Oszustwa ciężarnej pseudoprawnik

Podszywa się pod prawnika, zdobywa zaufanie przyszłych ofiar i wyciąga od nich pieniądze. Ostrzegamy przed 41-letnią Joanną B. z Poznania. Kobieta dostała już cztery wyroki, a w obecnie toczącym się postępowaniu usłyszała aż 41 zarzutów! Joanna B. nie siedzi w więzieniu, tylko dlatego, że jest w ciąży. Trzeciej w ciągu ostatnich trzech lat...

- Najgorsze jest to, że ona nie przestanie okradać, póki nie zostawi jednego grosza w portfelu – mówi pani Katarzyna.
Pani Katarzyna jest samotną matką. By utrzymać dwie córki, pracuje w sklepie z odzieżą damską. Rok temu na jej drodze pojawiła się 40-letnia wówczas Joanna B. – przed zmianą nazwiska Joanna M.

- Przyszła do mnie do boxu, bardzo miła, uśmiechnięta. Była w ciąży, z rocznym synkiem w wózku i ze swoją starszą córką. Szukała sukienki pod togę. Zapytałam, kim jest. -Odpowiedziała, że adwokatem – opowiada pani Katarzyna.

Samotna matka ucieszyła się. Właśnie szukała prawnika, bo chciała złożyć pozew o podwyższenie alimentów. Joanna B. szybko zdobyła jej zaufanie i zaoferowała pomoc.

- Pewnego dnia pani Joanna przyjechała do mnie pod pracę. Powiedziała, że odkryła, że mój mąż ma na swoim koncie dużo pieniędzy, które należą się moim dzieciom, ale żeby to udowodnić, trzeba wynająć prywatnego detektywa – opowiada pani Katarzyna. Kobieta dostała od rzekomego detektywa m.in. taki sms:

„Witam pani Katarzyno, do 15.10 pani były mąż musi pani wpłacić 400 tys. zł plus koszty.”

By pokryć koszty pracy detektywa, pani Katarzyna wzięła kredyt 15 000 zł. I wtedy okazało się, że wszystko było wielką mistyfikacją.

- Nie było żadnego detektywa. Podejrzewam, że tym detektywem była albo sama ona, albo jej partner - mówi pani Katarzyna.

Kobieta nie jest jedyną poszkodowaną osobą. Pani Agnieszce i jej partnerowi skradziono samochód. Joannę B. znali, bo ich dzieci chodziły razem do szkoły. Kobieta w lipcu tego roku została ich pełnomocnikiem. Zapłacili jej prawie 10 000 zł.

- Cały czas mówiła, że sprawa jest założona, że dostaniemy z sądu potwierdzenie- opowiada pan Ferdynand, oszukany przez Joannę B.

To fragment nagranej rozmowy pani Agnieszki z Joanną B. z 11.10.2014 roku:

- Nic się Aga nie przejmuj
- Ja jestem nerwowa.
- Nie, widzisz, sprawy masz, my żeśmy sprawy sądowe pozakładali, masz pozakładane: jedną, drugą, trzecią, czwartą. Ty masz z kancelarią moją podpisaną umowę.

- Myśmy pojechali do sądu rejonowego i wyszłam na debilkę, ludzie patrzyli na mnie, jak na wariatkę, „o co ci chodzi, kobieto”. W trzech sądach sprawdziłam, nikt nie słyszał o mojej sprawie – mówi pani Agnieszka.

To fragment innej rozmowy pani Agnieszki z Joanną B.:

- Kiedy będą moje pieniądze z powrotem na koncie?
- Jeszcze raz, halo?
- Przecież wiem, że mnie słyszysz.
- Halo!
- Chciałabym tylko, żebyś mi oddała moje pieniądze, które mi ukradłaś!
- Tak?
- Tak!
- Chyba coś jest nie tak z tobą!

Okazuje się, że Joanna B. jest dobrze znana wymiarowi sprawiedliwości. Na swym koncie ma już 4 prawomocne wyroki. W czerwcu tego roku oskarżono ją kolejny raz.

- Akt oskarżenia obejmuje łącznie 41 czynów. Zarzucane są przestępstwa dokonania oszustw, bądź w kilku przypadkach usiłowania dokonania oszustw. Biorąc pod uwagę ilość pokrzywdzonych osób i biorąc pod uwagę sposób jej działania, możemy ją nazwać notoryczną oszustką – mówi Magdalena Mazur-Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

- Ona nawet na sali porodowej oszukała cztery panie po 300 zł. Sprzedawała kosmetyki. Mówiła: „zobaczcie, jakie mam kosmetyki, jakie pampersy. Ja wam to wszystko załatwię, komplet za 300 zł”. Te kobiety płaciły - mówi pan Ferdynand, oszukany przez Joannę B.

- Doliczyłam się, że poszkodowanych oszukała w sumie na kwotę około 1,8 mln zł – dodaje Ewa Noga-Mazurek, dziennikarka „Kuriera Lokalnego”.

Od września Joanna B. powinna przebywać w zakładzie karnym. Kary jednak nie odsiaduje. W ciągu trzech lat jest bowiem w trzeciej ciąży.

- To okoliczność absolutnie uniemożliwiająca na dzień dzisiejszy realizację tych orzeczeń. Z uwagi na dobro nienarodzonego dziecka, nie można umieścić jej w zakładzie karnym – informuje Jarema Sawiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu.

- Ona w grudniu urodzi, a w styczniu znowu w będzie ciąży i znowu nie pójdzie do więzienia – mówi pan Ferdynand, oszukany przez Joannę B.

Tymczasem ciężarna Joanna B. na wolności nie próżnuje. W marcu 2014 roku otworzyła wraz z nowym partnerem... kancelarię prawno-odszkodowawczą.

- Nie jest prawnikiem i  nigdy nie była. Studiów nigdy nie ukończyła, ukończyła tylko technikum zawodowe.
- Wiem, że tych pieniędzy nie odzyskam, mam tylko życzenie: żeby ją zamknąć. Pójdę ją wtedy odwiedzić i powiem: „widzisz, spotkała cię wreszcie kara” – podsumowuje pan Ferdynand, oszukany przez Joannę B.*

* skrót materiału

Reporterka: Irmina Brachacz-Przesmycka

ibrachacz@polsat.com.pl