To już plaga. Hakerzy ukradli 60 tys. zł

Przedsiębiorcy z Lublina padli ofiarą jednego lub kilku hakerów. Stracili 60 tys. zł. Cyberprzestępcy podstępem zdobyli kod dostępu do konta firmowego pani Agnieszki i pana Michała. Za ukradzione pieniądze kupili bitcoiny, czyli elektroniczne pieniądze. Dzięki szybkiej reakcji przedsiębiorców, pieniądze udało się zablokować na jednym z kont. Teraz trwa walka, kto ma je zwrócić.

- Nie ma z banku żadnej pomocy, nikt się nie pofatygował, żeby do nas zadzwonić, odezwać się – mówi Agnieszka Czuryszkiewicz, która straciła 60 tys. zł.

Hakerzy atakują nasze konta bankowe. Agnieszka Czuryszkiewicz i Michał Frania prowadzą firmę w Lublinie. Sprzedają płyty meblowe i blaty kuchenne. W styczniu z konta ich firmy zniknęło 60 tys. zł.

- To są bardzo duże pieniądze. 60 tysięcy to są dla naszej firmy dwa tiry towaru – mówi pani Agnieszka.

- Próbowałem zalogować się na konto, bezskutecznie. Wyskakiwała szara strona z informacją: przerwa techniczna, weryfikacja urzędnika – mówi Michał Frania.

- Pojawiał się ten komunikat i żeby przejść dalej, trzeba było wpisać kod z tokena – dodaje pani Agnieszka.

Pan Michał przeraził się, kiedy w końcu zalogował się na konto firmy w banku BZWBK. Nieznany sprawca wykonał 4 przelewy. Każdy po 15 tysięcy złotych. Wszystko trwało kilka minut. Przedsiębiorca natychmiast skontaktował się z infolinią banku. Chciał cofnąć fałszywe przelewy.

- Pan z infolinii banku powiedział, że on nie jest władny, nie jest w stanie szukać środków pieniężnych. Kazał iść do placówki banku i złożyć reklamację – relacjonuje pan Michał.

Dlaczego zwlekano z blokadą i co się stało z pieniędzmi? Jak się okazało pieniądze trafiły do firmy Dotpay – Elektroniczne Płatności Internetowe. Stamtąd natychmiast trafiły do firmy Bitstar, gdzie kupiono za nie bitcoiny, czyli elektroniczne pieniądze, którymi płaci się np. w internecie.

- Jest to waluta, która nie jest uznawana przez wiele państw, w Niemczech wymiana następuje między użytkownikami prywatnymi, w Tajlandii jest zabroniona, a w Polsce… co nie jest zabronione, jest dopuszczone. Można płacić nią w barach za alkohol, za usługi hotelowe – opowiada o bitcoinach Tomasz Grynkiewicz z portalu Money.pl.

- Udało się firmie Bitstar zabezpieczyć 4800 zł. Ze resztę sprawca kupił bitcoiny. Konto tego sprawcy zostało założone jakieś 40 minut przed kradzieżą – opowiada pani Agnieszka.

- Zadziałały nasze wewnętrzne mechanizmy ostrzegawcze, skontaktowaliśmy się z pośrednikiem, a pośrednik skontaktował się z bankiem – mówi Mateusz Kowalczyk z firmy Bitstar, która sprzedaje bitcoiny.

Poprosiliśmy o komentarz  firmę Dotpay. Ta twierdzi, że nie miała prawa zablokować transakcji, która została zweryfikowana przez bank. Bank BZWBK przesłał nam jedynie oświadczenie.

Co stało się z 60 tys. zł? Na szczęście na polecenie prokuratury zostały zablokowane. Teraz trwa batalia,  kto ma je zwrócić, bo jak na razie nikt nie chce.

- Pieniądze są zblokowane w jednym z banków, dysponentem tego konta jest firma Dotpay. Firma Dotpay tłumaczy, że nie była odpowiednio poinformowana przez bank o blokadzie konta, bank twierdzi, co innego. Obie strony inaczej przedstawiają moment zabezpieczenia pieniędzy – mówi Beata Syk-Jankowska z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

- Bank napisał, że zablokował kwotę, ale nie napisał, że zablokowana kwota należy do nas.
Kosztuje to dużo nerwów. Środków nie ma, a firma musi funkcjonować, trzeba wypłacić pensję pracownikom, towar zamówić – podsumowuje pani Agnieszka.*

* skrót materiału

Reporter: Aneta Krajewska

akrajewska@polsat.com.pl