13-latek dba o rodziców. Proszą o pomoc

Trzynastoletni Maciek z Gdyni opiekuje się niepełnosprawnymi rodzicami. Jego tata ma zanik mięśni, a mama stwardnienie rozsiane. Chłopiec m.in. gotuje, podaje leki i opiekuje się domem. Pierwszy raz o rodzinie Konstanskich opowiadaliśmy półtora roku temu. Dziś ponownie znalazła się w potrzebie. Liczymy na widzów Interwencji.

Pani Jolanta i pan Ryszard Konstanscy poznali się na turnusie rehabilitacyjnym. Oboje byli już wtedy chorzy. Uczucie spadło na nich niespodziewanie.

- Zawsze byłem narwany. Oświadczyłem się po czterech dniach znajomości. Pierwszy skończyłem turnus. Jak Jola wróciła, zaprosiła mnie na kawę i ta kawa trwa już 14 lat – opowiadał wówczas Ryszard Konstanski, tata Maćka.

Para początkowo nie chciała mieć dziecka.

- Wzbranialiśmy się. Przy naszych chorobach każdy może to zrozumieć. Nie chcieliśmy narażać Maćka na chorobę. Zabezpieczenia jednak nie wypaliły i pojawił się Maciek – opowiadał pan Ryszard.

Pani Jolanta i pan Ryszard najbardziej bali się o zdrowie dziecka. Odetchnęli z ulgą, kiedy Maciek urodził się zdrowy. Jednak dzieciństwo chłopca wygląda zupełnie inaczej, niż dzieciństwo jego rówieśników.

- Ja się zajmuję takimi czynnościami, jak przesadzanie mamy na fotel, do łóżka, dawaniem soku, karmieniem. Tata daje sobie radę, tylko jak trzeba coś podać, np. buty – opowiada 13-letni Maciek.

- Maciek przeszedł w szkole kurs pierwszej pomocy. Gdy Jola pół roku temu zakrztusiła się, to syn ją uratował, drugi raz zemdlała, miała zapaść, to zadzwonił po pogotowie i zabrali ją do szpitala – dodaje pan Ryszard.

Od naszej ostatniej wizyty stan pani Jolanty bardzo się pogorszył. Kobieta jest coraz słabsza. Wymaga stałej pomocy.

- Stan pani Joli był znacznie lepszy. Sama przewracała się na bok, w tej chwili nie ma takiej możliwości. Żeby przenieść panią Jolę na fotel w celu podłączenia kroplówki, muszę prosić syna albo sąsiada – opowiada Anna Pytel z Centrum Usług Pielęgniarskich Medami w Gdyni, która pomaga rodzinie.

Półtora roku temu nasi widzowie nie zawiedli. Dzięki pomocy rodzina między innymi wyjechała na turnus rehabilitacyjny. Ale wydatki na leczenie, rehabilitację i potrzebny sprzęt przerastają możliwości finansowe pana Ryszarda i pani Jolanty.

- Ciężko jest. Są instytucje, które powinny pomagać takim ludziom, jak my, ale pomoc społeczna nie pomoże. Mówią, że jesteśmy medialni, że mamy duże pieniądze, czyli 2 tysiące złotych miesięcznie z rent - rozpacza pan Ryszard.

- Potrzeby są bardzo duże. Jestem w trakcie załatwiania materaca przeciwodleżynowego, bo wysiadł – mówi Anna Pytel z Centrum Usług Pielęgniarskich Medami w Gdyni, która pomaga rodzinie.

- Na specjalny wózek dla żony dostaliśmy dofinansowanie z PFRON-u. To około 14 tys. zł. Ale sami musimy wpłacić 10 procent wartości. Jak tego nie zapłacę, to wózek dostanie ktoś inny. Z czego ja mam wziąć te pieniądze? To jest wózek elektryczny, przystosowany dla osoby, która ma większą spastykę, nie trzyma poziomu. Ma specjalne pasy przytrzymujące szyję i tułów. Jak nie będziemy mieć tego wózka, to nigdy nie wyjdziemy razem z żoną na dwór. Dlatego proszę ludzi o pomoc, będziemy bardzo wdzięczni – apeluje pan Ryszard.*

* skrót materiału

Jeśli ktoś chce pomóc rodzinie, prosimy o kontakt w redakcją: interwencja@polsat.com.pl lub 22 514 41 26 

Reporterka: Paulina Bąk

pbak@polsat.com.pl