Matka gwałconego chłopca uznana za winną

Matka chłopca, który w wieku 9 lat był gwałcony przez 14-letniego sąsiada walczy o sprawiedliwość. Kamil krzywdził Oliwiera przez pół roku. Sąd zastosował wobec niego dozór kuratora i wysłał na specjalną terapię. Matka Oliwiera twierdzi, że to zbyt łagodna kara. Kiedy opisała swoje odczucia w internecie – została uznana winną stalkingu i zniesławienia Kamila. Jej syn całymi dniami siedzi przestraszony w domu.

Trzy lata temu Oliwier miał 9 lat. Mieszkał w jednym z bloków w Augustowie. W tej samej klatce wychowywał się jego kolega - o pięć lat starszy Kamil. Mimo różnicy wieku, chłopcy rozumieli się doskonale.

- Lubił się bawić w policjantów i złodziei. Ciągle był policjantem – wspomina Oliwier.

- Był u nas na urodzinach, w sylwestra. Do tej pory jakoś ciężko wyobrazić sobie, że mogło coś takiego się stać mojemu młodszemu bratu. Przecież, on był taki mały – rozpacza siostra Oliwiera.

- To wszystko zaczęło się 7 października 2011 roku. Oliwier rozpłakał się i powiedział takie słowa: „Kamil mnie r…, całego mnie r…” Mówił, że Kamil wkładał mu pisiora do pupy, że brał w usta jego narządy, że był bity po głowie, zganiany do piwnicy. Sąd uznał, że to trwało od maja do października 2011 roku, czyli przez pół roku. Po tym wszystkim Oliwier brał silne leki psychotropowe, które miały zmniejszyć jego tiki, ale nic nie działało – mówi pani Katarzyna, matka molestowanego chłopca. 

- Wcześniej nie mówiłem o tym, bo się wstydziłem. To jest upokarzające – mówi Oliwer.

- Co ten Oliwier potrafi narobić, żebyście tutaj mieszkali, to byście zobaczyli… On to wszystko wymyślił! To dziecko jest do wszystkiego zdolne – twierdzi jednak sąsiadka sprawcy molestowania.

Biegły psycholog stwierdził, że to, co opowiada Oliwier jest prawdą. Sprawą zajął się sąd rodzinny. Zastosował wobec Kamila dozór kuratora. Zobowiązał go też do odbycia specjalistycznej terapii.

- Nie uważam, żeby terapia przynosiła jakiekolwiek skutki, bo ciągle te dzieci kręcą się, on ciągle te małe dzieci woła – twierdzi pani Katarzyna, matka molestowanego Oliwiera.

Wiosną zeszłego roku rodzice Kamila skierowali przeciwko pani Katarzynie akt oskarżenia. Według nich, matka molestowanego chłopca zastrasza i nęka Kamila - szkaluje go na jednym z portali internetowych. Konflikt jest tak wielki, że dochodzić ma nawet do rękoczynów, a także zastraszania sąsiadki Kamila.

- Ona mnie minęła i mówi tak: k…, miałaś iść za mną, a poszłaś za nimi. Uderzyła mnie w nos – twierdzi sąsiadka sprawcy molestowania. 

- To są tylko zeznania rodziny P. i S. Nikt tego więcej nie potwierdził – mówi pani Katarzyna, matka Oliwera.

To fragmenty jej wpisów na jednym z portali internetowych:

"Zastanawiam się, dlaczego pedofil jest tolerowany w środowisku, a ofiara jest złem, które krzywdzi zwyrodnialca. Zastanawiam się, czy gwałt jest mniejszym złem niż pójście na wagary."

"Parter w bloku, w którym mieszkam jest codzienną gehenną do przetrwania. Muszę iść do pracy, a mój synek zostanie zamknięty na klucz."

We wrześniu tego roku sąd uznał, że pani Katarzyna jest winna stalkingu oraz zniesławienia Kamila. Odstąpił od wymierzenia kary, ale wyznaczył grzywnę w wysokości 300 złotych. Wszystko wskazuje na to, że do sądu niebawem trafią kolejne pozwy. Sytuacja pomiędzy rodzinami z każdym dniem staje się bowiem coraz bardziej napięta.

Reporter: Podobno, całe wakacje siedziałeś w domu. Dlaczego?
Oliwier: Bo się bałem wyjść z domu.
Reporter: Czego się bałeś?
Oliwier: Kamila.*

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski

rzalewski@polsat.com.pl