Nieletnia, ciężarna prostytutka. Wersja Moniki

Gdy Monika miała 16 lat, pracowała jako prostytutka w Kielcach i Częstochowie. Była wtedy w ciąży. Śledczy twierdzą, że do prostytucji nakłoniła ją matka. Opowiadaliśmy o tym we wczorajszym odcinku Interwencji. Dziś poznamy wersję Moniki. Dziewczyna twierdzi, że pierwszy raz wysłano ją na płatne seks-spotkanie, gdy miała 14 lat.

Monika twierdzi, że zgodziła się na seks za pieniądze, ponieważ wiedziała, że matka nie radzi sobie finansowo.

- Powiedziałam mojej mamie, że facet do mnie dzwoni i pyta się: gdzie, jak i za ile. A ona mówi, żebym oddzwoniła i powiedziała, że ok. Myślałam, że chodzi o nią. Facet przyjechał. Czekał już pół godziny, a ona mówi, żebym poszła, że to tylko jednorazowo, że mamy problemy. Poszłam. Był zdziwiony, że jestem taka młoda, ale spakował mnie do auta, zabrał do swojego mieszkania i tyle – opowiada Monika.

Mając 16 lat, Monika zaszła w ciążę. Dziewczyna twierdzi, że matka oznajmia jej, że będzie musiała sama zarobić na swoje utrzymanie i umówiła dziewczynę z sutenerem – Januszem K.

Monika: Pewnego dnia zadzwonił do matki mężczyzna, który proponował mieszkaniówkę.

Reporter: A zadzwonił dlaczego? Bo mama umieściła twój profil w internecie?
Monika: Tak.
Reporter: A zrobiła tak dlatego, że zaszłaś w ciążę?
Monika: Tak.
Reporter: To w ogóle można traktować jak pracę? Wyłączasz się wtedy? O czym myślisz? Jak to jest?
Monika: Cały czas dzwoniłam do domu. Pytałam się rodziców, co u nich? Co słychać? Praktycznie każdą wolną chwilę poświęcałam na to. Dzwoniłam do sąsiadów i pytałam, czy rodzice się nie kłócą. Czekałam tylko na to, żeby ich zobaczyć. To był mój cały świat. Rodzeństwo, mama. Kiedyś miałam sesję zdjęciową i Janusz zauważył, że mam zaokrąglony brzuch. Byłam już w siódmym miesiącu. Kazał mi zrobić test, więc się przyznałam, że jestem w ciąży. Wtedy zawiózł mnie do domu i powiedział mamie, że nie chce mieć z tym nic wspólnego.

Monika twierdzi, że połowę zarobionych pieniędzy oddawała sutenerowi, a pozostałą część wpłacała na konto należące do jej matki. Jednak kiedy wróciła do domu, okazało się, że pieniędzy na koncie nie ma.

- Mama stwierdziła, że ona te pieniądze ode mnie pożyczyła. Wtedy mi też powiedziała, że wieczorem mam następnego klienta. Pierwszego klienta obsłużyłam trzy dni po porodzie. Miałam nawet jeszcze szwy – opowiada Monika.

Kobieta decyduje się zgłosić sprawę prokuraturze. Śledczy stawiają matce i sutenerowi zarzut nakłaniania Moniki do nierządu i czerpania z tego korzyści majątkowych. Sutener dobrowolnie poddaje się karze i zostaje skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat.

- Moja psychoterapeutka twierdzi, że im bardziej jesteś wykształcony, tym bardziej ludzie ciebie szanują. Ja zawsze chciałam studiować i będę walczyć o swoje marzenia – mówi Monika.

Matka Moniki nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że córka kłamie, żeby ją zniszczyć. W ciągu najbliższych tygodni sąd wyda wyrok w tej sprawie. Monika razem ze swoim dzieckiem wyprowadziła się z domu i próbuje ułożyć sobie życie.

- Próbowałam się zakochać w kimkolwiek. Nie umiem – mówi Monika.*

* skrót materiału

Reporter: Jan Kasia 

jkasia@polsat.com.pl