Metalową rurą zatłukł psa. Bo szczekał!

Wyjątkowo okrutna zbrodnia na psie. Właściciel skatował go metalową rurą, bo szczekał. Zwierzę konało zamknięte w worku. 38-letni Roman J. był pijany. Obrońcy praw zwierząt domagają się dla niego maksymalnej kary 3 lat więzienia.

W niedzielne popołudnie, 22 lutego obrońcy praw zwierząt ze Stowarzyszenia „Projekt Zwierzaki” otrzymali anonimowy telefon. Poinformowano ich, że w jednym z domów,  w miejscowości Bobrowiczki koło Koszalina, podczas porannej libacji alkoholowej, właściciel psa zakatował swojego czworonoga.

Inspektorzy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals wezwali na miejsce policję. Wówczas 38-letni Roman J. wskazał, gdzie znajduje się jego pies.

- Pies był zmasakrowany. Widok był przerażający – mówi Maciej Świętosławski z Komendy Powiatowej Policji w Sławnie.

- Pies był jeszcze ciepły w pachwinach. Czyli umierał, konał w męczarniach w tym worku. On go tam wsadził jeszcze żywcem – dodaje Marzena Maruszewska, inspektor OTOZ Animals.

Mężczyzna nie chciał powiedzieć, jakim narzędziem zakatował swojego półtorarocznego  psa. Policjanci przeszukali więc jego posesję i odnaleźli ukrytą, zakrwawioną stalową rurę. Sam Roman J. nie widzi nic nagannego w swoim zachowaniu.

- Nim przyjechała policja, rzucił do nas taki tekst: „Co nie można już psa zabić?”. Po tym zdarzeniu zaprowadził nas do pomieszczeń gospodarczych, gdzie ciało psa znajdowało się w worku – opowiada Małgorzata Leśniewska ze Stowarzyszenia Projekt Zwierzaki.

- Nic nie będę mówił, nie życzę sobie zdjęć. Nie było jeszcze żadnej sprawy. Nie wiadomo co się stało. Do widzenia – powiedział nam Roman J.

- Sprawca jest znany prokuratorom. Był dwukrotnie karany za jazdę pod wpływem alkoholu. W czasie tego zdarzenia najprawdopodobniej też był pijany – informuje Jarosław Płachta z Prokuratury Rejonowej w Sławnie.

Mężczyzna śledczym tłumaczył, że pies wpadł pod samochód, a on znalazł go rannego w rowie i zabrał do domu. Ponieważ pies nie chodził, postanowił go dobić bijąc po głowie i całym ciele. Czemu nie zabrał psa do weterynarza? Tego już nie wyjaśnił.

- To nie są obrażenia komunikacyjne. Nieraz widziałam psa potrąconego przez samochód. Nigdy tak nie wyglądał – mówi Marzena Maruszewska, inspektor OTOZ Animals.

- Powiatowy Inspektor Sanitarny zabezpieczył zwłoki psa. Zrobiliśmy oględziny miejsca, w którym rzekomo ten pies miał zostać potrącony. Nie znaleźliśmy żadnych śladów o tym świadczących – dodaje Maciej Świętosławski z Komendy Powiatowej Policji w Sławnie.

Jak udało nam się ustalić, zakatowany bestialsko pies, nigdy nie był agresywny. Prawdopodobnie nawet nie bronił się, kiedy krzywdził go jego właściciel.

- Pies go denerwował, ponieważ szczekał, a on był w towarzystwie. To mu przeszkadzało, dlatego go zatłukł. Będziemy występować jako oskarżyciel posiłkowy. Zrobimy wszystko, aby ten człowiek został ukarany maksymalnym wyrokiem 3 lat więzienia bez zawieszenia – zapowiada Marzena Maruszewska, inspektor OTOZ Animals.*

* skrót materiału

Reporter: Artur Borzęcki

aborzecki@polsat.com.pl