Nie ma okien i pieniędzy. Nie ma też oszustwa

Właściciel firmy produkującej okna podpisał z klientami umowy, wziął od nich po kilkanaście tysięcy złotych i… zniknął. Poszkodowanych może być nawet 100 osób. Najbardziej bulwersuje ich, że prokuratura uznała, że Jerzy O. nie jest oszustem i umorzyła śledztwo. Mężczyzna ma kilkadziesiąt spraw w sądach. W miejscu dawnej firmy założył nową.

Pani Maria Bołoz z Łomnicy-Zdrój, małej miejscowości koło Nowego Sącza ma 31 lat. Wraz z mężem i ośmiomiesięcznym dzieckiem mieszka w jednym pokoju u teściów. Rok temu młodzi małżonkowie zaczęli budować wymarzony dom.

- Zaczęliśmy budowę domu na Kosarzyskach, obok mojego domu rodzinnego. Mąż budował, a rodzina mu pomagała – opowiada pani Maria.

W listopadzie ubiegłego roku, kiedy dom już stał, na budowie państwa Bołozów pojawił się Jerzy O. – prezes firmy produkującej okna. Transakcja miała być szybka i prosta. Podpisano umowę.

- Warunki były takie, że jeżeli wpłacimy całość gotówką, to dostaniemy rabat. Wpłaciliśmy całą kwotę – 17500 zł i czekaliśmy. 23 grudnia minął termin wstawienia tych okien – opowiada pani Maria.

23 grudnia 2013 roku termin minął, ale okna się nie pojawiły. Bołozowie, mimo że zapłacili, nie otrzymali ich do dziś.

- Przyjechał w styczniu i tłumaczył mi, że w fabryce miał niby jakieś naprawy. Mówił, że okna wyprodukuje, że już zamówił profile. Później zadzwoniłam do przedstawiciela firmy, z której on brał profile i dowiedziałam się, że nic nie zamawiał u ich od października. Dzisiaj nie mamy ani pieniędzy, ani okien, ani kontaktu z tym panem – opowiada pani Maria.

Kobieta nie jest jedyna osobą, która zakupiła u Jerzego O. okna. U pani Urszuli Bieryt scenariusz wyglądał dokładnie tak samo. Wraz z mężem zapłaciła ponad 10 000 zł. Na zakup okien wzięli nawet pożyczkę, którą do dziś spłacają.

- 3 grudnia minął termin. Nie był okien ani żadnego odzewu – opowiada pani Urszula.

- Poza panią Marią i Urszulą tych osób i firm jest więcej. Prawdopodobnie ponad sto – dodaje Jakub Węgrzyn, dziennikarza Radia RDN w Nowym Sączu.

By dom nie niszczał, pani Maria musiała kupić okna w innej firmie. Czuje się oszukana przez Jerzego O., więc zgłosiła sprawę do prokuratury. I tu czekała ją niespodzianka.

- Nie dawno przyszło pismo, że umorzyli postępowanie, bo nie ma znamion czynu zabronionego. Nie rozumem, przecież są dowody, papiery na to – mówi pani Maria.

- Dla wykazania przestępstwa oszustwa nie jest wystarczającym to, że ktoś nie wywiązał się z kontraktu o charakterze cywilno-prawnym. Niezbędnym jest wykazanie, że w momencie zawierania kontraktu, strona miała zamiar nie wywiązać się z tej umowy – tłumaczy powód umorzenia sprawy Waldemar Starzak z Prokuratury Rejonowej w Nowym Sączu.

- Ale jeżeli to jest 100 poszkodowanych osób, to musiało się to odbywać w jakimś czasie. Na którymś etapie było już chyba jasne, że on nie jest w stanie zawrzeć następnych umów, bo wcześniejszych nie był w stanie wykonać – zauważa Jakub Węgrzyn, dziennikarza Radia RDN Nowym Sączu.

W lutym tego roku pani Maria złożyła przeciwko Jerzemu O. pozew do sądu. Okazuje się, że nie ona jedna.

- Pan O. jest znany w sądzie rejonowym i okręgowym. Pierwsze, pojedyncze sprawy wpłynęły w 2009 roku. Wysyp nastąpił w ubiegłym roku, kiedy wpłynęły 22 sprawy. W sumie do końca czerwca 2014 roku tych spraw jest lub było w granicach 50 – informuje Zbigniew Krupa, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Nowym Sączu.

Dziś po dawnej firmie Jerzego O. został tylko szyld. Za to pod tym samym adresem figuruje… nowa firma sprzedająca okna, prowadzona także przez Jerzego O.

- On funkcjonuje nadal, ale zmienił nazwę – mówi pani Maria.

Mimo wielokrotnych prób, nie udało nam się porozmawiać z Jerzym O.*

* skrót materiału

Reporterka: Irmina Brachacz-Przesmycka

ibrachacz@polsat.com.pl