Tajemnica gdańskiego parku

Zginęła od ciosu w serce. Trwają poszukiwania zabójcy 17-letniej Agaty, której ciało znaleziono w gdańskim parku. Napastnik zabrał jej rower i telefon. Pięć lat temu w pobliżu miejsca zbrodni doszło do innej, głośnej tragedii – zaginięcia Iwony Wieczorek. Śledczy nie wykluczają, że obie sprawy są ze sobą związane.

Park w gdańskiej dzielnica Brzeźno w założeniu miał być wizytówką Trójmiasta. W rzeczywistości, mało kto ma odwagę zapuszczać się tam po zmroku.

- Ten park zawsze był taki upiorny. Narkomani, chuligani, grupy, że aż strach – mówi mieszkaniec Brzeźna.

- Z Nowego Portu tutaj często przyjeżdżają i piją. Dziwne… że nagle zboczeńcy, którzy tu chodzili, zniknęli. Bo są tutaj. Sama się przekonałam o tym – mówi mieszkanka dzielnicy.

- Przed rokiem była tu seria napadów na kobiety. Dzień po dniu kradziono torebki na tzw. wyrwę – dodaje Roman Gąsienica ze Straży Obywatelskiej Brzeźna.

Jest sobota, 21 lutego 2015 roku. Późnym popołudniem w parku brzeźnieńskim pojawia się 17-letnia Agata. Chce pojeździć rowerem, odetchnąć morskim powietrzem. Następnego dnia rano w krzakach przechodnie odnajdują jej ciało.

- Podobno trochę liśćmi była przysypana – opowiada mieszkaniec Brzeźna.

- Przyczyną zgonu była jedna rana kłuta okolic klatki piersiowej. Być może był to nóż. Wstępnie wykluczyliśmy motyw seksualny – informuje Monika Rutecka z Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Oliwa.

- Może to psychicznie chory mści się na kobietach? Miał jakiś zawód miłosny, czy coś – zastanawia się jeden z mieszkańców Brzeźna.

Agata była świetną uczennicą. Chodziła do klasy wojskowej jednego z gdyńskich liceów. Mieszkała w Wejherowie. W dniu zabójstwa przyjechała do Gdańska wysłuchać wykładu na tutejszym uniwersytecie. Kiedy potem wsiadała na rower, wysłała rodzicom SMS-a, że wróci do domu około godziny 20. Umiera o 23.

- Na bank ona tu nie została zabita. To jest niemożliwe. Kto o godzinie 23 tutaj jeździ? Panie! – mówi jeden z mieszkańców Brzeźna.

Pięć lat temu, w pobliżu miejsca zabójstwa doszło do innej głośnej tragedii. 17 lipca 2010 roku zaginęła tam Iwona Wieczorek. Po kłótni ze znajomymi, wracała z dyskoteki do domu. Zarejestrował ją miejski monitoring. Potem zaginął po niej wszelki ślad.

- Być może te sprawy się ze sobą łączą. Może znajduje się jakiś taki psychopata, który z tego mordowania odczuwa radość. Jeśli to jest ta sama osoba, to może przyspieszy to odnalezienie Iwony. Ale dlaczego kolejna osoba musi ginąć, żeby wróciła sprawa mojej córki? – pyta Iwona Kinda, matka Iwony Wieczorek.

Po zabójstwie Agaty, morderca ukradł jej rower oraz komórkę. Aby je odnaleźć, okolicę przeczesywało ponad 100 policjantów. Kilometr od miejsca zbrodni, funkcjonariusze znaleźli doszczętnie zniszczony telefon. Nie wiadomo jeszcze, czy należał do Agaty. Roweru nie odnaleziono do dziś.*

* skrót materiału

Reporter: Rafał Zalewski

rzalewski@polsat.com.pl