Snajper poluje w Szczecinie

Blady strach padł na mieszkańców dzielnicy Niebuszewo w Szczecinie. Po zmroku strach wychodzić na ulicę i zbliżać się do okien w mieszkaniach. W okolicy grasuje tajemniczy snajper. Strzela do klatek schodowych, samochodów, a nawet okien! Policja jest bezradna.

Szczecin, dzielnica Niebuszewo. Okolica, która nie cieszy się dobrą sławą. Kiedyś słynęła z przestępczości i częstych interwencji policji. Dwa lata temu państwo Karolina i Tomasz Matulisowie założyli tam swój sklep.

- Zagrożenie przychodzi jak się ściemnia. Amunicja, którą posługuje się snajper ma 4,5 milimetra. To już nasza druga szyba, którą straciliśmy. Gdyby uderzył w boczną szybę od strony, z której śpi dziecko mogłoby zabić – pokazuje nam przestrzelone szyby samochodu Karolina Matulis.

- Na pewno jest dla nas solą w oku, że nie ma ustalonego sprawcy. Wizerunek policji przez tą sprawę jest nadszarpnięty – przyznaje Przemysław Kimon z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

Strzelec uderza zawsze po zmroku. Używa stalowych kulek. Nie wiadomo jakiej używa broni. Działa od co najmniej trzech lat. Jego ulubiony cel stanowią zaparkowane auta. Zdaniem mieszkańców zaczyna jednak posuwać się coraz dalej.

- Z czasem z nudów zaczął strzelać w klatkę schodową. Strzela też do okien mieszkań – mówi  Tomasz Matulis, poszkodowany przez snajpera.

- W tym mieszkaniu nikogo nie było. Strzelec ukierunkowany jest w zniszczeniu mienia – twierdzi Przemysław Kimon z Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

- Nie wiadomo, czy nie zacznie mierzyć do ludzi, czy już nie mierzy do ludzi, tylko coś go jeszcze tam hamuje – zastanawia się osoba poszkodowana przez snajpera.

Tomasz Matulis twierdzi, że udało mu się dostrzec snajpera.

- Widziałem jakiś cień w oknie. Uchwyciłem na zdjęciu moment zamykania okna, tak mi się wydaje. Wskazałem te okno policjantom - opowiada pan Tomasz.

- Wykluczyliśmy tę osobę – zapewnia Przemysław Kimon, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
Reporter: Na jakiej podstawie? Dokonaliście przeszukania, sprawdziliście, czy ma broń?

Rzecznik: Zapewniam pana, że wszystkie takie rzeczy zostały zrobione.

Reporter: Czyli było przeszukanie u niego, tak?

Rzecznik: Nie zawsze musi się odbyć przeszukanie, żeby pewne rzeczy zweryfikować.

Mieszkańcy bloku, który wskazał Tomasz Matulis powiedzieli nam, że żaden z policjantów nie przepytywał ich w tej sprawie.

- Ktoś tu się mija z prawdą. Z moich informacji wynika, że policjanci byli i rozpytywali po każdym zdarzeniu – mówi Przemysław Kimon, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

Zadzwoniliśmy pod wskazany przez Tomasz Matulisa adres:

Reporter: Większość poszkodowanych wskazuje właśnie pani okna jako okno, z którego strzelał ten człowiek.
Mieszkanka: Słucham? Nie, raczej nie ma takiej możliwości.
Reporterka: Pani mieszka sama, czy z mężem, ojcem?
Mieszkanka: Nic takiego z moich okien miejsca nie ma, do widzenia.

W maju tego roku śledztwo w sprawie snajpera zostało umorzone. Zdaniem policji jednoznacznie można mu przypisać co najwyżej trzy uszkodzenia aut. Czynności operacyjne wciąż jednak trwają. Każdego dnia w sprawie może więc nastąpić przełom.

- Może musi stać się coś naprawdę złego, żeby policja zareagowała? Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, że troszeczkę szybciej otrzeźwieją – mówi Karolina Matulis, poszkodowana przez snajpera.*

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski

rzalewski@polsat.com.pl