Sędzia mordercą dziecka

Prawie 20 lat temu w Koninie zaginął chłopiec, syn Wojciecha Ruminkiewicza. Jak okazało się, został porwany dla okupu. Prywatni detektywi bardzo szybko wytypowali podejrzanego, był nim były sędzia, członek znanej, prawniczej rodziny. Krzysztof F. został zatrzymany w chwili odebrania okupu, niestety chłopiec wtedy już wtedy nie żył. Zapadły wyroki: 25 lat i 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Sprawca przebywa w więzieniu, a pan Wojciech od 16 lat walczy o zasądzone pieniądze.

Pan Wojciech Ruminkiewicz z Konina jest znanym w całej Polsce kibicem. Od wielu lat pojawia się na wszystkich ważnych imprezach sportowych na całym świecie. 22 stycznia 1996 roku w jego życiu wydarzyła się tragedia.


- To był poniedziałek 22 stycznia. Olek wyszedł  sobie do salonu gier z  innymi dziećmi. Długo nie wracał. O 17.30 wyszedłem go szukać,  poszukiwałem bezskutecznie – mówi Wojciech Ruminkiewicz, ojciec zamordowanego chłopca.


– Był wtedy  duży chaos.  Nie dziwię się, to był stres. Zaginęło dziecko. W Koninie, na taką skalę,  zdarzyło  się to pierwszy raz. Wszyscy  solidaryzowali się  z Wojciechem  – mówi  Jerzy Piasecki,  przyjaciel pana Wojciecha.


– Obcy ludzie tworzyli brygady po kilka osób. Jeździliśmy do ośrodków wypoczynkowych,  do ogródków działkowych. Szukaliśmy, czy gdzieś nie jest uwięziony w jakimś domku,  czy nie jest gdzieś przetrzymywany -  mówi dozorca  szkoły, do której chodził chłopiec.


- Niestety po całej  nocy poszukiwań, nic nie znaleziono. Na drugi dzień w spółdzielni mieszkaniowej zorganizowałem akcję poszukiwawczą.  Była  policja, wojsko, mnóstwo ludzi z osiedla, detektywi, którzy spostrzegli w jednej osobie,  podejrzaną osobę. Bardzo angażował się w poszukiwania.  To był człowiek, który doradzał na osiedlu. Był to były sędzia, prawnik,  syn prezesa sądu w Koninie - opowiada pan Wojciech.


Po dwóch dniach od zaginięcia Olka, pan Wojciech otrzymał dwa anonimy z żądaniem zapłaty. Sprawca został ujęty przy przekazaniu okupu. Jak okazało się,  był nim były sędzia, syn prezesa sądu w Koninie - Krzysztof F.


- Po 65 dniach od porwania syna, zadzwonił do mnie komendant policji z   informacją, że znalezione zostały zwłoki dziecka. Niestety, były  to zwłoki Olka  - mówi pan Wojtek.


Jak wykazała sekcja zwłok sprawca działał w wyjątkowo brutalny sposób. Udusił chłopca kablem koncentrycznym, a jego zwłoki wrzucił do studni. Pan Wojciech  oprócz sprawy karnej,  pozwał byłego sędziego Krzysztofa F.  o  zadośćuczynienie.  Sąd nakazał sprawcy zapłacić 100 tysięcy złotych. Jednak do dziś mężczyzna nie zwrócił nawet niewielkiej części tej kwoty.


  -  Jest mi winien niespełna 400 tysięcy złotych. Morderca nie ma środków. Jego żona uciekła z Konina ze wspólnym majątkiem. Jego   ojciec jak żył, deklarował pomoc, brat mordercy, notariusz również  deklarował pomoc. Kiedyś przyjdzie czas, że morderca będzie musiał wyjść. Myślę, że Bóg go ukaże – opowiada pan Wojciech. *

*skrót materiału

Reporter: Jan Kasia

jkasia@polsat.com.pl