniak, współwłaściciel firmy Ecoriver.

- To jest uciążliwe. Mało, że wszędzie śmierdzi, to są wycieki z Ecorivera. Tak wyglądają nasze działki – pokazują nam zdjęcia pól zalanych nieznaną substancją mieszkanki Ciółkowa.

Mieszkańcy zorganizowali straż obywatelską. Od przeszło miesiąca pilnują, żeby żadne auto ciężarowe nie przejechało bez skontrolowania przez policję. Przy barykadzie przez całą dobę zawsze czuwa kilka osób. Mają składane stołki, leżaki oraz kącik sanitarny z przenośną toaletą. Kiedy pada deszcz, dyżurują w samochodach. Gdy zbliża się transport, alarmują mieszkańców.

- Zakład powstał bez naszej zgody. Nie pytano nas, czy może powstać. Nie wpuszczamy samochodów z niepewnymi substancjami – opowiada Irena Mikulska z Ciółkowa.

- Mieszkańcy nas blokują! W tej chwili udało nam się wjechać z transportem po 9 dniach oczekiwania – mówi Paweł Żeleźniak, współwłaściciel firmy Ecoriver.

Mieszkańcy, aby uniemożliwić wjazd ciężarówkom jadącym do kompostowni, usypali przy asfaltowej drodze barykadę. Kiedy samochody z odpadami pojawiają się w Ciołkowie, są zatrzymywane przez protestujących. To działanie paraliżuje funkcjonowanie firmy, ponieważ ekspertyzy prowadzone przez stróżów prawa trwają nawet kilka godzin.

- Zostaliśmy wezwani, bo został uniemożliwiony przejazd samochodowi ciężarowemu. Policjanci zważyli pojazd, był przeładowany i o 7 ton – mówi Krzysztof Piasek z Komendy Powiatowej Policji w Płocku.

- W ubiegłą sobotę zatrzymano nas wśród pól, kiedy próbowaliśmy wjechać do zakładu od drugiej strony. Po 7 czy 8 godzinach mogliśmy dopiero wjechać, w asyście policji – żali się Paweł Żeleźniak, współwłaściciel firmy Ecoriver.

Prawie codziennie dochodzi do scysji i awantur. Policja jest bezradna, bo z jednej strony mieszkańcy oczekują przebadania przywożonych odpadów i zablokowania przejazdu, z drugiej strony właściciele firmy żądają ułatwienia przejazdu ich ciężarówek.

- Nikt tego nie robi, żeby dokuczyć ludziom. To jest zakład, który zajmuje się przetwarzaniem odpadów i każdy wie, z czym to się wiąże – mówi Paweł Żeleźniak, współwłaściciel firmy Ecoriver.

Właściciele kompostowni do swojej firmy mogą zwieźć praktycznie każdy odpad. Pozwolenie na jej działanie wydał urząd gminy i starostwo. Ludzie mają żal do wójta, że nie zapytał ich o zdanie.

- Były obietnice, że będzie tu kompostownia, ale będzie dotyczyć recyklingu trawy z trawników warszawskich i odpadów postołówkowych – twierdzi Tadeusz Pokorski, wójt gminy Radzanowo.

Właściciele kompostowni twierdzą, że nie łamią prawa. Ostrzegają, że jeśli transporty nadal będą blokowane, to oskarżą mieszkańców o straty finansowe. Natomiast kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wykazały sporo błędów w funkcjonowaniu zakładu.

- Stwierdziliśmy nieprawidłowości postępowania z odpadami: przyjmowanie do magazynowania tych odpadów, podczas gdy powinny być bezpośrednio wymieszane i kompostowane. Stwierdziliśmy wycieki tych odpadów do gleby, złe składowanie odpadów oraz szereg innych nieprawidłowości – informuje Andrzej Hasa z Płockiej Delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

- Druga sprawa jest taka, że przy produkcji kompostu powstają materiały, które trzeba gdzieś utylizować, oddać do przetwarzania. Nie wiemy, jak zakład to rozwiązuje. Jeżeli było w pozwoleniu, że powinni wytwarzać kompost, to przez te miesiące ten kompost powinien być. Jak na razie go nie ma. Będziemy się starali, żeby cofnąć pozwolenie na prowadzenie tej działalność – mówi Michał Boszko, starosta powiatu płockiego.

Sami urzędnicy przyznają, że z powodu smrodu w Ciółkowie nie można normalnie mieszkać. Ostatnio właściciele firmy nie wpuścili na teren kompostowni kontroli Powiatowego Nadzoru Budowlanego. 

- Konflikt się zaognia. Dochodzi do nieprzyjemnych incydentów. Firma Ecoriver w urzędzie gminy interweniowała z żądaniem sprawdzenia stanu środowiska u poszczególnych rolników  tej wsi. To jest kontratak. Ci ludzie mówią o zastraszeniu. Jest próba wywarcia nacisku, żeby odpuścili – mówi Grzegorz Szkopek, dziennikarz Tygodnika Płockiego.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl