Ojciec zabrał dziecko. Bezradność matki

Pani Monika ze Zduńskiej Woli rozpaczliwie próbuje odzyskać dwuletniego syna. Jasia przetrzymuje jego ojciec. Mężczyzna robi to wbrew decyzji sądu, który 10 miesięcy temu nakazał mu wydanie dziecka matce. Pani Monika wraz z kurator sądową próbowała go odzyskać już 10 razy!

Monika Królikowska ma 25 lat. 6 lat temu poznała pana Pawła. Razem planowali wspólne życie. Plany zmieniły się, kiedy pani Monika 2 lata temu zaszła w ciążę.  

- Zareagował nieciekawie, ale myślałam, że to jest reakcja na stres czy coś takiego – wspomina pani Monika.

- Przyjeżdżał tylko zobaczyć, jak się ciąża rozwija. Monika go nie interesowała – dodaje Irena Królikowska, matka pani Moniki.

Tuż po narodzinach syna Jasia pani Monika zamieszkała z panem Pawłem u jego rodziców. Niestety, w ich życiu nie układało się. Jak twierdzi kobieta, awantury stały się codziennością.

- Jak próbowałam do niej zadzwonić, to odebrał i powiedział, że mam się od nich odp… - twierdzi pani Dorota, siostra pani Moniki.

- Ja tam wytrzymałam tylko 8 dni. Nie zezwalał mi na rozmowy z moimi rodzicami, nawet przez telefon – mówi pani Monika..  
Kobieta miała już dość takiego życia. Postanowiła więc z dzieckiem wyprowadzić się od pana Pawła.

- Postanowiliśmy córkę odebrać z tego domu. Zaatakował nas, zaczął nas szarpać, nie mogliśmy odjechać. Potem przedzwonił do swojego brata, mówi: Chodź tego starego ch… zabijemy - twierdzi Stanisław Królikowski, ojciec pani Moniki.

Pani Monika wróciła do rodziców. Chciała jednak, by dziecko miało kontakt z ojcem. Kiedy mały Jaś miał kilka miesięcy, pojechała z nim do pana Pawła. Niestety, za tę decyzję pani Monika słono zapłaciła. Pan Paweł syna nie oddał.

- Byłam tam dwa razy. Za trzecim razem już mnie nie wypuścił. Stwierdził, że mogę jechać, ale sama – mówi pani Monika.

- On jej 5 dni nie wypuszczał z domu, chciała wyjść, a my nic nie wiedzieliśmy! Nie mogła wyjść – rozpacza Irena Królikowska, matka pani Moniki.

- W końcu córkę wypchnęli z domu, a dziecko zatrzymali – dodaje Stanisław Królikowski, ojciec pani Moniki.

Rodzina wraz z panią Moniką walczyła, by dziecko odzyskać. Rok temu sąd wydał postanowienie, iż Jaś ma wychowywać się przy matce, a ojciec musi wydać dziecko pani Monice.

- W listopadzie minie rok, nie zastosował się do tego wyroku - mówi pani Monika.

Pani Monika razem z panią kurator próbowały dziecko odebrać. I to aż dziesięć razy. Niestety, każda próba była bezskuteczna.

- Kurator przyjeżdża, postoi trzy minuty pod furtką i odchodzi – opowiada pani Monika.

O dramacie pani Moniki rozmawiamy z Andrzejem Romkiem, wiceprezesem Sądu Rejonowego w Sieradzu:

Sędzia: Przy wykonywaniu czynności trzeba dbać o dobro dziecka.
Reporterka: Ale o jakim dobru my mówimy?
Sędzia: Ale ojciec ma pełnię władz rodzicielskich.
Reporterka: Nie uważa pan, że wydawanie takich postanowień, w takiej sytuacji, nie ma sensu?
Sędzia: Ma sens.
Reporterka: Pani kurator może tam jeździć przez najbliższe osiem lat!
Sędzia: To nie jest tak. Myślę, że taki okres czasu nie będzie wchodził w grę.
Reporterka: Możecie ukarać tego człowieka?
Sędzia: Nie ma takich przepisów.

Pani Monika może obecnie dziecko odwiedzać trzy razy w tygodniu. Podczas jej widzenia z synem próbowaliśmy wraz z policją kolejny raz dziecko odebrać. Bezskutecznie. Gdy rodzice ojca Jasia zauważyli policję, wyrzucili panią Monikę z domu.

Pani Monika chce walczyć i odzyskać zaledwie dwuletniego syna. Niestety, przepisy i urzędnicy w jej tym nie pomagają. 

- Najbardziej boję się tego, że w końcu sąd stwierdzi, że on jest już u ojca tak długo, że nie można mu zmieniać miejsca zamieszkania – mówi mama Jasia.*

* skrót materiału

PS. Po naszej interwencji okazało się, że wczoraj udało się odebrać małego Jasia ojcu podczas badań psychologicznych.

Reporterka: Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz

interwencja@polsat.com.pl