PKP i lokatorzy drugiej kategorii

Kolejarze skarżą się, że są dyskryminowani przez… PKP. Część z nich nie może wykupić zakładowych mieszkań, bo zdaniem dyrekcji kolei leżą one za blisko torów. PKP boją się, że jeśli sprzedadzą lokale, to później będą musiały wypłacić odszkodowania za hałas. Problem można rozwiązać, ale brakuje dobrej woli – twierdzą eksperci.

Polskie Koleje Państwowe od lat pozbywają się nieruchomości. Sprzedają niepotrzebne dworce, przychodnie, magazyny oraz mieszkania zakładowe. Niechętnie jednak pozbywają się tych lokali, które stoją w tak zwanym pasie kolejowym, czyli w odległości do 20 metrów od torów.

- Nie chcą sprzedać nam mieszkania kolejowego, a mieszkamy tu już 50 lat – mówi Janina Mazur, lokatorka zakładowego mieszkania PKP.

Dlaczego PKP nie chcą sprzedać mieszkań? Rozmawiamy ze Zbigniewem Wolnym z zespołu prasowego PKP - Polskie Linie Kolejowe:

Zbigniew Wolny, PKP: Nasze postępowanie związane jest z bezpieczeństwem i ruchem pociągów.
Reporter: O jakim bezpieczeństwie pan mówi?
Zbigniew Wolny, PKP: Bezpieczeństwie pociągów.
Reporter: Ale ludzie mieszkają tam cały czas. Co za różnica, czy wam płacą, czy to ich własność? Bezpieczeństwo jest to samo?
Zbigniew Wolny, PKP: Ale są przepisy. Nie możemy sprzedać, bo nie ma przepisów, które by to nam umożliwiały.
 
Problem z wykupem mieszkań mają między innymi kolejarze z Rzepina koło Słubic. Dom, w którym mieszkają, znajduje się 14 metrów od torów. A PKP sprzedają nieruchomości znajdujące się dopiero w odległości 20 metrów od torów. Dlaczego? Bo Polskie Koleje Państwowe obawiają się masowych pozwów za hałas i wstrząsy.

- Ustanowienie tej bariery 20 metrów pozbawione jest racji logicznej i prawnej. Jaka jest różnica między odległością 14 a 21 metrów? Jeśli chodzi o hałas przejeżdżającego pociągu, nie ma żadnej różnicy – uważa Paweł Golcew, prawnik.

- Robią wszystko, żeby tylko nam nie oddać. Ja 40 lat na kolei przepracowałem. Ja tyle pieniędzy włożyłem tutaj. Jak mogę to zostawić? – pyta Władysław Mazur, który walczy o wykupienie kolejarskiego mieszkania.

- To jest przepis, który działa tylko, kiedy kolejarze chcą coś kupić od PKP, a nie jak przyjdzie prywatny gość, co ma pieniądze. Na trasie na Sulęcin są posprzedawane budynki dworców, które stoją 5-6 metrów od torów, tylko peron je dzieli. I są sprzedane! Ale jak kolejarze chcieli coś kupić, to nie, bo 20 metrów – grzmi Jan Brosz, lokator zakładowego mieszkania PKP.

Kolejarze od 12 lat walczą o możliwość wykupu zakładowych mieszkań. Nie rozumieją, dlaczego mają być pokrzywdzeni. Przecież to PKP ich same przed laty w nich zakwaterowały.

- Mieszkamy tu i nie mamy żadnych pretensji do kolei. Nikomu nie przeszkadzają przejeżdżające pociągi – twierdzi Jan Kordek, lokator zakładowego mieszkania PKP.

Podobny problem mają mieszkańcy domów kolejowych w Drzewcach Kolonii koło Gorzowa Wielkopolskiego. Budynki oddalone są od torów kolejowych o 15 metrów.  W jednym z nich mieszka między innymi Stanisław Dojasz - emerytowany Strażnik Ochrony Kolei. PKP odmówiło mu i jego sąsiadom kupna mieszkań.

- To ja tyle lat pracowałem na kolei, żeby teraz, jak śmieć być odrzucony na bok? Z jakiej racji? – pyta pan Stanisław.

- Rodzice chcieli wyremontować łazienkę, nie remontują, bo nie wiedzą, czy sprzedadzą mieszkanie, czy też zburzą budynek – dodaje Justyna Dojasz, córka pana Stanisława.

Byli maszyniści, konduktorzy, rewizorzy, dróżnicy i kasjerki, którym teraz kolej nie chce sprzedać mieszkań twierdzą, że PKP kilka lat temu obiecywały im możliwość ich wykupienia. Teraz boją się, że zostaną z mieszkań wyrzuceni. Lokali znajdujących się w pasie kolejowym, których PKP nie chcą sprzedać, jest w Polsce ponad osiem tysięcy. Zdaniem ekspertów problem można rozwiązać.

- Wydaje mi się, że trzeba do tego podchodzić indywidualnie. Obok aktu notarialnego zawrzeć umowę cywilno-prawną, że będzie problem z uciążliwością, ale wiem co robię, co kupuję i nie wnoszę roszczeń przeciwko kolei – mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
 
Dalszy fragment rozmowy ze Zbigniewem Wolnym z zespołu prasowego PKP - Polskie Linie Kolejowe:

Reporter: Hałas i wstrząsy są tam bez względu czy właścicielem budynku będzie PKP, czy oni.
Zbigniew Wolny, PKP: Tak, ale mogą wystąpić z różnego rodzaju roszczeniami.
Reporter: Ale to załatwi umowa cywilno-prawna.
Zbigniew Wolny, PKP: Pochylimy się nad tą sprawą.
 
W obronie kolejarzy, którzy nie mogą wykupić zakładowych mieszkań, stawali już sześć lat temu nawet posłowie. Wówczas kolej zapewniała, że sprawa jest do rozwiązania.
 
- Dobra wola ze strony PKP była, ale częściowa. Oni powiedzieli, że ze względów społecznych mogą tę sprawę rozważyć i nic nie zrobili. Prawdopodobnie działają jak wielu urzędników. Zasadą urzędnika jest nie działać, bo to ryzyko – mówi Stefan Niesiołowski, poseł.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl