Odeszła od męża. Setki SMS-ów

Pani Monika z Jeleniej Górze twierdzi, że jest prześladowana przez męża policjanta. Mówi, że odkąd odeszła, dostaje od niego nawet 50 SMS-ów dziennie. Jest oskarżana o alkoholizm, chorobę psychiczną i zaniedbywanie dziecka. Policjant zawiadomił nawet prokuraturę, że pani Monika molestuje córkę!

Pani Monika ma 29 lat. Mieszka w Jeleniej Górze z pięcioletnią córką Zuzanną i narzeczonym panem Piotrem. Jak twierdzi kobieta, od prawie dwóch lat prześladowana jest przez męża policjanta.

Pani  Monika wyszła za mąż za pana Łukasza pięć lat temu. Urodziła im się córka Zuzanna. Niestety, jej małżeństwo, jak twierdzi kobieta, prawie od samego początku nie układało się. Ich życie to awantury i przemoc.

- Podnosił na mnie rękę, gnoił mnie, traktował jak śmiecia – twierdzi pani Monika.

- Córka się dwa razy do mnie wyprowadzała , dwa razy podniósł na nią rękę. Jednak, jak to młode małżeństwo, wrócili do siebie -  mówi pani Jolanta, matka pani Moniki.

Po trzech latach małżeństwa kobieta miała już dość takiego życia. Postanowiła od męża odejść. Zabrała dziecko i wyprowadziła się z domu.

- To był najpiękniejszy dzień mojego życia. Czułam, jak kamień spadł mi z serca. Wiedziałam, że to najlepsza rzecz, jaką mogę zrobić – wspomina pani Monika.

Po wyprowadzce od męża pani Monika złożyła pozew o rozwód. Wierzyła, że sprawa zakończy się szybko, a każde z nich zacznie życie od nowa. Niestety, jak twierdzi kobieta, mąż po rozstaniu zaczął ją nękać. Najpierw setkami SMS-ów. 

- To było po 50 SMS-ów dziennie, długości takiej jak papirus, Na początku pisał, że on mnie bardzo kocha, że się zmieni, po raz kolejny ta sama śpiewka, którą oprawca mówi do swojej ofiary, błagał żebym wróciła – opowiada pani Monika.

Kobieta starała się na SMS-y nie odpisywać i reagować. Niestety , jak twierdzi, dalej nie mogła uwolnić się od pana Łukasza.

- Przyjeżdżał pod mój dom, dobijał się do drzwi. On po prostu nie miał ofiary, nad którą mógłby się znęcać – mówi pani Monika.

Konflikt narastał. Pojawiały się kolejne oskarżenia, sprawy w prokuraturze. Nawet o znęcanie się i molestowanie córki Zuzanny przez panią Monikę.

- Matka molestuje własne dziecko? Oczywiście to jest bzdura potwierdzona przez wiele instytucji. My nie mamy na to wpływu, na każde wezwanie Monika musi stawiać się z dzieckiem – mówi Pani Jolanta, matka pani Moniki.

- Oskarża mniej, że jestem złą matką, alkoholiczką, nie zajmuję się dzieckiem, dziecko jest niedożywione, a ja leczę się psychiatrycznie. Jak się dowiedział, że się spotykam z Piotrem, który jeździ ciężarówkami, to uznał, że jestem tirówką. Byłam u komendanta, pokazywałam mu te SMS-y. Komendant powiedział, że wezmą go na rozmowę i jeśli się nie uspokoi, to będą musieli wyciągnąć konsekwencje, ale na rozmowie się skończyło – mówi pani Monika.

Próbujemy porozmawiać z przełożonym pana Łukasza. Niestety, policja sprawy komentować nie chce, podobnie mąż pani Moniki. Kobieta czuje się bezradna.

Czeka już dwa lata na zakończenie sprawy rozwodowej.  Nękanie setkami SMS-ów zamierza zgłosić w prokuraturze.

- Chciałabym się uwolnić od tego człowieka, żeby dał mi spokój. Ja mu życzę dobrze, niech ma kobietę i urodzi mu się dziecko. Wszystkiego najlepszego – podsumowuje pani Monika.*

* skrót materiału

Reporterka: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl