Zamiast pracy kredyt!

Zrujnował ją przelew za złotówkę. Zuzanna Gargula znalazła w internecie ofertę pracy. Gdy podała „przyszłemu pracodawcy” swoje dane osobowe i PESEL oraz przelała złotówkę na jego konto, kontakt się urwał. Później okazało się, że bezrobotna kobieta padła ofiarą oszusta, który wziął na nią 1000 zł pożyczki.

Pani Zuzanna Gargula z małej wsi w województwie małopolskim w 2013 roku szukała pracy chałupniczej. Chciała dorabiać w domu. Znalazła ogłoszenie w internecie.

- Skontaktowałam się z mężczyzną. Bardzo dużo z nim korespondowałam. Zaproponował mi przepisywanie tekstów i honorarium. Tylko trzeba było przesłać jeden złoty na jego konto w celu weryfikacji konta, danych, na które on ma przesyłać to honorarium. Wysłałam mu imię, nazwisko, PESEL oraz numer dowodu osobistego - opowiada pani Zuzanna.

- Na tym etapie pracodawca nie potrzebuje naszego numeru konta ani numeru PESEL. Potrzebuje naszego życiorysu, informacji o tym, jakie mamy doświadczenie zawodowe. Wymaga naszego imienia, nazwiska i numeru telefonu – mówi Elżbieta Flasińska z portalu pracuj.pl.

Pani Zuzanna przesłała swoje dane i złotówkę na konto przyszłego pracodawcy. Czekała na zlecenia, ale kontakt z pracodawcą się urwał.

- Jeśli nie widzieliśmy jeszcze naszego potencjalnego pracodawcy na oczy, nikt z nami nie rozmawiał, nie byliśmy na rozmowie kwalifikacyjnej, nie byliśmy w siedzibie tej firmy, albo ta firma nie ma siedziby, to ja rekomendowałabym wstrzymanie się z podawaniem jakichkolwiek danych - mówi Elżbieta Flasińska z pracuj.pl.

- Pokrzywdzona złożyła do nas zawiadomienie o możliwości wykorzystania jej danych osobowych bez jej zgody. Na tamtym etapie prokuratur uznał, że przestępstwa nie popełniono – informuje Arkadiusz Bara z Prokuratury Rejonowej w Tarnowie.

- Na policji powiedzieli mi, że jak nic do tej pory nie było, to nie będzie – wspomina pani Zuzanna.

Niestety bezrobotną kobietę czekała niemiła niespodzianka. Ktoś na jej wyłudzone dane wziął pożyczkę - 1000 zł w jednej z internetowych firm pożyczkowych. Kobieta dowiedziała się o tym niedawno, kiedy przyszło do niej wezwanie do sądu w… odległym Opocznie.

- Dowiedziałam się, że sprawą zajął się komornik, a później sąd i muszę się stawić na rozprawie. Wezwań do zapłaty pożyczki nie dostawałam. Mój adres nie zgadza się z adresem podanym w umowie. Na umowie jest podana ulica Falkowa, a ja mieszkam w Falkowej, bo to jest wieś. Dodatkowo podany jest kod pocztowy z Opoczna, czyli ulica Falkowa w Opocznie. Ja nawet nie wiem, gdzie to jest – mówi pani Zuzanna.

- W tej sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Może to mieć związek z poprzednio zaistniałą sytuacją (wyłudzenia danych osobowych – przyp. red.), zostało podjęte postępowanie – informuje Arkadiusz Bara z Prokuratury Rejonowej w Tarnowie.

Pani Zuzanna musi teraz jechać 250 kilometrów do Opoczna, żeby stawić się na sprawę. Musi udowodnić, że to nie ona wzięła pożyczkę. Wydała już pieniądze na adwokata i nie wie, kiedy jej sprawa się wyjaśni.

- To jest oszustwo, żerowanie na najbiedniejszych – podsumowuje pani Zuzanna.*

* skrót materiału

Reporterka: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl